Autor Wątek: Założenia licencji GNU GPL  (Przeczytany 4503 razy)

Offline bies

  • Użytkownik

  • +2
# Sierpień 02, 2013, 16:21:30
No to się po prostu nie wywiązali z GPL.
Z ,,KrzyśKa interpretacji GPL'' a nie z ,,GPL''. Ale zainspirowałeś mnie i napisałem pytanie do FSF. Jak przyjdzie odpowiedź to przekażę.

Btw. kolejny kontrprzykład. Silnik może być z grubsza traktowany jako VM dla assetów. DOSBox jest GPLv2 a jednocześnie GOG sprzedaje gry z DOSBoksem na innej licencji.

Jason: nie chodzi o kod -- modyfikacje do kodu muszą być udostępnione i tu się nikt nie spiera. Chodzi o assety.
« Ostatnia zmiana: Sierpień 02, 2013, 19:53:50 wysłana przez bies »

Offline Mr. Spam

  • Miłośnik przetworów mięsnych

Offline Liosan

  • Redaktor

# Sierpień 02, 2013, 16:28:54
Jakiś koleś z Free Software Foundation też uważa, że bies i Steel Storm mają rację:
The license for the software does not generally affect the music and
artwork at all.

Liosan

Offline ackg

  • Użytkownik

  • +1
# Sierpień 02, 2013, 22:10:18
Why I Don't Use the GPL

Dlatego nie używam kodu na GPL, za bardzo restrykcyjna i uciążliwa licencja. Na szczęście większość przydanych mi rzeczy jest na liberalnych licencjach.

Offline Anton Chigurh

  • Użytkownik

# Sierpień 04, 2013, 23:53:41
Zgadzam się, że mówienie o GPL jako o w pełni wolnej jest nadużyciem, ale nawet FSF do końca tak nie twierdzi. Czym innym jest wolność - tę definicję spełniają również te "liberalne licencje" takie jak X11 czy BSD - a czym innym tzw. "Copyleft". To copyleft ogranicza dystrybucję a nie założenia "wolnego oprogramowania".

Co do porównania GPL do EULA to to już jest bełkot. Fundamentalną różnicą jest to, że GPL chroni przede wszystkim użytkownika, a EULA przede wszystkim korporację. Te dwa modele są diametralnie różne a autor wykazał się ignorancją.

Założenia "open source" są jeszcze gdzieś indziej, bo tam środek ciężkości jest przesunięty w trzecią stronę - programistów (GPL o nich nie dba - i to celowo). Dla nas zasady dystrybucji programu są kluczowe - dla end-usera to już praktycznie detal (poza dzieleniem się softem z rodziną i przyjaciółmi).

Podsumowując:
- wolność + copyleft (np. GPL) - robisz dobrze sobie i end userowi (cała wiedza zostaje w tyglu)
- sama wolność (np. zlib) - korzystają głównie programiści i dystrybutorzy. end user może ucierpieć, chociaż przeważnie się tak nie dzieje (patrz. podwójne licencjonowanie Qt - jakoś wolny branch Qt nie umarł tylko wciąż "rządzi"; nie powstają też masowo wolne branche znanych open sourceowych programów zmiatające wolne wersje)
- włąsnościowe licencje - robisz dobrze tylko sobie, i nawet jeśli masz dobre intencje, to zachowujesz tę informację dla siebie.

Offline Krzysiek K.

  • Redaktor
    • DevKK.net

# Sierpień 05, 2013, 00:12:26
Cytuj
Co do porównania GPL do EULA to to już jest bełkot. Fundamentalną różnicą jest to, że GPL chroni przede wszystkim użytkownika, a EULA przede wszystkim korporację.
EULA == End User License Agreement

Z racji tego, że GPL się propaguje zawsze i wszędzie, GPL jest zarówno licencją dla developera, jak i EULA (dla użytkownika końcowego).

Offline Xion

  • Redaktor
    • xion.log

# Sierpień 05, 2013, 00:25:42
Cytuj
Zgadzam się, że mówienie o GPL jako o w pełni wolnej jest nadużyciem, ale nawet FSF do końca tak nie twierdzi.
Ahem (z WP):
Cytuj
Free software[1] is computer software that is distributed along with its source code, and is released under terms that guarantee users the freedom to study, adapt/modify, and distribute the software.[2][3][4][5][6]
GPL zapewnia to wszystko, bo jest licencją wolnego oprogramowania. To czy uważamy ją za pożyteczną czy szkodliwą to zupełnie inna kwestia, poza zakresem pojęcia.

Cytuj
Co do porównania GPL do EULA to to już jest bełkot. Fundamentalną różnicą jest to, że GPL chroni przede wszystkim użytkownika, a EULA przede wszystkim korporację. Te dwa modele są diametralnie różne a autor wykazał się ignorancją.
EULA to End User Licence Agreement, czyli licencja na którą zgadza się użytkownik końcowy. Treść takiej licencji może być dowolna (w ramach obowiązującego prawa), więc może być nią także GPL. Twierdząc inaczej i dodając jakieś dziwne stwierdzenia o "dwóch modelach", sam wykazujesz się ignorancją.

Cytuj
Założenia "open source" są jeszcze gdzieś indziej, bo tam środek ciężkości jest przesunięty w trzecią stronę - programistów
I znowu pudło. Open source zakłada dostępność kodu źródłowego, podobnie jak wolne oprogramowanie. Termin "open source" jest po prostu bardziej rozmyty i może obejmować szerszy wachlarz projektów, np. dystrybucje Linuksa które mają  niektóre zamknięte binarki (choćby sterowniki): Ubuntu, Mint, etc.

Cytuj
Podsumowując:
...pleciesz głupotki.

Offline Krzysiek K.

  • Redaktor
    • DevKK.net

# Sierpień 05, 2013, 00:49:59
Cytuj
GPL zapewnia to wszystko, bo jest licencją wolnego oprogramowania.
Ehem... zobaczmy...

Cytuj
Free software[1] is computer software that is distributed along with its source code, and is released under terms that guarantee users the freedom to study, adapt/modify, and distribute the software.[2][3][4][5][6]
W którym miejscu GPL gwarantuje użytkownikom "freedom to distribute"? Bo określenie "możesz, ale dokładnie tak, jak Ci każę" to żadna wolność.

W GPL nie masz żadnej wolności dystrybucji, bo masz zerowy wpływ na to, na jakich zasadach ta dystrybucja będzie się opierać.

Offline JasonVoorhees

  • Użytkownik
    • The Immortal Life of the Son of Jay

# Sierpień 05, 2013, 01:05:12
Polecam lekturę http://www.gnu.org/philosophy/free-sw.pl.html

Rozumiem, że nie chcecie wydawać własnego oprogramowania na tej licencji, ale to nie oznacza, że ona do niczego się nie nadaje. Być może nawet w niektórych przypadkach wybór takiej, a nie innej licencji zależy od ludzi, którzy finansują wolne oprogramowanie. To chroni wolontariuszy i opłacanych fachowców przed ludźmi, którzy chcą zarobić bezpośrednio na ich pracy (czyli nie używając programu, tylko kopiując kod źródłowy do swoich projektów). Czerpiemy garściami ze dobytku opartego o GPL, częściej jako użytkownicy niż jako programiści. Jeśli używamy GPL jako programiści, to musimy zapłacić kodem źródłowym, własnej produkcji. Taka jest idea GPL i jeśli nie chcemy się przyłączać do takiej wolności oprogramowania, to mamy do tego prawo, idziemy do konkurencji ;)
« Ostatnia zmiana: Sierpień 05, 2013, 01:24:52 wysłana przez JasonVoorhees »

Offline Xion

  • Redaktor
    • xion.log

# Sierpień 05, 2013, 01:17:53
Cytuj
W którym miejscu GPL gwarantuje użytkownikom "freedom to distribute"? Bo określenie "możesz, ale dokładnie tak, jak Ci każę" to żadna wolność.
Przykładem biesa nie będę spierał się z krzyśkową interpretacją GPL, bo widać, że to do niczego dobrego nie prowadzi :)

Offline Anton Chigurh

  • Użytkownik

# Sierpień 05, 2013, 23:08:38
Rant (treść poniżej):

Z EULA poszedłem na skróty - uznaję wasze czepianie się - chodziło o licencje własnościowe.

Stallman sprzeciwia się ograniczaniu wolności użytkowników, jednak copyleft jest właśnie ograniczeniem. To nie wolność, tylko "mniejsze zło" i wydaje mi się, że rms nawet sam to kiedyś przyznał. Ja natomiast mam własną wolę i pełni wolnymi nazywam licencje bez copyleftu, choć sam swoje oprogramowanie publikuję na licencji GPL*.

Choć lubię i szanuję RMS, to nie uważam jakoby miał wyłączność na definicję wolności. "Free Software" to świetna koncepcja, ale jeśli krytykujesz ograniczanie wolności użytkownika a sam mówisz mu, co może a czego nie może robić ze swoją kopią programu to sam sobie przeczysz. Tam _jest_ sprzeczność!

Kolejnym przykładem bałaganu w szeregach "wolnościowców" jest jądro linux libre, które nie przyjmie własnościowego sterownika i jawnie się do tego przyznaje: "nie załaduję go, bo nie!". No to libre czy nie libre? To jest przedmiotem realnego sporu.

Nie ma co popadać w fundamentalizm - FSF nie są nieomylni.

Treść:

Pisałem, bo chciałem tylko podkreślić istotę "free software". Nie mylcie "freedom" z "copyleft" - to są rozłączne idee! "Copyleft" nie łamie zasad "free software" ale łamie zasady szerzej pojętej wolności - handlujmy z tym.

Stopka:

* wyjątkiem jest kod pisany w "day job" - ten nie jest na GPL ale jako że mój pracodawca ma pełną swobodę jego wykorzystania to nadal jest free software (bez kitu).

Offline bies

  • Użytkownik

  • +1
# Sierpień 06, 2013, 22:19:02
OK, pokorespondowałem sobie z panem Yonim Rabkinem z http://www.fsf.org/licensing/team (oczywiście z zastrzeżeniem, że nie jest prawnikiem i mam nie traktować tego jak porady prawnej). Nie będę przytaczał całości ale konkluzja jest następująca:
- assety: grafika, muzyka, filmy, scenariusz itp. nie są ,,derived work'' a jedynie ,,aggregation'';
- skrypty które wywołują metody silnika powinny być na GPL -- tu powiedzmy, że się z nim zgadzam;
- GLSL według Yoniego też jest ,,derived work'' -- tutaj mam zdanie odrębne jako, że GLSL nie jest przywiązane do silnika tylko jest ogólnie dostępnym standardem i może być użyty z dowolną aplikacją.

Ogólnie: pisząc grę w ogóle nie przejmowałbym się sprawą ani skryptów ani GLSL i całość assetów wydał na czymś zamkniętym. I z bardzo dużym prawdopodobieństwem nikt by się tym nie zainteresował (Yoni jest jednak z racji funkcji dość mocno pro-GPL).

Offline Xion

  • Redaktor
    • xion.log

# Sierpień 06, 2013, 22:39:21
Cytuj
- GLSL według Yoniego też jest ,,derived work'' -- tutaj mam zdanie odrębne jako, że GLSL nie jest przywiązane do silnika tylko jest ogólnie dostępnym standardem i może być użyty z dowolną aplikacją.
W jakim znaczeniu GLSL? Jeśli chodzi o shadery, to chyba nikt rozsądny nie ma wątpliwości, że są one częścią kodu źródłowego. Tak, w teorii możesz ten sam shader wykorzystać w innym projekcie, ale bądźmy poważni - w praktyce to zupełnie nierealne, bo shadery są ściśle związane z kodem, który je wywołuje.
Analogią z innej dziedziny byłoby np. stwierdzenie, że szablony HTML nie są częścią kodu aplikacji webowej.

Offline bies

  • Użytkownik

# Sierpień 06, 2013, 22:52:52
W jakim znaczeniu GLSL? Jeśli chodzi o shadery, to chyba nikt rozsądny nie ma wątpliwości, że są one częścią kodu źródłowego. Tak, w teorii możesz ten sam shader wykorzystać w innym projekcie, ale bądźmy poważni - w praktyce to zupełnie nierealne, bo shadery są ściśle związane z kodem, który je wywołuje.
Nie na tym polega pytanie. Pytanie czy shadery są "derived work". IMO nie wszystkie. Weźmy takie MLAA -- to jest typowy post-processing niezależny od silnika.

Offline Xender

  • Użytkownik

# Sierpień 06, 2013, 23:16:56
@up - Tylko algorytm jest niezależny. Konkretny kod shadera jest zależny chociażby tym, pod jakie location podbindujesz wejścia i wyjścia shadera. I prawie na pewno nie są derived work - są po prostu częścią kodu, tak samo jak foo.cpp nie jest derived work od foo.h...

Offline Xion

  • Redaktor
    • xion.log

# Sierpień 06, 2013, 23:28:19
Cytuj
Weźmy takie MLAA -- to jest typowy post-processing niezależny od silnika.
Wydawałoby się, że takie wynalazki podpadają pod taką samą kategorię jak algorytmy. Zakładając oczywiście że chodzi Morphological Anti-Aliasing, a nie Master Locksmith Association of Australasia ;p

Cytuj
Konkretny kod shadera jest zależny chociażby tym, pod jakie location podbindujesz wejścia i wyjścia shadera. I prawie na pewno nie są derived work - są po prostu częścią kodu, tak samo jak foo.cpp nie jest derived work od foo.h...
Dokładnie o to mi chodziło. O ile asset w zasadzie wymaga "wiringu" tylko z jednej strony (np. obrazek nie musi "wiedzieć", że jest wczytywany przez grę a nie Photoshopa), o tyle shadery są ściśle związane pod względem wejścia i wyjścia z aplikacją, która je wykorzystuje.