Autor Wątek: Remake Fantasy General, albo nowa podobna gra  (Przeczytany 4759 razy)

Offline Zegis

  • Użytkownik

# Lipiec 03, 2008, 15:10:34
Pomysł świetny, jak dla mnie; Tylko trzeba pomyśleć nad kilkoma rzeczami.
M.in - czy gracz widzi co robią jego wszystkie jednostki, czy może tylko tyle co dowódca-generał.
Przy drugim założeniu wydaje mi się, ze z tego zrobiłoby się coś na kształt Sacrafice (widok TPP gracz  steruje tylko tymi jednostkami, które widać na ekranie + dowódcą przez wsad i myszkę), gdyż implementacja systemu dla 'standardowej' kamery strategicznej wydaje mi się trochę... może nie skomplikowana, ale... chybiona. Jej wynik mógłby być irytujący, że gracz widzi co robi każda jednostka, a może wydawać polecenia tylko części.

Inną sprawą byłoby też albo ograniczenie konfliktu do kilkunastu jednostek, albo napisanie potężnego AI dla dowódców pomocniczych oraz jednostek żeby nie stały, jak głupie bez rozkazów dowódcy, ale np. też nacierały kiedy najbliższa im jednostka (a ostatnia w zasięgu wzroku gracza) ruszy do boju.
Bez takich pomocy gra mogłaby się zmienić w nieskładne latanie po całym polu bitwy jedną jednostką :P

Offline Mr. Spam

  • Miłośnik przetworów mięsnych

Offline doomtrader

  • Użytkownik

# Lipiec 03, 2008, 15:24:46
nie no oczywiście gracz widzi co robia jego jednostki dopiero gdy powiedzą mu o tym gońcy, lub dojrzy choragiew (długi drąg wystaje dobrych kilka metrów nad ziemię), dla jednostek baradziej oddalonych rozkazy przychodziłyby pewnie z opóxnieniem, można też stworzyć pomocniczych dowodzców, którym wydawane byłyby nieco bardziej ogólne rozkazy, np:
- flankuj wrogie oddziały piechoty wszystkim swoimi siłami
- niszcz wrogie jednostki miotające bez wzgledu na własne starty
itd itp

oczywiście to już pomysły wybiegające znacznie poza fantasy generala ;)

Offline Madlok

  • Użytkownik

# Lipiec 03, 2008, 16:12:00
Dałbym im (oddziałom daleko od dowódcy) mniej punktów ruchu, mniejszy zasięg widzenia, od czasu do czasu jakieś samodzielne działanie, mniejsze morale. Takie oddziały, jeśli zostały rozbite i były z dala od swoich, najczęściej już nie wracały do walki.

W planszowym "Grunwald 1410" Dragona było tak, że oddziały dalej od dowódcy miały mniejszą manewrowość i musiały gonić uciekającego przeciwnika. Co skutkowało tym, że rozłaziły się w różnych kierunkach i były atakowane od tyłu. Niestety uciekający mógł wybrać w którą stronę będzie uciekał, w grze komputerowej powinno być to losowe.