Autor Wątek: Ubuntu i ciągłe problemy.  (Przeczytany 21068 razy)

Offline Knopi

  • Użytkownik

# Listopad 12, 2008, 20:05:00
Jeżeli to są dla Ciebie jakieś bzdety i ważniejszy jest dla Ciebie domyślnie zainstalowany Compiz to najlepiej pozostań przy windzie.

żal.... Co ma do tego Windows ? Że niby użytkownicy Windozy przekładają efekciarstwo nad praktyczność ? Jak dla mnie Compiz to jest szczyt głupoty, szpanerstwa i wszystkie innego z czego bierze się zło. Jak widzę tych pr0, którzy mi próbują udowodnić, że Linuks jest lepszy od Wina bo przy ruszaniu okienkiem ono się trzęsie jak galareta, albo można je podpalić albo ten strasznie użyteczny sześcian to mi się otwiera w kieszeni nóż, którego nie posiadam.

I ogólnie nie pisałbym tutaj nic ale co ma do tego wszystkiego Windows ?

A co do tematu to ogólnie mnie Linuksy zniechęciły strasznie. Na początku miałem Mandrake'a potem Mandrivę , działała fajnie ale kompletnie nie widziałem sensu w używaniu na codzień. Potem moi znajomi mieli fazę na Debiana to też zainstalowałem, bawiłem się z nim 6 dni i 6 nocy a 7 odpocząłem i stwierdziłem, że wcale nie ma w nic wspaniałego - nie dla mnie. Potem zrobiłem sobie ten test na jakilinux.org i zainstalowałem Fedorę. To było naprawdę okropne doświadczenie. Wszystko się d*pcyło... Kompletnie wszystko. ostatnio zainstalowałem sobie Kubu i mi się bardzo podobał... Nawet sobie go wykoksiłem ładnie i byłem z niego dumny ale pewnego pięknego dnia podczas uruchamiania systemu poprosił mnie system o zdiagnozowanie wyjścia serwera X'ów. Odmówiłem. Zrestartował się system i wyskoczył GRUB Error ileś tam. Olałem to kompletnie. Format i po problemie. Po każdym użyciu jakiegokolwiek distro Linuksa wracałem do XPka z miłością nieporównywalnie większą niż przed bo po prostu tam działa wszystko... Jestem sobie w stanie w pełni  dostosować system do moich potrzeb przy niewielkim wysiłku. Jestem w stanie naprawić wszystko i posiadać każdy program lub jego odpowiednik.

Dla mnie perfidnie idiotycznym argumentem jest to, że pod Linuksem nie ma BSoD'ów. BSoD to nie jest losowy błąd generowany przez Windows po upływie n minut tylko oznacza, że coś się seryjnie psuje... Jak mnie zaczęły atakować BSoDy to w tym samym czasie Ubuntu mi się po prostu cięło... Okazało się, że jest problem z zasilaczem. Ja tam przynajmniej nie zauważyłem jakiegoś wspaniałego Linuksowego odpowiednika BSoDów, który by pomagał.

Offline Mr. Spam

  • Miłośnik przetworów mięsnych

Offline lucypher

  • Użytkownik
    • Por Design

# Listopad 12, 2008, 21:18:59
Jak widzę tych pr0, którzy mi próbują udowodnić, że Linuks jest lepszy od Wina bo przy ruszaniu okienkiem ono się trzęsie jak galareta, albo można je podpalić albo ten strasznie użyteczny sześcian to mi się otwiera w kieszeni nóż, którego nie posiadam.

ASDAS:f Daj mi do nich kontakt, z chęcią się z nich pośmieję.

Jestem sobie w stanie w pełni  dostosować system do moich potrzeb przy niewielkim wysiłku. Jestem w stanie naprawić wszystko i posiadać każdy program lub jego odpowiednik.

Z konfiguracją linuxa nie mogłeś sobie poradzić bo wystąpiły problemy z łącznikiem pewno.
« Ostatnia zmiana: Listopad 12, 2008, 21:26:09 wysłana przez wesz »

Offline dragomir

  • fish killer
  • Użytkownik

# Listopad 12, 2008, 22:01:53
Dla mnie perfidnie idiotycznym argumentem jest to, że pod Linuksem nie ma BSoD'ów. BSoD to nie jest losowy błąd generowany przez Windows po upływie n minut tylko oznacza, że coś się seryjnie psuje... Jak mnie zaczęły atakować BSoDy to w tym samym czasie Ubuntu mi się po prostu cięło... Okazało się, że jest problem z zasilaczem. Ja tam przynajmniej nie zauważyłem jakiegoś wspaniałego Linuksowego odpowiednika BSoDów, który by pomagał.

No faktycznie idiotyczny bo "linuksowe BSoDy" to po prostu kernel panic, a na wysyp jadra systemu nie pomoze juz nic, niezaleznie od tego czy to jadro windowsa czy linuksa. Mysle ze mogles pomylic ten argument z ogolnym przekonaniem o braku "zwiech" na linuksie, poniekad prawdziwym. Linux, dzieki podzialowi na rozne "poziomy" moze dzialac niezaleznie od dzialania kazdego z tych "poziomow" (nie wiem jak to prosto opisac ;p ), w kazdym razie zawieszenie sie interfejsu graficznego w windowsie konczy zwykle zabawe, w linuksie wystarczy dostac sie do terminala i zrestartowac co sie popsulo (to naprawde nieraz ratuje zycie, kiedy np. jedna aplikacja unieruchamia caly system ale mozna ja ubic "od tylu" i wszystko dziala jak dawniej). wada tego rozwiazania jest to ze np. interfejsy graficzne chodza w linuksie zauwazalnie wolniej niz w windowsie, ale naszczescie tylko na slabszych pecetach :p

a co do Compiza to nie uzywasz przypadkiem za mocnych slow (jezeli w ogole adekwatnych) opisujac go jako szczyt glupoty i szpanerstwa? mnie tam compiz jedynie zycie ulatwia bo wiekszosc jego zalet zostala skopiowana z maca, a tam wszystko ma praktyczne zastosowanie :) nie potrafie juz zyc bez expo czy tego "uzytecznego szescianu" dzieki ktoremu moge wydajnie pracowac mieszac na pulpitach wiecej okien... a galarete wyrzucilem bo byla denerwujaca, fakt :p

Offline skoti

  • Użytkownik

# Listopad 12, 2008, 22:09:02
Jak dla mnie Compiz to jest szczyt głupoty, szpanerstwa i wszystkie innego z czego bierze się zło. Jak widzę tych pr0, którzy mi próbują udowodnić, że Linuks jest lepszy od Wina bo przy ruszaniu okienkiem ono się trzęsie jak galareta, albo można je podpalić albo ten strasznie użyteczny sześcian to mi się otwiera w kieszeni nóż, którego nie posiadam.
Podałeś efekty zupełnie nie przydatne, poprawiające co najwyżej wrażenia estetyczne (cube to przecierz ładniejsze opakowanie wirtualnych pulpitów, a resztę podanych efektów nie ma żadnej przydatności). Jednak są pluginy, które są przydatne (grupowanie okien, zakładkowanie ich (wiele okien wrzucasz do jednego jako "zakładki") czy nawet powiększanie dowolnego obszaru)... mimo to sam bardzo żadko/wcale korzystam z efektów pulpitu, bo imo więcej straty niż zysku (inną sprawą jest, że zysku jest dużo więcej niż w przypadku efektów visty, które są tylko wizualnym udogodnieniem, a nie funkcjonalnym).

Jestem sobie w stanie w pełni  dostosować system do moich potrzeb przy niewielkim wysiłku. Jestem w stanie naprawić wszystko i posiadać każdy program lub jego odpowiednik.
Ja właśnie dlatego używam linuksa ;]. Powodem jest to że Ty znasz windowsa, a linuksa nie za bardzo, a ja znam linuksa, a windowsa kiepsko.

Okazało się, że jest problem z zasilaczem. Ja tam przynajmniej nie zauważyłem jakiegoś wspaniałego Linuksowego odpowiednika BSoDów, który by pomagał.
Jak zauważysz nieodpowiedznie działanie komputera to sprawdź "dmesg" (wyświetla informacje od jądra), a jak jest naprawdę poważny błąd to się pojawia "kernel panic".

Offline Wyszo

  • Użytkownik

# Listopad 13, 2008, 01:15:31
Jak dla mnie Compiz to jest szczyt głupoty, szpanerstwa i wszystkie innego z czego bierze się zło. Jak widzę tych pr0, którzy mi próbują udowodnić, że Linuks jest lepszy od Wina bo przy ruszaniu okienkiem ono się trzęsie jak galareta, albo można je podpalić albo ten strasznie użyteczny sześcian to mi się otwiera w kieszeni nóż, którego nie posiadam.
Podałeś efekty zupełnie nie przydatne, poprawiające co najwyżej wrażenia estetyczne (cube to przecierz ładniejsze opakowanie wirtualnych pulpitów, a resztę podanych efektów nie ma żadnej przydatności). Jednak są pluginy, które są przydatne (grupowanie okien, zakładkowanie ich (wiele okien wrzucasz do jednego jako "zakładki") czy nawet powiększanie dowolnego obszaru)... mimo to sam bardzo żadko/wcale korzystam z efektów pulpitu, bo imo więcej straty niż zysku (inną sprawą jest, że zysku jest dużo więcej niż w przypadku efektów visty, które są tylko wizualnym udogodnieniem, a nie funkcjonalnym).

Heh, jeśli chcesz znaleźć coś faktycznie przydatnego do zarządzania oknami, to obczaj XMonad, StumpWM, wmii albo AwesomeWM (tego używałem) - po prostu któryś tiling window manager. Główną wadą takiego rozwiązania jest to, że trzeba dużo aplikacji ręcznie (wpisać nazwy do pliku konfiguracyjnego) ustawić, żeby się odpalały "normalnie", za to wygoda operowania na oknach jest całkiem spora (zwłaszcza że w końcu można wygodnie robić wszystko z tymi oknami z klawiatury).

Pulpity na sześcianie to ja miałem i pod Windowsem. Wywaliłem na rzecz VirtuaWin. Wolę, żeby przeskok na inny pulpit trwał... nic niż wyświetlała się jakaś szpanerska kostka, która w sumie tylko rozprasza.

Offline skoti

  • Użytkownik

# Listopad 13, 2008, 07:01:33
Heh, jeśli chcesz znaleźć coś faktycznie przydatnego do zarządzania oknami, to obczaj XMonad, StumpWM, wmii albo AwesomeWM (tego używałem)...

Pulpity na sześcianie to ja miałem i pod Windowsem. Wywaliłem na rzecz VirtuaWin. Wolę, żeby przeskok na inny pulpit trwał... nic niż wyświetlała się jakaś szpanerska kostka, która w sumie tylko rozprasza.
Ja wolę enlightenment 17, ale nie można zaprzeczyć przydatności niektórych pluginów compiz'a czy tego chcesz czy nie - kostkę zawsze możesz sobie wyłączyć i zostawić tylko przydatne pluginy i połączyć zalety compiza z np. AwesomeWM.

Offline blackhawk

  • Użytkownik

# Listopad 13, 2008, 17:06:32
Nie wiem dlaczego fakt że wspomniałem o compizie odrazu nasunął ludziom mysli, że tak bardzo potrzebne mi są jego szpanerskie bajery. Wprost przeciwnie, mam słabszy procesor i nieco większe znaczenie ma dla mnie szybkość działania. Dziwiło mnie to jedynie dlatego, że sporo osób instalując linux'a (początkujących) zwraca dość znaczną uwagę na takie udogodnienia i są one na pewien sposób także dobrym wabikiem :) A compiz był mi potrzebny tylko po to by włączyć Metacity, bo na zwykłych ustawieniach występowały artefakty graficznie po najechaniu na niektóre ikonki.

Offline Asmodeusz

  • Użytkownik
    • Bogumił Wiatrowski: Blog

# Listopad 19, 2008, 08:53:45
Ja niestety zauważyłem jeden poważny problem związany z ubuntu (oraz innymi linuksami) i SLI. Żadne sterowniki, żadna opcja nie pozwala odpalić na x86-64 karty w SLI. W 9800GX2 działa mi tylko jeden rdzeń, w 2x GTX260 działa tylko jedna karta, w 2x 9800GX2 działa tylko jeden rdzeń jednej karty. Może ktoś się z tym wcześniej spotkał i ma jakieś rozwiązanie problemu? Google na ten temat milczy, a ja mam dość już grzebania w systemie, przeglądania co się da przejrzeć i kombinowania z odpaleniem pełnej mocy kart.

Poza tym: do codziennego używania kompa nie jest źle - wygodne, proste, ładne i sprawne. Rodzeństwo, zostawione samo sobie z ubuntu nie narzeka ;)