Autor Wątek: Kocham świat (RPG)  (Przeczytany 2691 razy)

Offline Czas

  • Użytkownik

# Październik 22, 2011, 02:49:59
Witam

Jako, że ostatni projekt upadł, a w mojej głowie od kilku miesięcy rozwijało się toto niżej, niedawno zacząłem rozpisywać sobie misje. Wiem, że pewnie nagrodę Pulitzera ktoś zwinie mi sprzed nosa, jednakże możliwe, że moje wypociny kogoś zainteresują i będzie chciał nawiązać ze mną współpracę (tak, mówię do ciebie, gościu!). A jak nie, to przynajmniej czas na coś pożytecznego przeznaczę, co nawet zainspirować kogoś może.

                 
                                                               
KOCHAM ŚWIAT

Miasto na dnie oceanu. Pierwsze takie na świecie! Projekt ryzykowny, wymagający olbrzymiej ilości gotówki i czasu. Projekt kontrowersyjny, spotykający się raczej z niechęcią niż zachwytem ludności. Lecz czemu się dziwić? Odkąd roztopiły się ostatnie lodowce, a woda pokryła praktycznie całą planetę, nieliczni, którym udało się przetrwać i zgromadzić w pływających państwach-miastach oczekują, aby zgromadzone skarby Władców poszły na inne cele - poprawę tragicznych warunków „sztucznych wysp”, nie budowę następnych.

Mówi się trudno. Budowa rozpoczęta, teraz trzeba ją skończyć. Jak najszybciej. Specjaliści od młotka czy pędzla nadlatują z każdych stron. Są i gości od roboty papierkowej – jednym z nich jest nasz bohater. Ubrany w – zawsze idealnie wyprasowany – zielony garnitur, nie rozstając się ze swoją teczką, rusza naprzeciw matematyce. Po drodze stając się szefem największej organizacji przestępczej na całych Wodach Północnych.

Świat

W latach 1750-1800 temperatura znacznie wzrosła. Następstwem tego „fenomenu” był stopniowy roztop lodowców, aż do ich całkowitego zaniku. Woda podniosła się na tyle, ażeby jedynie wierzchołki najwyższych gór wystawały spod wszędobylskiego błękitu. Ludność, nie mając większego wyboru, osiedlała się w nadwodnych miastach.

Minęło sto lat. Choć organizmy ludzkie nadal ciężko znoszą ten wybryk natury, stopniowo zapominają o przeszłości. Największe z miast-państw (Stacja Darwina) odnotowało pierwszy wzrost przyrostu naturalnego. Mechanika podstawowa została opanowana do perfekcji, zaś trybiki zegarowe widnieją na większości flag.

Jak wspominałem, Stacja Darwina to prawdziwa potęga. Obejmująca (po połowie) tereny lądowe i morskie, jest nie tyle co wisienką na torcie, a całą orkiestrą kucharzy. Jest też Biały Wieloryb, będący w rzeczywistości skupiskiem rybaków i hodowców mew. Na południu kilkunastu fanatyków religijnych okupuje pływającą Fortece, obok nich Szalony We powiększa swoją republikę o kolejne, nienadające się do dłuższego użycia statki. Daleko, daleko i jeszcze dalej, ostatnie Indiańskie plemię modli się do bogów o dostawę magicznego ziela.

Świat bliski jest clockpunkowi, brudnemu i brutalnemu.

Fabuła (fragment)
...inspirowana, poniekąd, grą Mafia.

Bohater zajmuje się rozliczaniem pracowników budowlanych. Ta nuda i niedochodowa fucha zapewnia jednak dostęp do wielu ciekawych osobistości. A człowiek, którego zawsze faworyzowany brat stał się szychą; człowiek, na którego wybranka serca nawet nie spojrzy; człowiek przepełniony żalem tak wielkim, że na ambicje nie ma już miejsca... ryzyko albo pętelka – na szczęście wybrał to pierwsze.

I tak, razem z kilkoma kumplami, zakłada pierwszy kartel narkotykowy (choć początki były bardzo, bardzo ciężkie, będące 1/3 gry). Pnie się ku górze, sprytnie pokonując spiski i wrogów. A że ściany mają uszy, konkurencja szybko nadlatuje.

Od zera do bohatera. Od szaraka do bezwzględnego skurw...czybyka.

1. Ło czym?
Gra opowiada o powstawaniu i umacnianiu kartelu (lub mafii, jak kto woli), zmianie psychicznej bohatera oraz ludności clocpunkowego świata, inspirowanej autentycznymi postaciami.

2. Czym zajmuje się gracz?
Główną bronią będą słowa, i to na dialogach, a nie walce oparta będzie gra. Oczywiście tego drugiego nie zabraknie: a okręty mogą ją tylko urozmaicić. Ciche zabójstwa i „wypadki” przy pracy do chleb powszedni, masłem zaś śledztwa.

3. W jaki sposób świat umacnia to, o czym jest gra?
Poza miastami panują puste przestrzenie, a więc to na tych pierwszych trzeba się skupić. Całość podana w szaroczarnych barwach, brutalna, brudna i nieprzyjazna. Z jednej strony wielkie miasto, po części ogarnięte biedą absolutną, po części zaś jako-takim spokojem. Z drugiej kilka wraków, które ktoś nazwał swoją republiką i śmierdzące miast rybaków, które tutejsza hodowla mew potraktowała sowitą ilością gówna.

4. Jaki jest udział gracza w budowaniu fabuły gry?
Nie ukrywam, że fabuła będzie jednoliniowa. Z powodu braku możliwości, jakimi dysponuje jeden człowiek. Lecz misji pod dostatkiem, a na każdą sposobów trochę MUSI być.

5. Jakie elementy gry mają przykuć uwagę gracza?
Ciekawy, oryginalny świat; clockpunk; fabuła dość nietypowa, sporadycznie spotykana jeśli o gry chodzi (i ciekawa, a jakże!); brutalność i dorosłość z nadwaga humoru.

Dziękuje za uwagę.
Pozdrawiam.

Offline Mr. Spam

  • Miłośnik przetworów mięsnych

Offline Xender

  • Użytkownik

# Październik 22, 2011, 09:14:12
Tylko skąd akurat taka nazwa projektu? Rozumiem, że ma być ironiczna i bardzo dobrze, ale po samej nazwie można pomyśleć że to jakaś bajkowa gra dla dzieci czy coś...

Offline Czas

  • Użytkownik

# Październik 22, 2011, 16:19:52
Nazwa nieostateczna, wymyślona raczej na poczekaniu. Tak to jest, jak się człowiek (przed pisaniem) nasłucha "The World Is Just Awesome" (http://www.youtube.com/watch?v=at_f98qOGY0).

Offline Jog

  • Użytkownik

# Październik 22, 2011, 18:48:31
Idea bardzo mi się podoba (clockpunk yeah!), bałbym się tylko, że słowa jako główna broń gracza mogły by się "nie sprzedać".
W każdym bądź razie, jeżeli kiedyś dostałbym zaproszenie do takiego projektu, to z chęcią bym się do niego najął ;)

Offline Czas

  • Użytkownik

# Październik 22, 2011, 20:23:00
Dzięki za miłe słowa. Może "broń słowną" trochę wyolbrzymiłem, jednak z racji ograniczonego świata (woda, woda, woda) musi być ona bardzo rozbudowana. Zobaczymy (albo i nie zobaczymy).

PS. Jeżeli projekt kiedyś ruszy, będzie pierwszym, do którego napiszę ;)

Offline WielkiPan

  • Użytkownik

# Październik 22, 2011, 22:53:37
Projekt fajny. A inspiracją był zapewne również "Wodny świat" z Kevinem Costnerem :)

Offline Karol

  • Użytkownik

# Październik 22, 2011, 23:56:56
Ja nie mogę się oprzeć skojarzeniu z Bioshockiem - podwodne miasto i styl (ni to retro, ni to steampunk czy owy clockpunk).

Offline Czas

  • Użytkownik

# Październik 23, 2011, 00:20:32
Akurat z Bioshockiem wiele wspólnego nie będzie. Budowa miasta podwodnego dopiero co się rozpoczęła, więc i akcji tam jak na lekarstwo. A co do Wodnego Świata... wiadomo :P

Offline tabassccoo

  • Użytkownik

# Październik 23, 2011, 11:03:05
Świetna koncepcja, moim zdaniem wręcz rewelacyjna, z chęcią pograłbym w coś gdzie nie strzela się co chwilę z całego arsenału broni, a jednak opcje rozwiązywania problemów dialogami są świetną propozycją na grę, która moim zdaniem jednak może się sprzedać bardziej wymagającym graczom. Oczywiście jeśli gra kiedyś ujrzy światło dzienne. Sam klimat podwodnego miasta i do dopiero w budowie - jak dla mnie bomba. Sam z chęcią bym się udzielił w takim projekcie, ale niestety moje doświadczenie jest bliskie zeru.

Aczkolwiek trzymam mocno kciuki za ruszenie projektu i oczywiście zakończenie go z sukcesem.

Offline Czas

  • Użytkownik

# Październik 23, 2011, 22:07:29
Dzięki. Pomysł pomysłem - to tylko 1% całej pracy. Obym nie przeszedł na ciemną stronę mocy i, jak to zresztą zazwyczaj u ludzi bywa, nie złapał się czegoś innego, kończący pracę przy tym. Jednakże wiara to podstawa, a tuszu w WordPadzie pod dostatkiem.

Opis dałem szczątkowy, trudno coś większego z niego wycisnąć. Gdyby jednak ktoś miał ciekawe pomysły i uwagi, nie krępować się. Macie mój miecz!

Offline tabassccoo

  • Użytkownik

# Październik 24, 2011, 21:31:33
A swoją drogą masz coś więcej? Bo z chęcią sobie poczytam.

Offline Czas

  • Użytkownik

# Październik 26, 2011, 18:54:00
Coś tam mam. I jak to dokończę, dopracuje, usunę i napiszę od nowa, a potem znowu dopracuje - wtedy się na forum podzielę. Na razie cicho sza!