Autor Wątek: MMO + Strategia  (Przeczytany 26612 razy)

Offline Kos

  • Użytkownik
    • kos.gd

# Wrzesień 24, 2008, 15:11:14
Cytuj
a czemu nie wzorować się np na OGame? przecież tam są tysiące graczy, którzy dobrze sobie radzą. jak użytkownik jest offline, zawsze można go "zjechać"
Znajomi się w to bawili, więc sprostuję na miarę swojej wiedzy: W OGame dobrzy gracze wstają o czwartej w nocy i puszczają całą flotę z całymi surowcami w drugi koniec kosmosu, by sobie poleciała i wróciła (i nikt jej nie stuknie po drodze). Pokonuje się silnych wrogów przewidując, kiedy ta flota wróci, i wysyłając swoją flotę w takim momencie, by zaatakowała dokładnie wtedy, gdy flota wroga wyląduje z powrotem i gdy gracz nie zdąży jej jeszcze wysłać ponownie.
Moim zdaniem nie warto się na tym wzorować - jedna gra funkcjonująca na tak dzikich zasadach to imo i tak za dużo :P

Problem ataku na niezalogowanego gracza rozwiązałbym w następujący sposób:
* Armie poruszają się na tyle wolno, że zanim przedrą się na nasze terytorium jest szansa, że je zobaczymy.
* Bitwa zazwyczaj trwa długo (o ile rzadna ze stron nie ma zdecydowanej przewagi). To daje chwilowo nieobecnemu graczowi czas na reakcję.

co o tym myślicie?
Myślę, że w tym rozwiązaniu przyjąłeś założenie, że gracz musi być zalogowany, by mieć realne szanse w bitwie. ;) Czemu? Nie pasuje mi to do koncepcji, którą opisałeś.
Skoro gracz ma być władcą, który sobie siedzi wygodnie na mięciutkim, obitym jedwabiem stołku w stolicy, oraz wpływa na świat pisząc na małych karteczkach rozkazy gęsim piórem - czy musi być obecny podczas bitwy? Nie może sobie wtedy smacznie spać? ;}
W sensie, widzę to jako wydawanie rozkazów "Ten oddział ma stacjonować tutaj." "Ten natomiast ma przemieścić się tam i tam stacjonować." Oraz coś w stylu "Jeśli wróg nadejdzie z zachodu, to 1/3 sił z północnej bramy ma ruszyć im na pomoc, 1/3 ma biec czym prędzej do placu i naszykować zasadzkę, a reszta niech zostaje tam, gdzie stoi, i wypatruje ataku z innej flanki".
Gracz zalogowany oczywiście może mieć nieco wygodniej - np. zwiadowcy, biegnący przez królestwo z wywalonym językiem i u progu sali tronowej krzyczący "Panie, panie, taka i taka armia idzie na nas z południa, będzie tu już za 8 godzin!". Wtedy sprytny władca może wydać wojsku inne rozkazy na tą okazję (rozkazać przerzucić część sił, albo coś).
Dorobić do tego odpowiedni system bitwy, uwzględniający, że wojsko bije się przez jakiś czas, dłuższy lub krótszy w zależności od strategii napastników, obrońców, że w dowolnym momencie mogą dojść posiłki, że wojsko może wycofać się na lepszą strategicznie pozycję... I w coś takiego by się całkiem przyjemnie grało, imho :) Byłoby wreszcie coś, co by przypominało strategię, a nie kolejne "zbuduj-więcej-niż-ma-przeciwnik".

Offline Mr. Spam

  • Miłośnik przetworów mięsnych

Offline Kyroman

  • Użytkownik

# Wrzesień 24, 2008, 16:22:25
Ten temat chyba miał bardziej dotyczyć gier nie w przeglądarce, a o samych przeglądarkowych wypowiadałem się już w innym temacie. Najważniejsze tutaj są trzy warunki: by gracz cały czas miał co robić, żeby ciągle robił coś nowego i żeby nie musiał wykonywać codziennie jakichś rutynowych czynności. Jeśli chodzi o walkę, możnaby zrobić jakiś bardziej rozbudowany system strategii. W tym wypadku nie byłoby jakiejś idealnej taktyki, bo zawsze wróg może mieć inną obronę i na każdą dobrą strategię ataku można znaleźć równie dobrą strategię obrony. W tym przypadku nic typu Ogame/Plemiona nie może być wzorem.

Offline Charibo

  • Redaktor

# Wrzesień 24, 2008, 18:03:54
Cytuj
W OGame dobrzy gracze wstają o czwartej w nocy i puszczają całą flotę z całymi surowcami w drugi koniec kosmosu, by sobie poleciała i wróciła

OT: Niekoniecznie o czwartej. Wystarczy wysłać tę flotę (najlepiej z moona, wtedy nikt nie użyje falangi :P ) wtedy, kiedy wyłączamy komputer, tak sterując, żeby doleciała/wróciła na godzinę, w której będziemy mogli już zobaczyć co się dzieje. :)

Dodatkowo, OGame pomimo "dzikich zasad" wciągnął mnie bardziej niż Starcraft, Deus Ex, czy Stalker. Dłużej grywałem chyba tylko w HL i CS ;)

Offline civis

  • Użytkownik

# Wrzesień 24, 2008, 19:24:25
tak więc właśnie, pozornie zasady głupie, za dziesiątki/setki tysięcy graczy gra. dlatego nie wiem czemu nie można byłoby pewnych elementów sprowadzić właśnie z tej gry.

Cytat: Charibo
Wystarczy wysłać tę flotę (najlepiej z moona, wtedy nikt nie użyje falangi :P ) wtedy, kiedy wyłączamy komputer, tak sterując, żeby doleciała/wróciła na godzinę, w której będziemy mogli już zobaczyć co się dzieje. :)
i czy tu nie ćwiczy się strategii*? :D

*stricte to strategia nie jest, ale namiastka logicznego, przyszłościowego/taktycznego myślenia tak.

Offline Kos

  • Użytkownik
    • kos.gd

# Wrzesień 24, 2008, 22:18:40
Jasne, jest tu potrzebna strategia, tylko walka na dobrym poziomie rozgrywa się - zgaduję - zupełnie nie w taki sposób, w jaki przewidzieli to twórcy. No bo niech mi ktoś powie, czy autorzy OGame projektując grę myśleli w ogóle, że na pewnym poziomie nie będzie można normalnie grać nie robiąc fleetsave? Lub podobnie - Czy autorzy Quake zaprojektowali sobie strafejumpy? Czy autorzy Gunz Online spodziewali się, że gracze wymyślą koreanstyle i zamiast normalnie biegać nauczą się exploitować schemat stanów gry zyskując możliwość nieograniczonego praktycznie latania po mapach nie dotykając podłogi? Etc, etc, etc. :)

Wracając do tematu - w OGame liczy się strategia, lecz nie jest to taka strategia, jaką założyli sobie twórcy. Fajnie byłoby mimo wszystko pograć w gierkę tego typu, w której faktycznie liczyłaby się strategia zarządzania wojskiem przed i podczas bitwy.

yfan

  • Gość
# Wrzesień 24, 2008, 22:58:53
Kos: to się nazywa "emergent gameplay", a przykładem jest i to, o czym mówisz i podstawowe rocketjumpy w quake'u. Nie znam fleetsave'a z praktyki (bo nie grałem dużo w OGame'a), ale chyba nie nazwałbym tego wyłaniającym się w toku masowego grania smaczkiem, który ubogaca rozgrywkę. Chyba różnica rozbija się tutaj o to, że Ogame to MMO. Jakie jest oficjalne stanowisko twórców wobec takich praktyk?

Offline Kos

  • Użytkownik
    • kos.gd

# Wrzesień 25, 2008, 00:33:00
Emergent gameplay? Ciekawe sformułowanie (mi się obiło o uszy "metagaming", ale to chyba nie do końca to samo).

Zauważ, że zarówno rocketjumpy, jak i wszystko, co wymieniłem, czyni rozgrywkę bogatszą i bardziej atrakcyjną.
F1337save z Ogame to imo nie jest typowy "smaczek" - raczej taktyka, która nie była zamierzona przez stwórców, a która po rozwinięciu się gry okazała się taktyką od pewnego momentu na tyle skuteczną, że potrzebną do przetrwania, by nie być zgniecionym przez silniejszych graczy w jednej chwili. Samo to, że taka taktyka jest potrzebna, nie świadczy o balansie gry zbyt dobrze - lecz szczerze, sam nie umiałbym zbalansować tego typu gry w taki sposób, by gracze z różnym stażem mogli normalnie konkurować.

Jednocześnie ci starzy gracze muszą fleetsavować, by nie być zjechanym przez tych niewiele słabszych. Gra zawodowców ogranicza się zatem do odpowiedniego wymierzania fleetsave i ataków w czasie.

Ogame w moim mniemaniu ma sens wtedy, gdy wszyscy gracze zaczną w tym samym momencie (czyt. otworzą nowe uniwersum) i faktycznie liczy się dobre rozplanowanie rozwoju, by rozwinąć się szybciej niż inni. Gracze, którzy zaczną już np. 2-3 tygodnie później, nie mają jak nadgonić i byliby prędzej czy później zwyczajnie zgnieceni przez silniejszych. Jedyne, co ich od tego broni, to noob protection na początku gry i fleetsave przez całą resztę. :) To jak partia starcrafta - jeśli przez pierwsze 5 minut nie robiłbyś nic i pił herbatkę, nie masz szans na zwycięstwo. Tyle, że tu jest masa ludzi na raz - lecz w profesjonalnej grze liczą się tylko ci na samej górze listy, bo zaczęli wcześniej i mają dużą przewagę siły. Znaczy, tak byłoby, gdyby nie było sojuszy i takich tam - one wprowadzają ciekawszą otoczkę i psują teoretyczny model balansu. ;)

Offline civis

  • Użytkownik

# Wrzesień 25, 2008, 12:36:18
w może w ogame wybić się nie jest łatwo, lecz JEST to możliwe. i wcale nie jest prawdą to, że jak ktoś później zacznie to już spisany na straty.

a tak by the way, to bardzo mi się podobało rozwiązanie z gladiatusa, tam każdy mógł zaatakować gracza z jego przedziału(chociaż jakieś inne sposoby też były). i tam, bez większych problemów można było w każdym momencie dojść do topki.

Offline Kyroman

  • Użytkownik

# Wrzesień 25, 2008, 16:35:02
tak więc właśnie, pozornie zasady głupie, za dziesiątki/setki tysięcy graczy gra. dlatego nie wiem czemu nie można byłoby pewnych elementów sprowadzić właśnie z tej gry.
Gdyby te "pozornie głupie zasady" zamienić na "naprawdę porządne zasady", liczba graczy byłaby pewnie o dwa rzędy wielkości większa. Setki tysięcy grają, natomiast miliony się rejestrują i rzucają konto po kilku minutach.

Jeśli zaś chodzi o te Wasze "smaczki", to pamiętam jeden. W Twierdzy Krzyżowcu wystarczyło wstawić chatkę drwala lub postój wołów w bramę wrogiego zamku (prowadzonego przez komputer), blokując do niego całkowicie dostęp, a po kilku minutach efektywnie wyburzały się wszystkie budynki które nie miały dostępu do spichlerza. Tyle, że to w żaden sposób gry nie poprawiało.

Offline civis

  • Użytkownik

# Wrzesień 25, 2008, 17:28:56
Cytat: Kyroman
Gdyby te "pozornie głupie zasady" zamienić na "naprawdę porządne zasady", liczba graczy byłaby pewnie o dwa rzędy wielkości większa. Setki tysięcy grają, natomiast miliony się rejestrują i rzucają konto po kilku minutach.
nie żebym się zadowalał byle czym, ale czy nie lepiej żeby były te "pozornie głupie zasady", i grało w to set-tysięcy ludzi, czy mieć genialnie "naprawdę porządne zasady" w zeszycie z myślą że tego się nie da wykonać?

Offline peter

  • Użytkownik
    • BirdStorm.net browser based MMO

# Wrzesień 26, 2008, 10:11:20
nie żebym się zadowalał byle czym, ale czy nie lepiej żeby były te "pozornie głupie zasady", i grało w to set-tysięcy ludzi, czy mieć genialnie "naprawdę porządne zasady" w zeszycie z myślą że tego się nie da wykonać?
Dlaczego pesymistycznie zakladasz, ze nie da sie tego lepiej zrobic? ;-)
Gry sie rozwijaja z biegiem czasu - i to nie tylko pod wzgledem grafiki.

yfan

  • Gość
# Wrzesień 26, 2008, 13:03:56
Kyroman: jeśli gry nie poprawiają, to nie są "moje smaczki". "Emergent gameplay" to nie są bugi, tylko kreatywne wykorzystywanie podstawowych zasad gry, jak w rocketjumpach. Tak, jak pisał Kos - czynią grę bogatszą. Zastawianie bramy stodołą to tylko glitch AI wroga, pamiętam podobnie możnabyło oszukać inteligencję przeciwnika w "Polanach".

Wciąż widzę, że rewolucja gra ci w głowie :). Zrób taką grę. Programowanie gry przeglądarkowej nie jest nazbyt skomplikowane.