Autor Wątek: Jak pracują freelancerzy?  (Przeczytany 4301 razy)

Offline Vault 11th

  • Użytkownik

# Styczeń 25, 2017, 12:27:05
Jak napisał Daniel, są pewne podstawowe wartości wymagane dzisiaj do godnego życia, przetrwania, odnalezienia się we współczesnym świecie. Jeśli ktoś czuje się dobrze z myślą, że może umrze z głodu to wcale nie znaczy, że jest szczęśliwym człowiekiem. To znaczy, że ma zaburzenie psychiki i powinien jak najszybciej otrzymać pomoc. Jeśli ktoś czuje się dobrze bez podstaw matematyki, których uczą w klasach 0-3 podstawówki, to wcale nie znaczy, że jest "mądry inaczej", tylko, że jest głupi jak niewielu.
Ok, to jest podstawowa różnicy między moim podejściem do życia, a waszym. Dowodem bowiem tego, że nie ma żadnych wspólnych wartości, jest to, że jakąkolwiek "potencjalną wartość" zaczniesz rozważać, będziesz mógł podzielić ludzi na takich, co się z tobą zgadzają, "zgadzają, ale", prawie zgadzają, nie zgadzają, mają w dupie, itd. Zatem te wartości, aby istniały, musiałyby być niezależne od opinii i stylu życia ludzi, a dane z góry (przez kogo? przez co?). "Zaburzenie psychiki" nie jest żadnym obiektywnym kryterium, a tylko zdaniem grupy wierzącej w jakieś wartości o tych, co je odrzucają.

Co więcej, nawet pojęcia takie jak "godne życie", nie mają żadnego absolutnego znaczenia. Jeśli weźmiesz Amerykanina i zapytasz o warunki "godnego życia", to zapewne okaże się, ze 90% populacji Indii nie żyje godnie. Ale jeśli popatrzysz na to jak żyją z bliska, zauważysz że ogromna ich liczba nie aspiruje nawet do "bardziej godnego życia". Czy to znaczy, że mają zaburzenia psychiczne?

Jeśli zaś przyjmiesz, że nie należy patrzeć na to globalnie, a jedynie w relacji do warunków panujących w danym kraju, otoczeniu, etc. - to wtedy twoja definicja szczęścia w praktyce oznaczać będzie skrajny konformizm. Niewielu do tej pory spotkałem w życiu szczęśliwych konformistów.

Nie są to żadne ścisłe argumenty, mogę mieć błędne obserwacje, zapewne opieram wiele z nich na własnych "cognitive biasach", itd. itd. Zmierzam jednak do tego, że podział który przedstawiłeś - podział na znacznie większą grupę ludzi "zdrowych i normalnych", oraz raczej niewielką "nienormalnych lub chorych" - równie dobrze może okazać się nie czystym skutkiem obserwacji (tzn. że te grupy istniały sobie wcześniej, zauważyłeś że istnieją i je nazwałeś), ale przyczyną depresji wielu osób. Jeśli taki podział wziął się z powietrza (przykład: w szkole trzymałeś się na uboczu i słuchałeś post-metalu, cała reszta uznała cię za odmieńca i nienormalnego) i nie oznaczał wcale, że masz zaburzenia psychiczne, mógł stać się przyczyną takich zaburzeń. Niewiele rzeczy generuje tak głęboki dysonans poznawczy, jak różnica między tym, co sam o sobie myślisz, a tym, co o tobie mówią inni, zwłaszcza w dużej liczbie.

Mój wniosek jest ogólnie taki, że ludzie byliby zdrowsi i szczęśliwsi, gdyby panowała większa akceptacja 'niemainstreamowych' stylów życia, łącznie z akceptacją wyboru samobójstwa jako tak samo normalnej drogi, jak inne. Zapoznaj się z historią np. Yukio Mishimy - to dobry przykład samobójstwa, które dla wielu osób jest nieskończenie bardziej sensowne, niż np. życia przeciętnych pracowników korporacji.

Offline Mr. Spam

  • Miłośnik przetworów mięsnych

Offline bies

  • Użytkownik

  • +2
# Styczeń 25, 2017, 12:55:59
Rakieta: ponieważ chyba jeszcze nikt Ci nie zaproponował to może przetestuj w domu słuchawki wytłumiające. Działają całkiem dobrze na gwarnym open space więc może i na dzieci zadziałają.

Offline koirat

  • Użytkownik

  • +1
# Styczeń 25, 2017, 13:52:43
gdyby panowała większa akceptacja 'niemainstreamowych' stylów życia, łącznie z akceptacją wyboru samobójstwa jako tak samo normalnej drogi
Styl życia a samobójstwo to chyba jakiś oksymoron.

Ciekawe ilu nastolatków przetrwało by okres dorastania.

Offline Vault 11th

  • Użytkownik

# Styczeń 25, 2017, 15:42:59
Chodzi o styl życia, który akceptuje samobójstwo jako normalny wybór, równie dobry jak inne wybory.

Offline Rakieta

  • Użytkownik

  • +1
# Styczeń 25, 2017, 16:36:48
Zatem te wartości, aby istniały, musiałyby być niezależne od opinii i stylu życia ludzi, a dane z góry (przez kogo? przez co?).

Moim zdaniem jest coś takiego jak "godne życie". Nawet chyba są prowadzone ankiety co roku, raz widziałem wyniki w "Wiadomościach". Określa to 40 milionów Polaków, tak jak napisałeś, oni ustalają granicę między "życiem" a "umieraniem". Biorąc pod uwagę biednych i bogatych mogłoby to być coś takiego:

a) Prywatne mieszkanie (takie, do którego obcy nie wejdą bez naszego pozwolenia),
b) Pożywienie,
c) Pewna praca,
d) Pensja, która pozwala nam się utrzymać.

To właśnie ten wzorzec sprawia, że kiedy toczymy się na dno, popadamy w długi, zapala się lampka "kurczę, jak tak dalej pójdzie, to stracę dom i skończę jak te menele spod sklepu". Bo życie bezdomnego albo pijaczka już nie jest życiem godnym. I dobrze.

Czy Twój tok myślenia ma oznaczać, że Ty w tej sytuacji powiedziałbyś "No nic, cóż, stracę dom. Ten pijak co rano spał na przystanku może jest szczęśliwy i być może ja też się odnajdę w jego rzeczywistości? Przy okazji zaoszczędzę i do życia wystarczy mi 400 zł miesięcznie."

To też zdecydowana większość ludzi w naszym kraju żyje godnie, choć pewnie żaden z nich nie żyje tak, jakby chciał. Bo życie "idealne" to już rzeczywiście sprawa indywidualna.

Czy ja też powinienem zrezygnować z marzeń o swojej firmie, skoro ostatnio mam z nią tyle problemów? Jeśli będę wiedział, że to rzeczywiście nie jest dla mnie, to pewnie tak zrobię, ale tylko w pewności, że to ułatwi mi dalsze życie, a nie zakończy.

Oczywiście ja również nie znam się na tym wszystkim, opieram się, tak jak napisałeś - na swoich doświadczeniach, rozmowach z ludźmi i przede wszystkim przemyśleniach.

Cytuj
Chodzi o styl życia, który akceptuje samobójstwo jako normalny wybór, równie dobry, jak inne wybory.

Uważam jednak, że co jest dobre, to jest dobre, a co złe, to jest złe. Użycie "dobry wybór" w przypadku samobójstwa, samounicestwienia, samo zabicia, samo zakończenia czytaj wreszcie — rezygnacji z siebie, to jak jakiś dobry żart. To tak jakby ktoś sądził, że po śmierci urodzi się w nowym życiu i spróbuje od nowa. Po przeczytaniu tego co napisałeś będę utrzymywał - tolerancja zła szkodzi i niszczy całość. Tolerancja samobójców sprawi, że będzie ich więcej. Tolerancja chorób, sprawi, że więcej osób będzie chorować. Tolerancja osób zatracających się w internecie sprawia, że ich liczba również rośnie, powstają e-społeczności, zamiast społeczności. Tolerancja dla narkotyków sprawi, że więcej osób będzie ćpać.

Sam już napisałem wszystko co chciałem napisać. Nie chcę się powtarzać, więc tylko popatrzę jak potoczy się dyskusja. :)

(bies dzięki, będę wszystkie wasze porady powoli sobie wdrażał)

Offline DanielMz25

  • Użytkownik

  • +1
# Styczeń 25, 2017, 20:04:20
Równie dobrze można napisać: ludzie byliby szczęśliwsi gdyby panowała akceptacja pedofilii, zoofilii, zabijania, kradzenia etc. To są po prostu bzdury. Ludzie nie są szczęśliwi kiedy spełniają swoje wszystkie zachcianki, tylko kiedy uczą się akceptować to co mają, a nie szukać dziury w całym. Ludzie są szczęśliwsi kiedy nie skupiają się na swoich problemach, kiedy nie rozczulają się nad sobą.
Każdemu się wydaje że gdyby mógł zrobić to czy tamto to byłby szczęśliwy. Że jak by mógł codziennie przelecieć inną panienkę to byłby szczęśliwy, że jakby miał dużo pieniędzy to byłby happy, że jakby był najsilniejszy, najszybszy, podziwiany etc. Tymczasem to wszystko GÓWNO PRAWDA.
Nie ma takiego poziomu na którym będziesz happy, apetyt rośnie w miarę jedzenia. Jak lekkie narkotyki nie dają szczęścia, to sięga się po twarde. Jak seks nie daje szczęścia, to się zaczynają jakieś eksperymenty, trójkąty, czworokąty, padalstwo, zoofilie i inne. Nie ma czegoś takiego że jak bym miał coś tam, to bym był szczęśliwy, bo dopóki szukasz dziury w całym, to będziesz ZAWSZE nieszczęśliwy.

Offline Sarann

  • Użytkownik

# Styczeń 26, 2017, 16:23:10
Co do tej znajomości arytmetyki czy mnożenia potrzebnej do życia, to właśnie się dowiedziałem, że Beethoven nie potrafił mnożyć, to tak średnio z tym ;)

Offline koirat

  • Użytkownik

  • +2
# Styczeń 26, 2017, 16:41:51
Bo on nie mnożył tylko dzielił przez odwrotność.

Offline lao

  • Użytkownik

# Styczeń 26, 2017, 20:58:54
Cytuj
że jakby miał dużo pieniędzy to byłby happy
Z mojego doświadczenia wynika, ze ludzie są bardziej szczęśliwi mając pieniądze niż nie mając :P, zycie to nie komedia romantyczna

Offline koirat

  • Użytkownik

  • +4
# Styczeń 26, 2017, 23:05:50
To nie jest tak że pieniadze dają szczeście, to ich brak przynosi nieszczęście.

Offline DanielMz25

  • Użytkownik

# Styczeń 27, 2017, 16:11:43
To nie jest tak że Ty żartujesz. Po prostu nie piszesz poważnie.