Autor Wątek: MMO + Strategia  (Przeczytany 26388 razy)

Offline Kuba®'79™

  • Użytkownik

# Maj 27, 2008, 10:29:12
... to jak narzekać, że szachowy konik skacze po literze "L". To gra, to pewien model rzeczywistości, albo model pewnej rzeczywistości i nie musi (ani - co może ważniejesze - NIE MOŻE) mieć pełnego pokrycia ze światem realnym.

Bardzo mi się podoba to zdanie..

Jeśli jednak w grze pojawia się np. człowiek lub cokolwiek innego z naszego świata, to można już rzec, że gra próbuje oddać realia naszego świata.

Zacznę od tego, że dla każdej gry istnieje coś takiego, jak „zasady gry”. Jeśli chodzi o gry komputerowe to te zasady są wklepane w ich kodzie i wobec tego bezwzględnie przestrzegane. Z drugiej strony w „rzeczywistej rzeczywistości” mamy (chyba?) tylko jeden zbiór zasad, które są bezwzględnie przestrzegane: prawa fizyki. Więc gra, która miałaby oddać całkowicie realia naszego świata byłaby po prostu ogromnym silnikiem fizycznym.
Żeby nie było nudno, zamiast wyposażać grę w możliwości przeprowadzania reakcji chemicznych, które z rudy wyodrębniają żelazo, po czym przetapiania go, walcowania, nitowania i Bóg wie jeszcze czego, umieszczasz tam prostą regułkę, że do wyprodukowania czołgu potrzeba tyle a tyle rudy i tyle a tyle energii (np.). Regułka wyglądałaby tak samo (i prowadziłaby do tej samej gry) gdybyś „czołg” zamienił na „demona ziejącego ogniem”, „rudę” na „ektoplazmę” a „energię” na „manę”. W niektórych grach nazwy obiektów i zasady bardziej przypominają realia, które wynikają ze stosowania „normalnych” praw fizyki, w innych mniej – de gustibus non est disputandum.
Jednak nawet jeżeli reguły gry przypominają naszą fizyczną rzeczywistość to najprawdopodobniej nie mają z nią i tak nic wspólnego: na przykład w grze występuje mały czołg i duży czołg. Oczywiście wyprodukowanie dużego zużywa więcej zasobów. Ale czy twórcy gry analizowali ikonki przedstawiające obie jednostki i przeliczali ilość zasobów proporcjonalnie do wielkości i skomplikowania mechanizmu? Nie, najprawdopodobniej wybrali te wartości tak, żeby zapewnić równowagę z inną cywilizacja, która dużych czołgów produkować nie może (ale za to coś innego; z resztą taki arbitralny wybór co kto może produkować jest już odchodzącym od rzeczywistości ograniczeniem). Bo IMVHO w grze nie jest najważniejsze emulowanie naszej rzeczywistości (chyba że to symulator), ale właśnie taki dobór reguł, żeby gra była jak najbardziej „grywalna”.
Szachy ze swym skoczkiem poruszającym się po “L” (i przeskakującym inne figury!) są rozwijane od kilkuset (?) lat i osiągnęły IMVHO fantastyczne bogactwo grywalności na planszy o 64 polach i z maksymalnie 32 jednostkami na niej...
Jeżeli grywalność MMORTS jest najłatwiej zapewnić tak, że „czasoprzestrzeń się zakrzywia”, to sorry, ale niech się zakrzywia. Jeżeli czar „zrzucenie deszczu meteorytów” jest konieczny, żeby bezsprzeczny zwycięzca mógł łatwo dobić całkowicie pokonanego (a nie użerać się półtorej godziny z niszczeniem jego niebronionych budynków) to jestem za wprowadzeniem czaru.

Wracając do meritum:
IMVHO da się rozwiązać technicznie problem „znikania” gracza, który przerywa rozgrywkę. Trudno, wymaga to zakrzywiania czasoprzestrzeni czy Bóg wie czego innego ale się da i zostawmy to.
Moim skromnym zdaniem daleko trudniejsze do usunięcia są inne problemy (zakładając jedną długą ciągłą rozgrywkę):
1) Im dłużej ktoś będzie grał tym będzie potężniejszy. IMVHO ciężko będzie to przeskoczyć nie dlatego, że nie da się ograniczyć wzrostu regułami (np. cykliczne trzęsienia ziemi niszczyć będą odpowiedni procent zasobów tak, żeby nie było możliwe zgromadzenie ich dowolnie wielkiej liczby; ostatecznie można wprowadzić po prostu limit na ilość zasobów), ale dlatego, że zniechęci to graczy. Jeżeli gram od tygodni, wylatuję z pracy, rzuca mnie narzeczona, mój niekarmiony chomik zdycha z głodu, to chcę mieć jakąś satysfakcje w postaci potężnego i nie do pobicia państwa a nie komunikatu „Osiągnąłeś limit posiadanej rudy, dalsze jej wydobycie zostaje wstrzymane” czy „Trzęsienie ziemi zabiło 79,5% Twoich jednostek, zburzyło 80,2% Twoich budynków i zniszczyło 75,0% Twoich zapasów surowców”.
2) Problem wpływu znikającego gracza na rozgrywkę pozostałych: z jednej strony IMVHO nie można karać gracza za to, że wylogował się z gry, ludzie powinni grać dlatego że mają czas i chcą a nie dlatego, że muszą (większość ludzi nie jest gotowa poświęcić pracy, narzeczonej i chomika dla jakiejś gry), z drugiej strony możliwość wylogowania się otwiera pole do nadużyć: dajmy na to toczę wojnę z gościem w przybliżeniu tak silnym jak ja i w połowie dochodzę do wniosku, że po co mam się męczyć? Wyloguję się teraz, założę inne państwo-krzak i będę czekał aż gościu zaangażuje się w inną wojnę, wtedy wrócę i go dobiję od tyłu....

Jeżeli ktoś opracuje zasady RTSa, w których 1) rozgrywka trwa dowolnie długo a gracze mogą pojawiać się w dowolnych momentach i nie mają z tego powodu „gorszej gry” (nie w tym sensie, że mają zaraz tyle zasobów co najsilniejszy albo średnia, ale takie zorganizowanie reguł, żeby jednocześnie mogli obok siebie grać bardzo potężny oraz słabiutki i żeby każdemu z nich grało się przyjemnie) 2) zasady spowodują niemożliwość popełniania nadużyć przez wylogowywanie się (wylogowanie się gracza powinno być neutralne zarówno dla niego jak i wszystkich pozostałych) to będzie genialny...

Offline Mr. Spam

  • Miłośnik przetworów mięsnych

Offline Kyroman

  • Użytkownik

# Maj 27, 2008, 11:12:48
Jeżeli grywalność MMORTS jest najłatwiej zapewnić tak, że „czasoprzestrzeń się zakrzywia”, to sorry, ale niech się zakrzywia. Jeżeli czar „zrzucenie deszczu meteorytów” jest konieczny, żeby bezsprzeczny zwycięzca mógł łatwo dobić całkowicie pokonanego (a nie użerać się półtorej godziny z niszczeniem jego niebronionych budynków) to jestem za wprowadzeniem czaru.
O ile z wcześniejszej części wypowiedzi wnioskuję, że nie zrozumiałeś o co mi chodzi, o tyle ta część jest już dla mnie całkowicie nie zrozumiała. W przypadku wylogowania gracza można znaleźć dziesiątki normalnych, logicznych rozwiązań (a nie zakrzywianie czasoprzestrzeni czy używanie magii), tak samo w przypadku wykańczania przeciwnika wcale deszcz meteorytów nie jest potrzebny, wystarczy znaleźć odpowiedni moment, w którym wiadomo, że gracz już się nie pozbiera - w tej kwestii gry rzeczywiście kuleją, raz wystarczy zabić dowódcę lub zniszczyć jakiś budynek (tracąc sporo przyjemności z samego niszczenia, rabowania itp.), a raz trzeba się męczyć i szukać po całej mapie, który budynek jeszcze nie został zniszczony.
Cytuj
2) Problem wpływu znikającego gracza na rozgrywkę pozostałych: z jednej strony IMVHO nie można karać gracza za to, że wylogował się z gry
[...]
2) zasady spowodują niemożliwość popełniania nadużyć przez wylogowywanie się (wylogowanie się gracza powinno być neutralne zarówno dla niego jak i wszystkich pozostałych) to będzie genialny...
Myślę, że w tej kwestii dobrym rozwiązaniem byłoby to, co podałem w poście numer #15.

yfan

  • Gość
# Maj 27, 2008, 17:41:45
Cytuj
Jeśli jednak w grze pojawia się np. człowiek lub cokolwiek innego z naszego świata, to można już rzec, że gra próbuje oddać realia naszego świata.

Jeśli wychodzisz z takiego założenia, to w większości przypadków będziesz zawiedziony. Skoro tyle gier Ci się nie podoba, to może problem leży w Twoim podejściu. Mylisz gry komputerowe z rzeczywistością, w niespotykany przeze mnie wcześniej sposób. Gry operują na symbolach i przez te symbole opowiadają swoje zdarzenia (niekoniecznie fabuły). Kiedy w Starcrafcie masz figurkę ludzika z karabinem, to jest to symbol - animowany i ruchomy - żołnierza, a nie prawdziwy człowiek, ani nawet symbol prawdziwego człowieka. Symbole prowadzą swoją grę, często udając spójny świat, szkicując rzeczywistość nawet podobną do naszej, ale realizm również jest tylko konwencją opowiadania. Patrz: telewizyjne wiadomości.. uważasz, że to "czysta rzeczywistość"? To pewna konwencja. Kurczowe trzymanie się faktów, niekoniecznie zbliża Cię do jakiejkolwiek prawdy, a w przypadku mechaniki gry, rzadko rodzi coś ciekawego.

Cytuj
Myślę, że w tej kwestii dobrym rozwiązaniem byłoby to, co podałem w poście numer #15.

Ale gra z międzywmiarowymi bąblami byłaby inna, potencjalnie fascynująca. Kastrujesz różnorodność. Naprawdę wierzysz, że taki problem może mieć tylko jedno rozwiązanie? To niemądre.

Offline Kyroman

  • Użytkownik

# Maj 27, 2008, 20:40:53
Naprawdę wierzysz, że taki problem może mieć tylko jedno rozwiązanie? To niemądre.
Gdzie napisałem, że może mieć jedno? Uważam po prostu, że rozwiązanie takie jak podałem jest lepsze od zakrzywiania czasoprzestrzeni czy tworzenia baniek, i nawet nie pod kątem realizmu, a po prostu pod kątem tych nadużyć o których wspomniał Kuba.
Jeśli wychodzisz z takiego założenia, to w większości przypadków będziesz zawiedziony...
Może źle się wyraziłem, bo chodzi mi o coś innego: w wielu przypadkach kwestie fizyki i mechaniki są pomijalne (wiadomo, że w grze polegającej głównie na np. dialogach nikt nie będzie zwracał uwagi na odkształcenia przedmiotów itp.), w równie wielu przypadkach można powiedzieć, że np. żyrokopter lata dzięki wykorzystaniu "klatratowych elektromagnesów z strontu i wolframu, wykonanych dzięki zastosowaniu wysokociśnieniowych technologii wytopu" - a więc po prostu "rozszerzenie" nauki, wymyślenie technologii, które dla nas będą po prostu magią. Za niedopuszczalne zaś uważam świadome łamanie lub pomijanie kwestii fizycznych (merytorycznych, psychologicznych, społecznych...) tylko dla uzyskania efektu. Śmieszne lub wręcz żałosne wydają mi się właśnie deszcze meteorytów, latające budowle, mówienie "lata za pomocą magii" czy cokolwiek w tym stylu. Tutaj posłużę się przykładami podobnego efekciarstwa - co prawda nie są one z gry, tylko z filmu, ale wmurowały mnie w ziemię całkowicie:
http://imgcash3.imageshack.us/Himg517/scaled.php?server=517&filename=allplayer20080526220151jl0.png&xsize=640&ysize=480
Ktoś świadomie (lub nie?) umieścił na jednym kadrze Księżyc i Słońce (bo jak mniemam, to to mniejsze to Słońce). Ciekawe tylko, dlaczego na Księżycu widać wyraźny cień Ziemi, co wskazywałoby, że oświetla go coś znajdującego się po przeciwnej stronie naszego globu. Co, znowu tłumaczenie, "że magia"? Efekt (w sumie mało ważny) został uzyskany, ale jednocześnie jego pomysłodawca popisał się, przynajmniej w moich oczach, głupotą i brakiem profesjonalizmu.
Inny przykład, film "Wyspa Piratów": w pewnym momencie, gdy Geena Davis ucieka ukradzionym powozem po nabrzeżnej ulicy w Port Royale, jakiś tam dowódca z zakotwiczonego w porcie statku każe wystrzelić salwę z armat w jej stronę. I znowu - efekt jest, ale jego pomysłodawca popisał się jeszcze większą niż poprzednik głupotą: jaki jest sens w strzelaniu w stronę małego, ruchomego celu, niszcząc przy okazji fasady kilku nabrzeżnych budynków? To jest przykład merytorycznej głupoty/naiwności/efekciarstwa. BTW. Geena nie oberwała i udało jej się uciec ;) BTW2. Reżyser dostał Złotą Malinę ;)
Mnie osobiście już takie efekciarstwo męczy, i o ile wiele "sensownych" przykładów użycia magii w grach potrafię uznać, o tyle używanie magii dla samego efektu (wspomniane deszcze meteorytów itp.) jest dla mnie po prostu dziecinne, dobre w bajeczkach dla potłuczonych.

yfan

  • Gość
# Maj 27, 2008, 20:58:28
Czyli magia jako bron (deszcz meteorytow) odpada? Zle jest uzywanie magi w (MMO)RTS bez jej naukowego wytlumaczenia? Papa magowie. :(

edit down: Zapominasz, ze ten pierscien nie mogl dzialac.

edit: Nie chcialem odpowiadac w tym temacie. Ponioslo mnie. Przepraszam dwie "mocne" dyskusje do czytania to dla mnie za duzo. Jeszcze raz przepraszam.

edit down x2: W koncu kapuje. Wy klocicie_sie/dyskutujecie caly czas o to/tym czy magia moze zostac uzyta jako wytlumaczenie roznych zjawisk, ktore sluza zwyklemu efekciarstwu i produkt obylby sie bez nich. Sarkazm (ogolnie) moze jest bezcelowy, ale za to bardzo ladny!
« Ostatnia zmiana: Maj 27, 2008, 21:10:24 wysłana przez zerlo »

Offline Rav

  • Użytkownik

# Maj 27, 2008, 21:03:19
I w ten sposób udowodniliśmy, że Frodo równie dobrze mógł oddać pierścień Sauronowi, bo przecież szczytem głupoty byłoby użycie przez niego drobnej ozdoby w celu podbicia świata.

Offline Kyroman

  • Użytkownik

# Maj 27, 2008, 21:04:40
Czyli magia jako bron (deszcz meteorytow) odpada? Zle jest uzywanie magi w (MMO)RTS bez jej naukowego wytlumaczenia? Papa magowie. :(
Nie. Złe jest łamanie praw fizyki wyłącznie dla uzyskania kolorowego efektu. Szczególnie, jak się nie zna tych praw. I proszę bez sarkazmów, bo są one bezcelowe.

Offline Rav

  • Użytkownik

# Maj 27, 2008, 21:14:06
Ale czy tak ciężko jest zrozumieć, że prawa fizyki w grach są ustalane przez ich twórców? Mogą oni czerpać z rzeczywistego świata garściami a potem dodać do tego coś od siebie. Jak chcesz to możesz sobie zwizualizować użycie magii jako 5 oddziaływanie w przyrodzie, a to skąd czerpie ono energie to np z nowej substancji możliwej do użycia tylko przez magów trenowanych do tego całe życie (mana), niemożliwej do zobaczenia oczyma.

Offline Kyroman

  • Użytkownik

# Maj 27, 2008, 21:19:11
Zdaje się, że nie czytałeś tego, co wcześniej pisałem.

Offline szalony_zlomiarz

  • Użytkownik

# Maj 27, 2008, 21:23:12
Nie. Złe jest łamanie praw fizyki wyłącznie dla uzyskania kolorowego efektu. Szczególnie, jak się nie zna tych praw. I proszę bez sarkazmów, bo są one bezcelowe.
Po pierwsze to dlaczego łamanie praw jest złe? Bo się Tobie nie podoba?
Po drugie nie jest to do końca łamanie praw fizyki, bo jakby nie patrzeć teleportacja nie jest zabraniana przez współczesną fizykę. Bardzo trudne, ale nie niewykonalne (przy dostatecznie rozwiniętej technice) Nawet samorzutne teleportacje duzych przedmiotów nie mają prawdopodobieństwa równgo zeru (tak bliskie zeru, że jeszcze nikt nie zaobserwował takiego zjawiska) ale bardzo bliskie zeru. A przy pomocy teleportacji można cąłkiem ładnie wytłumaczyć efekt deszczu meteorytów. A że kontroluje to facet ubrany w koszulę nocną recytujący dziwne słowa to szczegół :D. Inne efekty dzarów też dało by się wyjaśnić, czy to przez odwrócenie entropii, nanotechnologię i inne rzeczy, ale po co. Kogo by to naprawdę interesowało. Pozatym to by nie była już Magia.
Tak samo można się czepiać bajek dla dzieci, że są denne i nieralistyczne, bo ko widział, żeby po zjedzeniu przez wilka można było wyjąć czerwonego kapturka i babię całe i zdrowe.
Rozumiem, że wilisz klimaty S-F a nie znosisz fantasy, ale nie staraj się narzucaś swoich poglądów innym. Skup się na tym co lubisz, a magię ignoruj skoro jej nie rozumiesz.

yfan

  • Gość
# Maj 27, 2008, 21:35:03
Też nie lubię głupoty w filmach i w grach i nie tylko, Kyroman.

Cytuj
w równie wielu przypadkach można powiedzieć, że np. żyrokopter lata dzięki wykorzystaniu "klatratowych elektromagnesów z strontu i wolframu, wykonanych dzięki zastosowaniu wysokociśnieniowych technologii wytopu" - a więc po prostu "rozszerzenie" nauki, wymyślenie technologii, które dla nas będą po prostu magią. Za niedopuszczalne zaś uważam świadome łamanie lub pomijanie kwestii fizycznych (merytorycznych, psychologicznych, społecznych...) tylko dla uzyskania efektu. Śmieszne lub wręcz żałosne wydają mi się właśnie deszcze meteorytów, latające budowle, mówienie "lata za pomocą magii" czy cokolwiek w tym stylu.
Oczywiście w świecie, w którym magia jest tak zutylizowana jak Warcraft pokazuje, staje się ona odrębnym przedmiotem studiów i swoistej nauki. Myślę, że magowie krasnoludów dobrze wiedzą w jaki sposób działają żyrokoptery i jest to rodzaj konkretnej mądrości. To jest urok alternatywnych uniwersów. W takim wypadku nie widzę, czemu  miałoby to być gorsze wytłumacznie niż absurdalne technologie, które przytaczasz (bo zrozumiałem, że uzasadnianie technologią jest okej?).

Offline Kyroman

  • Użytkownik

# Maj 27, 2008, 21:59:18
Po pierwsze to dlaczego łamanie praw jest złe? Bo się Tobie nie podoba?
Jest złe, bo niestety często jest po prostu naiwne. Zarówno łamanie praw fizyki, jak i każdej innej nauki.
Po drugie nie jest to do końca łamanie praw fizyki, bo jakby nie patrzeć teleportacja nie jest zabraniana przez współczesną fizykę...
Jeśli już podchodzisz do tego w ten sposób, to warto zastanowić się, czym tak w ogóle jest magia - lub była przez wieki. Moim zdaniem magia jest to sposób wyjaśnienia rzeczy niezrozumiałych, ale jeśli ktoś ma ciekawszą wersję, to zapraszam do przedstawienia jej tu ;) Dopóki nie dowiemy się, na jakiej zasadzie działa teleportacja, dopóty będzie to dla nas magia - nie oznacza to jednak wcale, że za teleportacją stoją jakieś boskie siły czy wspomniani faceci w szlafrokach. Za jakiś czas może dla nas będzie to w zupełności normalne, tak jak kiedyś dla naszych przodków magią wydawała się elektryczność, zorze polarne czy fotografia - dla nich to także były niezbadane siły i niewytłumaczalne zjawiska, a dla nas - codzienność (może poza zorzami :P).
Cytuj
dało by się wyjaśnić [...] to by nie była już Magia.
Rzeczywiście, ale tylko ze względu na to, że, jak pisałem w definicji, magia to coś niewyjaśnionego, i tak naprawdę nic więcej. To, że ktoś nadał jej innego znaczenia w postaci kolorowych błyskawic, to już efekt uboczny.
Cytuj
Rozumiem, że wilisz klimaty S-F a nie znosisz fantasy
Wręcz przeciwnie :D Ale jak mówiłem - męczy mnie to już powoli. Nie sama magia w postaci snopów iskier czy tych kolorowych błyskawic, ale ta naiwność w tworzeniu zarówno magii, jak i np. architektury, geografii czy fabuły. Z zabawy w zdobywanie starożytnych artefaktów w postaci tajemniczego amuletu już wyrosłem. ;)

@yfan:
Cytuj
W takim wypadku nie widzę, czemu  miałoby to być gorsze wytłumacznie niż absurdalne technologie
Na pewno lepszym wytłumaczeniem jest jakakolwiek technologia (chociażby najbardziej futurystyczna czy, uwaga, magiczna!) niż mówienie, że "lata bo magia". W sumie w tej kwestii mogę przytoczyć jeszcze jeden przykład - twórczość Sapkowskiego. Zacząłem ją czytać i bardzo mi się podobała, czytałem dalej i przestała mi się podobać. O ile Sapkowski umie tworzyć naprawdę świetne opisy, umie bawić się słowami, umie oddać powagę lub komiczność sytuacji, umie stworzyć zawiłą fabułę, o ile można jeszcze przeboleć te wszystkie polityczne wywody, o tyle tłumaczenie wszystkiego za pomocą magii i wspaniałości elfów zaczęło z czasem być nużące. Każde miasto zbudowane przez elfy, każda technologia wymyślona przez elfy, jak trzeba zbudować zamek to tylko za pomocą magii, a jak się zaczyna psuć to za pomocą magii iluzji trzeba go naprawić. Już wolałbym opis że podczas budowy zamku zginęło kilka tysięcy robotników, niż to ciągłe pieprzenie, że coś zbudowali "starożytni magowie" lub "starożytne elfy".
Całego Wiedźmina przetrzymałem, Narrenturm przetrzymałem (i był świetny), ale w Bożych bojownikach pan Sapkowski już naprawdę przesadził :|

PS: Bajki dla dzieci rzeczywiście są denne ;)

Offline Kos

  • Użytkownik
    • kos.gd

# Maj 27, 2008, 22:08:50
Tutaj posłużę się przykładami podobnego efekciarstwa - co prawda nie są one z gry, tylko z filmu, ale wmurowały mnie w ziemię całkowicie:
http://imgcash3.imageshack.us/Himg517/scaled.php?server=517&filename=allplayer20080526220151jl0.png&xsize=640&ysize=480
Ktoś świadomie (lub nie?) umieścił na jednym kadrze Księżyc i Słońce (bo jak mniemam, to to mniejsze to Słońce). Ciekawe tylko, dlaczego na Księżycu widać wyraźny cień Ziemi, co wskazywałoby, że oświetla go coś znajdującego się po przeciwnej stronie naszego globu. Co, znowu tłumaczenie, "że magia"? Efekt (w sumie mało ważny) został uzyskany, ale jednocześnie jego pomysłodawca popisał się, przynajmniej w moich oczach, głupotą i brakiem profesjonalizmu.
Moim zdaniem posłużył się zwykłą symboliką.

Cytuj
Jest złe, bo niestety często jest po prostu naiwne. Zarówno łamanie praw fizyki, jak i każdej innej nauki.
Łamanie? Ktoś, kto tworzy własny świat (w tym wypadku wirtualny, ale tyczy się to też światów, powiedzmy, literackich) ma prawo ustanowić w nim takie prawa, jakie tylko pragnie - nie muszą mieć NIC wspólnego z naszą rzeczywistością, jeśli tylko autor sobie tak zażyczy. Na tym polega tworzenie. Z definicji.

Offline Kyroman

  • Użytkownik

# Maj 27, 2008, 22:21:06
Moim zdaniem posłużył się zwykłą symboliką.
Ale popełnił błąd - z niedopatrzenia, niedouczenia lub z lenistwa. Chciał tylko uzyskać efekt, ale nie patrzył, czy w dobry sposób. A jak wyjaśnisz drugi przykład?
Ktoś, kto tworzy własny świat (w tym wypadku wirtualny, ale tyczy się to też światów, powiedzmy, literackich) ma prawo ustanowić w nim takie prawa, jakie tylko pragnie - nie muszą mieć NIC wspólnego z naszą rzeczywistością, jeśli tylko autor sobie tak zażyczy. Na tym polega tworzenie. Z definicji.
Owszem, może ustanowić prawa jakie chce, może kopiować prawa z naszego świata, ale to nie zmienia faktu, że gdyby skopiował z naszego świata tylko część praw, to jego świat wyglądałby w rzeczywistości całkiem inaczej. Można przyjąć, że w takim wyimaginowanym świecie nie istnieje na przykład grawitacja, ale czemu jedne obiekty działają zgodnie z grawitacją, a inne nie?

yfan

  • Gość
# Maj 27, 2008, 22:31:29
Ostatecznie to jest problem odbiorcy, nie twórcy. Autor może co mu się podoba, jak mu licentia poetica pozwala.

Cytuj
A jak wyjaśnisz drugi przykład?
Ten z Geeną Davies? Ja powiem! "Dowódca statku był głupi". Nie trzeba od razu obwiniać autora...

edit: i żeby nie było wątpliwości, mówiąc "odbiorcy" mam na myśli CIEBIE ;). Jeśli rzeczywiście stanowi to dla Ciebie problem, to masz problem. Jeśli przestanie to dla Ciebie być problemem, to nie będziesz miał problemu. Polecam to drugie :).
« Ostatnia zmiana: Maj 27, 2008, 22:34:20 wysłana przez yfan »