Autor Wątek: MMO + Strategia  (Przeczytany 26205 razy)

Offline Kyroman

  • Użytkownik

# Maj 25, 2008, 21:18:01
Po co komu tysiąc jednostek? Osobiście marzyłbym o MMO w stylu Mount&Blade. Gra posiadałaby dwa tryby: tryb mapy, w którym grupa jednostek postrzegana jest jako jeden obiekt (a więc gracz, dowodzący drużyną 100 jeźdźców, dla innych graczy jest widziany jako jeden obiekt, nie 101 oddzielnych jednostek), oraz tryb walki w pełnym 3D, z widokiem TP lub FP, w którym gracz dowodziłby swoim oddziałem, rzeczywiście złożonym z tych 100 jeźdźców. W przypadku walki, gracz "z zewnątrz" widzi ją jako dwa lub więcej obiektów, okraszone efektami dźwiękowymi i wizualnymi (np. mgła bitewna). Dopiero po dołączeniu do niej wczytuje się świat 3D oraz modele wszystkich jednostek biorących udział w walce. Pojawiają się jednak dwa problemy:
1. Różnice sprzętowe - u jednego gracza komputer spokojnie wyświetli 500 jednostek, u drugiego będzie się ciął przy sporo mniejszej liczbie. Taki problem jednak występuje w praktycznie każdej grze MMO i nie ma sposobu, by temu zaradzić.
2. "Jakość" walki a ilość przesyłanych informacji: walka może być przecież bardziej lub mniej realistyczna - może opierać się na kolizjach, dopuszczać bezwładność modeli, a może być naprawdę umowna i polegać na zadawaniu losowych obrażeń. Im "lepsza" jednak walka, tym więcej informacji do przesłania i w pewnym momencie można przekroczyć granicę.

Jeśli chodzi o ekonomię itp. to na mapie istniałyby miasta, wsie oraz np. kopalnie, porty, wycinki drewna, które gracz mógłby kupować, zdobywać, budować, atakować (a więc każda także w postaci lokacji 3D). Jeśli chodzi o uzyskiwanie nadmiernej przewagi przez daną grupę graczy - cóż, może nie jest to fair, ale z punktu widzenia historii jest to jak najbardziej realistyczne ;) Atakując słabszego będziemy mieli łatwiej, ale niewiele zyskamy, atakując silniejszego podejmujemy większe ryzyko, ale łup będzie stosownie większy.

Co zaś się tyczy wylogowania - gracz może przecież mieć możliwość wskazania swojemu oddziałowi, co ma robić: albo udać się w konkretne miejsce (wskazanie trasy), zrabować coś, zaatakować kogoś (wtedy postać gracza brałaby udział w bitwie jako zwykła jednostka), albo rozbić obóz i czekać na następne zalogowanie, albo podążać za jakimś innym oddziałem i brać z nim udział w walkach. I, jak ktoś mówił, w takich sytuacjach byłaby możliwość zdrady, dezercji czy innych zdarzeń losowych.

PS: Jeśli miałbym być niemiły, to powiem tylko, że wzmianki o naginaniu czasoprzestrzeni i bańkach mydlanych wydają się dla mnie nieco przypodłogowe. Naprawdę, ludzie, skończcie z tym, bo wylogowujący się gracz wcale nie musi znikać wewnątrz czarnej dziury. Nie jest to ani realistyczne, ani ciekawe, ani rozsądne, ani nawet śmieszne.

Offline Mr. Spam

  • Miłośnik przetworów mięsnych

Offline benethorpl

  • Użytkownik

# Maj 25, 2008, 21:58:11
Jak na mnie pomysł "czarnych dziur" nie jest taki aż bardzo zły. Wystarczy dobrze dorobić do tego ideologię świata, np. w The Matrix Online problem wylogowania rozwiązali budkami telefonicznymi. Patrząc racjonalnie to troche dziwne że 200 osób jedna po drugiej wchodzą do tej samej budki i tam siedzą, a jednak skoro wiadomo co jest dalej to nierealność zdarzenia spada drastycznie:D

Tak więc przy dobrym pomyśle to ujdzie i ugięcie czasoprzestrzeni :D

Offline Kyroman

  • Użytkownik

# Maj 25, 2008, 23:35:13
Ale gdyby robić grę w realiach historycznych to taki pomysł nie przejdzie. Gdyby zaś robić w realiach fantasy, to leniwi twórcy oczywiście wyjaśniliby nagłe zniknięcie gracza magią. Szkoda tylko, że magii używa się zawsze, kiedy nie umie się czegoś zrobić z sensem.

Offline Kosz85

  • Użytkownik

# Maj 26, 2008, 00:21:44
Oj oj, Kyroman, po pierwsze RTS'y to nie tylko realia historyczne. Historia raczej uczy, że gry odrealnione sprzedają się lepiej :) C&C, Red Alert, Warcraft 2, Settlers, Warcraft 3, Starcraft, Myth, to są jedne z lepszych (nie twierdze, że najlepsze i jedyne) RTS'ów.
Nie jesteś niemiły, tylko wyrażasz swoje zdanie. Nie przeczytałeś, że bańki mydlane są elementem zastępczym, w celu przedstawienia pewnego konceptu. Invincible nie przedstawił jaka to ma być gra, w jakich realiach. Ten temat nie jest więc o otoczce historycznej, tylko konkretnie o mechanice gry. Teksty o tym, że komuś bardziej podoba się gra w innych realiach są po prostu nie na temat :)
Swoją drogą ciekawe rozwiązanie, jako gra jednym oddziałem. Ale to zbliża grę do RPG, ewentualnie Herosów bez tur, niż do szablonowego RTS'a. Trochę zamysł podobny do tego pomysłu z ludami koczowniczymi :) A przynajmniej można by to połączyć.

Na pytanie po co komu tysiąc jednostek mam jedną odpowiedź z własnego doświadczenia: Jednostek zawsze jest za mało :D
Poza tym to jest najfajniejsze w masówkach... tysiące żołnierzy walczących w różnych miejscach na linii frontu, oskrzydlanie, podjazdy, ucieczki i wybijanie wszystkich do końca :]

Inna sprawa, że można zrobić grę z olbrzymim terenem, w którym czas będzie płynął stosunkowo wolno. Produkujemy żołnierzy, wysyłamy armie i taka armia powiedzmy idzie dwa dni zanim dojdzie do drugiego państwa. Tylko co wtedy z efektownymi walkami? :( Średnia grywalność zresztą, raczej dla maniaków.

Na koniec chciałem coś dodać na temat tego co mnie drażni jeszcze w wypowiedzi Kyroman'a  dotyczącej magii w grach, ale się powstrzymam, bo nie chcę wywoływać flama. Tyle tylko powiem, że magia wcale nie jest prosta w implementacji i zwykle nic nie tuszuje tak jak twierdzisz. Zwykle to jest właśnie jeden z kluczowych elementów gameplaya (Warcraft 2 i 3 chociażby), bez których gra byłaby mniej ciekawa :)

Offline Humman

  • Użytkownik

# Maj 26, 2008, 00:28:41
Jak już ww"czarne dziury" s-f to najlepiej byłoby akcje umieścić w rzeczywistości wielowymiarowej, o więcej niż 3 wymiarach w przestrzeni.  Teoretycznie da się przemieszczając się w tych 4 wymiarach być dla obserwatora w 3 wymiarach jak duch czyli materializować się i po chwili znikać by znowu pojawić się w innym miejscu. Istnieją też teorie że poruszając się w tym wyższym wymiarze dałoby się przemieszczać z jednego świata równoległego do drugiego.
W wypadku tego MMO światem równoległym byłaby poczekalnia dla graczy offline przenosił by się tam wraz ze swoim kramem, i miejscem gdzie jego baza się znajdowała.

Offline Liosan

  • Redaktor

# Maj 26, 2008, 01:21:36
Ja widzialem jak na razie trzy (komercyjne) podejscia do MMORTS:

1) Saga: w zasadzie RTS w stylu Total War albo Myth, z tym ze dane sa trzymane po stronie serwera. Nazywa sie to "MMORTS", i faktycznie zalogowanych na czacie moze byc pewnie pare tysiecy graczy, ale co z tego - w bitwie moze uczestniczyc tylko do 4ech, a bitwy to ustawki. Oczywiscie to ostatnie mozna obejsc na mnostwo sposob, ale... Tak naprawde, to zwykly RTS + chat + kilka danych trwalych, typu technologie, wskrzeszanie jednostek po bitwie itp... za to eliminuje duzo problemow gatunku, jak wylogowanych graczy - wszystkie interakcje i tak sa dobrowolne, wiec co za roznica... :)

2) Shattered Galaxy, juz chyba nie rozwijane. W bitwie kazdy gracz kontroluje cca 6-10 jednostek, a do bitwy moze dolaczyc dobrowolnie - wszystkie sa widoczne, zaproszen nie potrzeba :) Zeby bylo ciekawej, w jednej bitwie moze uczestniczyc do 40 graczy - co juz zachacza o MMO, zwlaszcza ze przy dzisiejszej technologii mozna by dodac tam jedno zero na koncu.

3) wszelkie ogame'y, plemiona, itp, itd, co sie bede rozpisywal... Dzialaja i sprzedaja sie dobrze :) ale wada (jak dla mnie) jest, ze znacznie ograniczaja graczom pole do manewru w proporcji do czasu poswieconego grze - wiekszosc "ciekawych" rozkazow wykonuje sie w odroczeniu, bez ingerencji gracza (a juz na pewno bez ingerencji ofiary)

...4) rozne hybrydy MMO+RTS+RPG. Na mysl przychodzi (Free)Allegiance, gralem jeszcze w jakas, ale zapomnialem nazwy. Kazdy gracz kontroluje pojedyncza jednostke (w tym przypadku mniejszy lub wiekszy statek kosmiczny), i w zasadzie gra moglaby byc symulatorem... ale jeden gracz ma dodatkowy "taktyczny" punkt widzenia, moze kontrolowac ekonomie frakcji i wydawac rozkazy (no, wlasciwie to sugestie :) ) innym graczom

Moim zdaniem wykorzystanie czegos pomiedzy (2) a (4) moze dac bardzo ciekawe rezultaty. Np - kazdy gracz kontroluje na poziomie taktycznym swojego squada, a "glownodowodzacy" wydaje sugestie gdzie isc. Moze tez zaczerpnac inspiracje z Majesty - "krol" wyznacza nagrody za wykonywanie poszczegolnych zadan typu "znajdz", "zbadaj", "zbuduj", "zabij"... Zreszta, "Elementy RPG" zawsze w modzie :P

Jesli idziemy tym tropem, to podoba mi sie pomysl wspolzarzadzania jakims majatkiem.

Na pytanie po co komu tysiąc jednostek mam jedną odpowiedź z własnego doświadczenia: Jednostek zawsze jest za mało :D
Poza tym to jest najfajniejsze w masówkach... tysiące żołnierzy walczących w różnych miejscach na linii frontu, oskrzydlanie, podjazdy, ucieczki i wybijanie wszystkich do końca :]

Heh co kto lubi... ja wole, kiedy znaczenie ma precyzja i taktyka, a nie zergowanie i udajace-taktyke-micromanagament :) polecam zagrac w Kohana, ja w masowki gralem i mi sie nie spodobalo :)

Liosan

Offline Kyroman

  • Użytkownik

# Maj 26, 2008, 15:04:02
Swoją drogą ciekawe rozwiązanie, jako gra jednym oddziałem. Ale to zbliża grę do RPG, ewentualnie Herosów bez tur, niż do szablonowego RTS'a. Trochę zamysł podobny do tego pomysłu z ludami koczowniczymi :) A przynajmniej można by to połączyć.

Na pytanie po co komu tysiąc jednostek mam jedną odpowiedź z własnego doświadczenia: Jednostek zawsze jest za mało :D
Poza tym to jest najfajniejsze w masówkach... tysiące żołnierzy walczących w różnych miejscach na linii frontu, oskrzydlanie, podjazdy, ucieczki i wybijanie wszystkich do końca :]
Zagraj w Mount&Blade. Tam, jeśli masz 100 jednostek, to już jesteś bardzo silny, posiadanie więcej jak hmm, 150, wydaje się praktycznie niemożliwe (trzebaby naprawdę długo się nasiedzieć). Co prawda ani walka na poziomie jednostki, ani zarządzanie oddziałem nie są do końca dopracowane, ale to, co mnie najbardziej przykuwało do monitora, to tak zwany szał bitewny: tłum otaczających ze wszystkich stron wojowników, pędzących jeźdźców z nastawionymi lancami, świst bełtów, wrzawa - to jest to. Szkoda tylko, że gra nie daje możliwości ani ustawienia linii pikinierów, ani robienia barykad z wozów, a możliwości od strony machin oblężniczych są naprawdę ograniczone. Zauważ, że jakbyś bardzo nie przybliżył kamery w Rome: Total War czy Twierdzy 2, nie uzyskasz takiego efektu. Szczególnie, że w wielu tradycyjnych RTSach po prostu kuleje AI i oddział pikinierów, który z założenia powinien stać jak mur i czekać na szarżę konnicy, zbija się nagle w kupę i atakuje 50 pikami jednego wroga. W Kozakach, bo z Kozaków był ten przykład, naprawdę ucieszyłem się, gdy zobaczyłem polską husarię jako jedną z najlepszych jednostek w grze. Co z tego jednak, skoro husaria, zamiast szarżować w pełnym galopie, stosować zwody, tworzyć formacje obronne, po prostu zbija się w nieforemną kupę i dźga kopiami każdego wroga po kolei? Co z tego, że może ich być nawet kilka tysięcy? Oglądanie ich nie sprawia takiej frajdy, jak uganianie się po w pełni trójwymiarowym terenie za grupką kilkunastu lekkozbrojnych konnych łuczników i lansjerów, wbijanie się w pełnym galopie w szereg piechoty czy szycie z kuszy do atakujących mury wrogów.
Na koniec chciałem coś dodać na temat tego co mnie drażni jeszcze w wypowiedzi Kyroman'a  dotyczącej magii w grach, ale się powstrzymam, bo nie chcę wywoływać flama. Tyle tylko powiem, że magia wcale nie jest prosta w implementacji i zwykle nic nie tuszuje tak jak twierdzisz. Zwykle to jest właśnie jeden z kluczowych elementów gameplaya (Warcraft 2 i 3 chociażby), bez których gra byłaby mniej ciekawa
To, co daje magia w grze, jeśli chodzi o efekty audiowizualne, można uzyskać tak samo na drodze niemagicznej. I w tej kwestii rzeczywiście powoduje to, że gra jest ciekawsza. Jeśli natomiast chodzi o samą kwestię merytoryczną, to zawsze magia jest substytutem, gdy nie potrafi się znaleźć innego, logicznego rozwiązania. Nie wiem czy kiedykolwiek spotkałem się z grą, w której magia nie byłaby wyjaśnianiem tego, czego samemu nie umie się wyjaśnić.
Przykład z tego lub z sąsiedniego tematu:
"Zróbmy żyrokopter", "Nie, bo żyrokopter nie wzniósłby się w powietrze", "No to powiemy, że lata za pomocą magii". I na tym, niestety, opiera się cała magia w grach.

yfan

  • Gość
# Maj 26, 2008, 16:20:58
Cytuj
"Zróbmy żyrokopter", "Nie, bo żyrokopter nie wzniósłby się w powietrze", "No to powiemy, że lata za pomocą magii". I na tym, niestety, opiera się cała magia w grach.

Brrr, nie, nie nie. Skupiasz się na jakimś wycinku i generalizujesz, że wszyskie, że zawsze. Czego substytutem jest magia żyrokopterów z Warcrafta? Jakiego wyjaśnienia ci brakuje? Sugerujesz, że orki jakby się postarały, to by mogły zbudować prawdziwy nawet helikopter i nie potrzebowałyby żadnych czarów :). A może to ma być lenistwo twórców Warcrafta, bo mogliby zrobić grę bez magii, bardziej "realistyczną"...? Zakładając jednak świat z magią, sposób w jaki jest używana do konstrukcji żyrokopterów wydaje się dość realistyczny i logiczny. Czy może "nieprawdziwość" gier jest dla Ciebie problemem?

Ja wiem, że magia to może być łatwe wyjście z każdej logicznej pułapki, ale ty twierdzisz, że zawsze jest. Takie sobie obierasz założenie i pod to wyszukujesz sobie przykłady.

Co sądzisz o magii z Dungeon Mastera, może o magii z jakiegokolwiek cRPG'a, czego stanowią substytut? Znajdziesz mi niemagiczne uzasadnienie respawnowania się postaci w deathmatchowych FPPach? Czy czołgi Tesli w Red Alercie, to tego samego typu magia, co żyrokoptery, czy to już jest technologia i uzasadnienie naukowe?

Offline Kosz85

  • Użytkownik

# Maj 26, 2008, 16:25:53
Jeśli tak uważasz, to Ty zagraj sobie w Sacrifice. Dla mnie genialna gra. Wcielasz się właśnie w maga, gra polega na opanowaniu źródeł many i odpowiednim zarządzaniem oddziałami wyczarowanych potworów. Dodatkowo oczywiście szale zwycięstwa możesz przechylić jakimś indywidualnym czarem maga. Ta gra nie istniałaby bez magii. Jeśli chodzi o żyrokoptery ;) To raczej autorom chodziło o zrobienie gry w realiach fantasty niż tłumaczenie czemu to działa :) Mylisz po prostu dwa światy: gier trzymających się realiów i gier które tego nie robią i wcale nie mają zamiaru tego robić. Mówisz bo prościej? Nie zgodzę się, widać nigdy nie projektowałeś systemu gry. Dobrze włączyć magię, aby gra wciąż była zbilansowana jest dosyć ciężko. Realia są jednak prostsze, wszystko masz nic nie trzeba wymyślać. Poza tym nikt nie musi niczego tłumaczyć :) Mogliby zrobić żyrokoptery i stwierdzić działa i tyle, jakoś to wymyślili, że działa :P
To co daje magia w grze to nie tylko efekty audio wizualne... to ta MOC :D Jedna słaba jednostka, może zaważyć nad losami rozgrywki. Nie wiem jak na drodze nie magicznej, chciałbyś osiągnąć:
- zamienienie oddziału wroga w owieczki (Warcraft 2)
- wycięcie w otchłań kawałku terenu (Sacrifice)
- deszcze meteorytów, sopli (Warcraft 2, Warcraft 3, Sacrifice, Populus 3, B&W )
- przyzywanie jednostek (Sacrifice, M&M)

Część RTS'ów bazuje po prostu na magii i trzeba się z tym pogodzić. To nie są gry odtwarzające jakiekolwiek rzeczywiste czasy. W tych grach magia nie jest żadnym substytutem, czy gorszym rozwiązaniem. Mało grałeś jak byłeś młody (może i jesteś), skoro znasz tylko gry w których magia służy do napędzania żyrokopterów :P A takich gier jest naprawdę dużo.

Offline Humman

  • Użytkownik

# Maj 26, 2008, 16:36:16
Żeby zrobić żyrokopter w Warcrafie wystarczy oprócz solidnego drewnianego szkieletu, silnika parowego służącego do napędu i szalonego krasnoluda jeszcze duży run lewitacji o mocy wystarczającej by ppodnieść konstrukcję można go nabyć w najbliższym sklepie z akcesoriami magicznymi lub dostać do zaprzyjaźnionego maga ;D Niestety fenomen lewitacji nie został jeszcze wyjaśniony przez inżynierów krasnoludzkich a i magowie za żadne skarby nie chcą zdradzić tajemnic z których żyją. :-\

Offline Kyroman

  • Użytkownik

# Maj 26, 2008, 17:07:24
Kłócić się nie będę bo widzę że nie rozumiecie o co mi chodzi. Przykładowo:
Cytuj
- zamienienie oddziału wroga w owieczki (Warcraft 2)
- wycięcie w otchłań kawałku terenu (Sacrifice)
- deszcze meteorytów, sopli (Warcraft 2, Warcraft 3, Sacrifice, Populus 3, B&W )
- przyzywanie jednostek (Sacrifice, M&M)
Umieszczanie takich rzeczy w grze jest dla mnie nienormalne. Co, może każdy z Was to potrafi? Może umiecie wywołać deszcz meteorytów? Może chociaż znacie kogoś takiego lub o takim słyszeliście? O ile zrobienie czegoś takiego dla samego efekciarstwa można jeszcze uznać, to mówienie:
Cytuj
Nie wiem jak na drodze nie magicznej, chciałbyś osiągnąć...
Utwierdza mnie w przekonaniu, że niestety nie wszyscy umieją odróżniać świat "fantasy" od rzeczywistego. Nie wiem jak osiągnąć takie coś na drodze niemagicznej, bo po prostu tego nie da się osiągnąć i nie mam zamiaru próbować tego osiągać. Zauważcie jednak, że praktycznie zawsze, gdy autor (czy to książki, filmu czy gry) jeśli nie umie wymyślić, w jaki sposób mogła zostać zbudowana dana budowla, mówi, że "zbudowali ją starożytni magowie". Jeśli kształt budowli przeczy prawom fizyki, to "podtrzymuje ją magia". Jeśli budynek jest piękny, to jest "zbudowany przez starożytne elfy" lub "jest to iluzja" (vide: Sapkowski). Jeśli ktoś jest brzydki, to zamienia się w pięknego "za pomocą magii" (vide: Eragon). Nie mówiąc już o wykorzystywaniu/traceniu (!) energii podczas zamrażania czegoś, podczas gdy wręcz przeciwnie - powinno się wyciągnąć olbrzymie ilości energii. Znajdźcie mi jeden sensowny przykład, w którym magia byłaby użyta i wykorzystana racjonalnie. Nawet w przypadku tego żyrokoptera można było znaleźć sensowne rozwiązanie, nie powodujące pytań. Ba, ten przypadek to akurat najprostszy do rozwiązania przykład.

yfan

  • Gość
# Maj 26, 2008, 17:20:12
Taka magia ma sens mechanicznym, w obrębie gry, nie zaś w wymiarze realistycznym. Pultoczyć się, że rozwiązania mechaniczne nie mają sensu realistycznego, to jak narzekać, że szachowy konik skacze po literze "L". To gra, to pewien model rzeczywistości, albo model pewnej rzeczywistości i nie musi (ani - co może ważniejesze - NIE MOŻE) mieć pełnego pokrycia ze światem realnym.

edit: lterówka.
« Ostatnia zmiana: Maj 26, 2008, 17:22:20 wysłana przez yfan »

Offline Rav

  • Użytkownik

# Maj 26, 2008, 17:38:37
Kłócić się nie będę bo widzę że nie rozumiecie o co mi chodzi. Przykładowo:
Cytuj
- zamienienie oddziału wroga w owieczki (Warcraft 2)
- wycięcie w otchłań kawałku terenu (Sacrifice)
- deszcze meteorytów, sopli (Warcraft 2, Warcraft 3, Sacrifice, Populus 3, B&W )
- przyzywanie jednostek (Sacrifice, M&M)
Umieszczanie takich rzeczy w grze jest dla mnie nienormalne. Co, może każdy z Was to potrafi? Może umiecie wywołać deszcz meteorytów? Może chociaż znacie kogoś takiego lub o takim słyszeliście?
Ja się dziwię czemu film matrix jest taki popularny. Przecież żaden normalny człowiek nie może unikać kul, skakać na 50 metrów. Albo taki Unreal Tournament. Walisz w gościa z pól minuty z miniguna a on nadal stoi! Oburzające. Dziwię się że nikt nie zrobił w końcu porządnej gry w której budzisz sie o 7 rano i idziesz do szkoły żeby posłuchać o rozmnażaniu bakterii.
Po za tym wszystkie te efekty można wytłumaczyć na sposób s-f. Kontrola pogody, mutacje zakrzywienia czasoprzestrzeni. Każda dostatecznie wysoka technologia jest nierozróżnialna od magii.

Offline Kosz85

  • Użytkownik

# Maj 26, 2008, 18:37:16
Po za tym wszystkie te efekty można wytłumaczyć na sposób s-f. Kontrola pogody, mutacje zakrzywienia czasoprzestrzeni. Każda dostatecznie wysoka technologia jest nierozróżnialna od magii.

I za przytoczenie tej sentencji masz ++K ;)
Kyroman chyba zbyt twardo stąpa po ziemi, ale ma do tego prawo. Jestem ciekaw jak wyglądałyby jego gry, bo przecież gry są po to by zrobić sobie odskocznie od świata rzeczywistego, a nie żeby w grze mieć "dodatkowe rachunki do zapłacenia" ;) Bo według realiów, to powinniśmy Kyromana wcielić w RTS'ie w chłopa orzącego ziemię, który nie zdaje sobie sprawy z polityki świata, którego po 20h gry ścina jakiś szlachcina :P Bo takie są realia :) Statystycznie, bylibyśmy ciemnym chłopkiem roztropkiem orzącym pole i pasącym bydło. To rzeczywiście zbliżyłoby nas do realiów. Ale czy ktoś by w to grał?
Swoją drogą na świecie jest jeszcze wiele rzeczy, które zaliczamy do magii :) To co teraz Kyroman nazywa rzeczywistością mogłoby wyglądać inaczej, gdyby to szamanizm przykładowo zdominował świat. Czy mielibyśmy teraz komputery? Czy nasz świat opierałby się może na jakiejś innej odnodze fizyki (w szamanizmie jest bardzo rozwinięta wiedza z obrębu fizyki kwantowej i biomolekularnej, tyle że w zawoalowanej formie przekazów ustnych). Czy taki Nikola Tesla, ze swoimi genialnymi wynalazkami, zrewolucjonizowałby naszą technikę swoimi odkryciami z zakresu Wysokich Napięć, gdyby nie zadufani w sobie urzędnicy patentowi? Jego niektóre udokumentowane pokazy nadal nie mają wyjaśnienia. Ogólnie fizyka wysokich napięć nadal zaskakuje naukowców. Jak wyglądałyby teraz realia?
Kyroman chce racjonalnego wykorzystania magii, którą samą w sobie już uznaje za nieracjonalną. Nie da się go przekonać, bo sam ogranicza swój sposób patrzenia na świat. Być może nie docenia możliwości wcielenia się w postać w innym nierealnym świecie, ale inni gracze tak. Dlatego takie gry cieszą się dużą popularnością. Piękne budowle elfów, są z założenia magiczne, bo są budowane przez magiczne istoty, jak chcesz to realnie tłumaczyć to powodzenia :) Takie gry byłyby po prostu do bani. Bez nutki tajemniczości :)
Kurcze, ale offtop :P

Aby uratować sytuację i powrócić do wątku głównego podam jeszcze szkic pomysłu:
Świat składa się z obszarów - takich spotów, gdzie umieszczamy armie. Aż do naciśnięcia start, lub po prostu przez jakiś okres, możemy ustawiać jednostki, my i nasz obszar jest nietykalny. Potem jatka. Cel gry, zabić jak najwięcej wrogów i jak najmniej ucierpieć przy tym, przechodząc do innego spota, w jakimś rozsądnym obszarze drogi (tak by nie można było zupełnie okrążyć przeciwnika i się nie bić). Im więcej przeciwników, tym więcej przecinających się dróg :) Z każdą jatką nasi żołdacy są coraz bardziej doświadczeni, mamy więcej punktów więc możemy większe wojsko kupić itd. Po przypadkowym wylogowaniu, żołnierze po prostu dalej zmierzają w  kierunku spotu i atakują jak leci. Pomysł trzeba by czymś wzbogacić :) Ale podobne jatki były w Knights & Merchrants, kiedy była jedna droga i trzeba było odpowiednio ustawić wojsko wykorzystując zalety pozycji, aby zwyciężyć i przejść przez drogę. Subiektywnie szacowana grywalność średnia do niskiej, więc trzeba by pomysł czymś wzbogacić, np zamkami do obrony, zwyciężania, itp. Rozgrywka przypominałaby trochę tą z CS'a ;) Obroń VIP'a itp ;)

Offline Kyroman

  • Użytkownik

# Maj 26, 2008, 21:25:27
...to jak narzekać, że szachowy konik skacze po literze "L". To gra, to pewien model rzeczywistości, albo model pewnej rzeczywistości i nie musi (ani - co może ważniejesze - NIE MOŻE) mieć pełnego pokrycia ze światem realnym.
W przypadku szachów jest to całkiem inna sprawa. Mają one swój w pełni spójny świat, wszystkie zasady są ustalone. Jest to świat całkiem rozdzielny od naszego i nie mający z nim nic wspólnego. Jeśli jednak w grze pojawia się np. człowiek lub cokolwiek innego z naszego świata, to można już rzec, że gra próbuje oddać realia naszego świata. Zauważ, że brak jakiegoś czynnika w naszym świecie lub mała zmiana w nim, już spowodowałaby, że świat wyglądałby całkiem inaczej. Jeśli rozmiar Ziemi, jej odległość od Słońca, właściwości jakiejkolwiek substancji byłyby nieco inne, już świat wyglądałby całkowicie inaczej. Jeśli więc w swojej grze umieszczasz dane elementy, a o innych zapominasz, to czemu człowiek wygląda w grze jak wygląda? Przecież obecność jednych elementów i brak innych wskazuje na to, że w świecie przedstawionym w grze mógłby on wcale nie powstać lub wyglądać całkowicie inaczej. Zdecyduj więc, co to jest oddawanie rzeczywistości naszego świata i w którym miejscu się zaczyna.
Ja się dziwię czemu film matrix jest taki popularny. Przecież żaden normalny człowiek nie może unikać kul, skakać na 50 metrów. Albo taki Unreal Tournament. Walisz w gościa z pól minuty z miniguna a on nadal stoi!
To kwestia technologii, nie magii - nie możemy stwierdzić, jak będzie wyglądała technologia za kilkadziesiąt - kilkaset lat, a więc przykład nie na miejscu.
Po za tym wszystkie te efekty można wytłumaczyć na sposób s-f. Kontrola pogody, mutacje zakrzywienia czasoprzestrzeni. Każda dostatecznie wysoka technologia jest nierozróżnialna od magii.
O ile jeszcze racjonalnie można wytłumaczyć technologią wspomniane omijanie kul, to te meteoryty skądś ten "mag" musiał wziąć. Powiedz mi skąd, a do końca życia będę wielbił wszystkie gry w których takie coś się pojawia. Nie, nie mów "a kogo to obchodzi".
Jestem ciekaw jak wyglądałyby jego gry, bo przecież gry są po to by zrobić sobie odskocznie od świata rzeczywistego
I bez magii pozostaje bardzo szerokie pole do popisu. Nawet w naszym świetle mogłyby zaistnieć np. krasnoludy, elfy czy orki, na drodze zwykłej ewolucji, ale nadal nic nie usprawiedliwia faktu, że magia łamie prawa fizyki naszego świata.
Swoją drogą na świecie jest jeszcze wiele rzeczy, które zaliczamy do magii :) To co teraz Kyroman nazywa rzeczywistością mogłoby wyglądać inaczej, gdyby to szamanizm przykładowo zdominował świat. Czy mielibyśmy teraz komputery? Czy nasz świat opierałby się może na jakiejś innej odnodze fizyki (w szamanizmie jest bardzo rozwinięta wiedza z obrębu fizyki kwantowej i biomolekularnej, tyle że w zawoalowanej formie przekazów ustnych). Czy taki Nikola Tesla, ze swoimi genialnymi wynalazkami, zrewolucjonizowałby naszą technikę swoimi odkryciami z zakresu Wysokich Napięć, gdyby nie zadufani w sobie urzędnicy patentowi? Jego niektóre udokumentowane pokazy nadal nie mają wyjaśnienia. Ogólnie fizyka wysokich napięć nadal zaskakuje naukowców. Jak wyglądałyby teraz realia?
W tej kwestii masz absolutną rację i się z tym zgadzam.
Piękne budowle elfów, są z założenia magiczne, bo są budowane przez magiczne istoty, jak chcesz to realnie tłumaczyć to powodzenia :) Takie gry byłyby po prostu do bani. Bez nutki tajemniczości :)
Czyli wracamy do punktu wyjścia. "Czemu ta budowla jest taka piękna?", "Bo zbudowano ją za pomocą magii". W kwestii architektury, tłumaczenie jej powstania za pomocą magii jest zawsze chodzeniem na łatwiznę. Nie wiem jak ze strony innych graczy, ale dla mnie to właśnie stwierdzenie "coś zostało stworzone za pomocą magii" nie ma absolutnie żadnej nutki tajemiczości i staje się już po prostu nudne.