Autor Wątek: Dlaczego nie gram w nowe gry  (Przeczytany 4896 razy)

Offline dzemeuksis

  • Użytkownik
    • Blog quodmeturbat

# Lipiec 20, 2011, 15:38:31
"Dawniej, panie, to było lepiej. Trawa była zieleńsza, dziewuchy ładniejsze i chętniejsze. A i gry na te komputery były jakieś lepsze." W ten ton uderza wielu, nie zdając sobie sprawy, że idealizacja przeszłości to typowe zjawisko wynikające z budowy naszego mózgu, albo, jak kto woli, natury ludzkiej duszy. A prawda to chociaż jest? Skądże znowu! Gry się zmieniają, bo świat się zmienia, przemijają jedne trendy, w ich miejsce pojawiają się inne. Rozwój technologii otwiera nowe możliwości: wzrasta moc obliczeniowa komputerów, pojemność dysków twardych, powstają niezwykle rozbudowane kontrolery. Myli się jednak ten, kto sądzi, że gry stają się przez to lepsze albo gorsze. Gry mają zapewniać rozrywkę. Prawda jest taka, że jedynym obiektywnym kryterium jakości gry jest czas, jaki przy niej spędzimy nim nam się znudzi oraz ile razy do niej w przyszłości wrócimy. A w tym względzie z całą pewnością stare gry nie ustępują nowym (pewnie dałoby się nawet dowieść, że je przewyższają, ale nie to jest celem niniejszej notki). Przyjmijmy zatem, że na osi czasu jakość gier pozostaje niezmienna. Dlaczego więc nie gram w nowe gry? Powodów jest wiele, najważniejsze opisuję na blogu quodmeturbat Zachęcam do dyskusji tu, albo tam, wszystko jedno.

P.S. Gdzie się podział dział Dyskusje o grach, który byłby naturalniejszy dla tego wątku niż Off-topic?
Przeniesione do Branża->Gry // Dab
« Ostatnia zmiana: Lipiec 20, 2011, 18:34:54 wysłana przez Dab »

Offline Mr. Spam

  • Miłośnik przetworów mięsnych

Offline Vipa

  • Redaktor

# Lipiec 20, 2011, 16:53:17
Ja pod tekstem podpisuję się rękoma i nogami. Może nostalgia, może coś innego. Ja tam jeszcze mam z kim rozmawiać o grach ale niekiedy czuję się podczas tej rozmowy jak w innym świecie.

Co do tego, że gra zapewniać ma rozrywkę - może nie jesteśmy targetem dla najnowszych gier? Nawet krwawe strzelanki mają PEGI18 dla picu. Wystarczy spojrzeć na to jaki feedback zbierają wydawcy, są to z reguły wypowiedzi na poziomie 2 klasy podstawówki, zaraz po poznaniu literek.

Offline Avaj

  • Użytkownik

# Lipiec 20, 2011, 18:23:16
skomentuję kolejne punkty wywodu:

1. DRM

Tu się zgadzam, nie kupuję gier z DRMem innym niż sprawdzenie płyty (nie, nie mam Steama, nie zamierzam mieć, korzystam z GOG za to). U mnie jest jeszcze inny aspekt - teraz modne są DRMy na jakąkolwiek grę sieciową. Mam dwa komputery w domu (mój i brata) i dla mnie bez sensu jest że mamy kupować dwie gry tylko żeby móc ze sobą pograć (tym bardziej, że mój brat nie gra w gry zwykle jeśli nie coop, więc poza tym ta druga kopia by się kurzyła tylko). Skoro to odpada, a wiem, że mając jedną kopię będą problemy, wolę spiracić obie kopie, przejść grę w 8 godzin i odinstalować.
tl;dr kupiłbym jedną a tak nie kupuję wcale

Poza tym, jak niektórym wiedźmin 2 przyśpieszył o 30% po usunięciu DRMa, zawsze pozostaje myśl, ile % wydajności w innych grach jest pożarte przez DRM.

2. 3D

Tu się odniosę do ostatniego punktu, że najładniejsze estetycznie gry to są ręcznie malowane 2D. Problem leży w "ręcznie", czyli czymś co nazywa się "art direction". Niestety w większości gier tego nie ma, artyści są słabi, a wszelkie niedoskonałości są maskowane buzzwordami normal map/SSAO/deferred/shadowmapping/antialiasing/tesselation/parallax occlusion mapping itd. Zazwyczaj też gra jedzie na UE3, przez co wszystkie gry wyglądają tak samo, plastikowe modele, rozmyte tekstury (normal mapping!) i słońce, które oślepia gracza na każdym kroku (HDR/bloom!), żeby przypadkiem nie dostrzegł jaka ta gra jest brzydka.
Ja na przykład w każdej grze z automatu wyłączam HDR/bloom i depth of field, nie zaczynając nawet gry. Szkoda zachodu, tylko żeby mieć pół ekranu rozmytego. Sorry, ale w realu naawet coś oddalonego parę km nie jest całkowicie rozmyte, jak to widać w grach.

3. Anormalne wymagania sprzętowe

Tu się nie zgodzę, jako, że gry są dostosowywane do konsol, nie ma problemów z odpaleniem większości gier. Ja mam kompa za ~1400 zł kupionego dwa lata temu i jakoś się trzyma. Dopiero z najnowszymi grami ma problem oraz z paroma wyjątkami, np. Crysis high (ale na medium jest spoko), ARMA2 (kijowa optymalizacja silnika, DRM też pewnie spowalnia), GTA4 (kijowy port konsolowy).

4. Czas rozgrywki

Nie zgodzę się. O ile niektóre gry są naprawdę za krótkie, o tyle nie znam gier, w które można grać setki godzin (oprócz gier online, ale to inna historia). Z najdłuższych gier w jakie grałem to KOTORy są na ~20h, Risen na ~30h, Gothic 2 + NOTR ~30-40h, Fallout 2 ~20-30h. Trzeba odróżniać gdzie ta długość gry ma sens, a gdzie spędzamy czas idąc od punktu A do B albo robiąc losowo generowane misje...
Imho najwięcej winy tu ma design poziomów, o którym napiszę na boku dalej.

5. Cena

Zależy kto ile zarabia. Dla mnie maksymalna cena to 60 zł, aczkolwiek zwykle zaopatruję się w tanie serie za 10-20 zł. Ostatnio rozkminiałem gry w Auchan w takim koszu przecenowym, np. Thief 1,2,3 za 7 zł, X3 Terran Conflict za 16 zł oraz Deus Ex Antologia za 7 zł. Będę miał dłuuugą zabawę za prawie żadne pieniądze.
Co do innych form płatności - konieczność posiadania karty kredytowej jest dla mnie zaporowa. Aż dziwne, że nikt nie stworzył wygodnego serwisu paypalopodobnego dla gier tylko :]

6. Podsumowanie

Mnie się Betrayal at Krondor w ogóle nie podoba, ale kwestia gustu. Wychowałem się na grach na Atari, a potem wczesny PC, więc grafika w grach jest dla mnie mało ważna. W nowe gry nie gram wcale, nie rzucam się z resztą tłumu na nowości, bo są dla mnie nudne. Najwyżej kupuję jak są bardzo tanie, a teraz większość gier jest online więc po np. 2 latach nie ma sensu kupować bo nie ma z kim grać. Trudno, taki los.

7. Dodatkowy punkt - największe zbrodnie gamingu według mnie

Dla mnie te rzeczy najbardziej uderzyły w branżę gier (patrząc z punktu gracza):

- serwisy Steamopodobne - dzielą niepotrzebnie społeczność, tworzą problemy z update'ami, wpychają ludziom DLC, ograniczają możliwości gracza (np. nie można dzielić się grami legalnie/odsprzedawać)

- filmowość - nie wiem kto to zaczął. Myślę, że pierwsze Medal of Honor i Call of Duty były pewnego rodzaju zapowiedzią, co ma nadejść, zaś Call of Duty 4 : MW, Mass Effect, Gears of War na dobre poszły w tym kierunku. W efekcie otrzymujemy gry całkowicie liniowe, z różnego rodzaju sztucznymi systemami zasłon (i co za tym idzie każdy level jest schematyczny do bólu bo trzeba te zasłony porozstawiać po mapie), gdzie nie ma ryzyka bo zawsze można się schować i po chwili przestajemy być ranni (ekran oczywiście robi się w takie plamy krwi i słychać uderzenie serca bo to jest epickie). Stąd też bierze się ta krótka długość gry, bo połowa gry to super wyreżyserowane cutscenki nie-interaktywne (też znak naszych czasów, dawniej np. w Halflife w cutscenkach można było łazić i oglądać po swojemu, teraz można co najwyżej przeklikać żeby przyśpieszyć).
Żartobliwie widać to na tym rysunku http://www.halolz.com/wp-content/uploads/2010/11/halolz-dot-com-fpsmapdesign-1993-2010-doom.gif , aczkolwiek to nie wszystko. Swoboda w nawigacji po mapie jest dużą korzyścią dla gry (szczególnie w taktycznych shooterach, o których niżej).
Oczywiście historie w grach są schematyczne do bólu - bohater, wspierany przez grupę kompanów, ratuje świat przed zagładą i zastanawia się czy wysadzić bombę czy rozbroić i dostać +50 punktów jasnej strony mocy.

- śmierć gatunków. Zastanawialiście się kiedyś, jakie gatunki gier, popularne w latach 90 i początkach lat 2000 w tej chwili są zupełnie nieobecne na rynku? Takie:
a) przygodówki point'n'click, jedyne co mi przychodzi do głowy z nowszych tytułów to sam&max, nic poza tym
b) symulatory kosmiczne - tie fighter? freelancer? freespace? descent(może nie do końca kosmiczny, ale wiadomo o co chodzi)
c) taktyczne shootery - nie licząc ARMY2, która jest okaleczona przez słabą optymalizację, nie ma obecnie nic na rynku. Rainbow six po raven shield poszedł w stronę epickiej filmowości, Ghost Recon staczał się, GRAWy były jeszcze spoko balansem między realizmem a funem, za to nowa część już jest typową epicką multiplatformową szczelanką
d) strategie czasu rzeczywistego - może nie martwe, ale w uśpieniu. Poza Starcraftem 2 i WH40k, nie ma nic. Gdzie są homeworldy, total annihilation, warcrafty i inne kroniki czarnego księżyca.
Teraz wszystko jest albo FPSem albo RPG, albo jakimś mixem, nie ma miejsca na nic innego.

- DLC - nie wiem jak was, ale mnie w ogóle nie interesuje przedłużenie gry na singlu o 1.5 godziny, nieważne jakie historie opowiadane są. Tak samo nie interesuje mnie odblokowanie jakiejś epickiej giwery, szczególnie na singleplayer (wtf? po co dokupywać rzeczy do singla, jeśli gra jest mało ciekawa bez tych unlockabli, to po co grać w ogóle!). Wolę pełne dodatki za które zapłacę więcej, ale raz i nie czuję się dojony z kasy na każdym kroku jak w jakimś wesołym miasteczku.

- marketing - każda gra 5 lat przed premierą musi mieć epickie trailery w CGI, musi mieć dev journale, twórcy ściągają dziennikarzy, którzy zachwycają się grą, a potem 2 tygodnie od premiery milczą, żeby nie zdenerwować wydawców. Dopiero po 2 tygodniach okazuje się, że gra jest fatalna, każdy o tym wiedział ale nie chciał mówić, żeby jak najwięcej zarobić. Samych szczegółów odnośnie gameplayu nie ujawniają, a jeśli coś ujawnią, to zwykle okazuje się absurdalne, ale jest już za późno żeby coś zmienić. Potem biedni twórcy się tłumaczą, że oni tak nie chcieli, ale kolesie od marketingu im to kazali dodać bo "to jest na topie" i "to się sprzedaje"

/rant
 

Offline Dab

  • Redaktor
    • blog

# Lipiec 20, 2011, 18:31:36
Dla mnie to co wypisujesz to są głupbardzo subiektywne odczucia ;) tak jak w innych takich narzekaniach.

DRM i inne wynalazki dowodzące, że uczciwość nie popłaca
Graj w wersje "no DRM" :)

Wszędobylskie 3D
Większość gier nie oferuje prawdziwego 3D tylko bardzo ograniczony wycinek (często 2D). Mówię tu oczywiście o gameplayu a nie grafice jako takiej. Ja bym nie miał problemu żeby np. HoMM3 chodził w 3D przy takim samym interfejsie/sterowaniu. I tak jednostki były zrobione jako modele 3D a potem pre-renderowane do spritów ze względów wydajnościowych.

Anormalne wymagania sprzętowe
Bzdury, chyba że mówisz o 10 letnim sprzęcie. Jaka gra nie pójdzie w miarę przyzwoicie na Core2 Duo + GF 8800? Zapewniam cię, że zakup koprocesora/Pentium/Voodoo1 bardziej kłuły w swoich czasach po kieszeni ;)
Czekanie kliku minut na wczytanie nowej lokacji też nie należy do rzadkości.
Seriously, chyba nie grałeś w latach '90 ;) Nie mówiąc już o wczytywaniu gier z kaseciaków.

Czas rozgrywki
Zmieniła się trochę filozofia, teraz gry są bardziej liniowe (nie wszystkie) ale za to mają więcej unikalnego contentu. W starych grach w kółko powtarzają się te same assety.

Cena
Spójrzmy na fakty. W '99 przeciętna gra kosztowała 149 zł. Jeszcze 2-3 lata temu nowości kosztowały 99 zł, teraz ~129 zł. Tyle że te 150 zł w '99 to było 1/4 jakiejś przeciętnej pensji, teraz 1/10. Nie mówiąc już o tym że w tamtych czasach większość forumowiczów miała do dyspozycji co najwyżej kieszonkowe a teraz dobrze zarabiają jako programiści.



Żeby nie było -- jest sporo trendów które mi się nie podobają (Avaj wspomniał o kilku), ale gadanie że "kiedyś było lepiej" jest bez sensu. Takie dyskusje były 5 lat temu, 10 lat temu i 20 lat temu. Nic się nie zmienia ;)

Offline MadBonsai

  • Użytkownik
    • Ifrit

# Lipiec 20, 2011, 19:20:19
Co do innych form płatności - konieczność posiadania karty kredytowej jest dla mnie zaporowa. Aż dziwne, że nikt nie stworzył wygodnego serwisu paypalopodobnego dla gier tylko :]
To niedogodność wszelkich płatności przez Sieć, nie tylko gier. I akurat w przypadku gier jest najmniej barier. Steam, GOG, Impulse i im podobne pozwalają kupować ludziom z całego świata.
A spójrz na inne rynki: muzyka iTunes dostępna w parunastu krajach (nie w Polsce), podobnie wiele usług Amazona, Hulu (choć zasadniczo darmowe), Spotify, Pandora, Netflix. Tam wszędzie rządzą absurdalne ograniczenia narzucane przez koncerny i prawa autorskie.

Cytuj
Dla mnie te rzeczy najbardziej uderzyły w branżę gier (patrząc z punktu gracza):

- serwisy Steamopodobne - dzielą niepotrzebnie społeczność, tworzą problemy z update'ami, wpychają ludziom DLC, ograniczają możliwości gracza (np. nie można dzielić się grami legalnie/odsprzedawać)
OK, nie przepadasz za DLC. Być może nie przepadasz też wersjami reżyserskimi Blade Runnera na DVD. Czy to sprawia, że film jest gorszy? Bo ktoś wyciął coś przed premierą filmu, a po latach (sic!) to udostępniają. Czy Ridley Scott wydoił cię? ;)

Zauważ, że "serwisy Steamopodobne" zapewniają bezproblemowy update gry i pobieranie dodatków. Jedyny problem z update'm ze Steama może być taki, że pliki do pobrania będą sporo ważyły.
Steam dzieli społeczność? To jedna z największych społeczności, bardzo pomocna, zadziwiająco konkretna - trolle i małolaty są bardzo szybko gaszone. Możliwość budowania sieci przyjaciół + chat + nakładka na grę to jedyny znany mi, uniwersalny sposób na ustawianie się do multi na PC. Uniwersalny, czyli nie bazujący systemie konkretnie gry. Prosty i stosunkowo niezawodny.

Cytuj
- śmierć gatunków. Zastanawialiście się kiedyś, jakie gatunki gier, popularne w latach 90 i początkach lat 2000 w tej chwili są zupełnie nieobecne na rynku?
Nieistotna jest przynależność gatunkowa gier. Weźmy takie The Path, The Cat and the Coup, Zeno Clash. Świetne gry i świeże. Gdyby ich twórcy starali się, by zmieścić się w jakiś gatunku, nic by z tego nie wyszło.
Podobnie jak w muzyce, nie przywiązuje się do gatunków, więc z mojego punktu widzenia nie ma żadnego problemu :D

Cytuj
Potem biedni twórcy się tłumaczą, że oni tak nie chcieli, ale kolesie od marketingu im to kazali dodać bo "to jest na topie" i "to się sprzedaje"
No to jest akurat bolesna prawda. Życie.

Offline MrKaktus

  • Użytkownik

# Lipiec 20, 2011, 19:23:28
@Avaj: "b) symulatory kosmiczne - tie fighter? freelancer? freespace? descent(może nie do końca kosmiczny, ale wiadomo o co chodzi)" To zamierzam kiedyś zmienić :).

A tak ogólnie to też się w większości z Wami zgadzam.

Offline Vipa

  • Redaktor

# Lipiec 20, 2011, 19:36:24
Dab, odniosę się trochę do twojego posta:

3D: to drażni. Od czasów Alone in the Dark mam wrażenie, że patrzę nie na grę tylko na coś co ma ją udawać. A AinD to raczej stara gra. Tak samo jak drażniła mnie Phantasmagoria czy DrugWars. Tajemnica Statuetki w finalnej wersji ze zdjęciami także. 3 ostatnie tytuły to graficznie filmy/zdjęcia. Wtedy myślałem, ze to tylko trend :). A dlaczego drażni? Bo nie czuć w tym gry. Wolałem patrzeć na falujące czuprynki lemingów (cały lemming ile miał? 8 pixeli?) niż potem na wspomniane tytuły. Bez jaj, wtedy za 15000 mogłem iść do kina na film zamiast bawić się w jego odgrywanie. Nie wiem czy do końca napisałem zrozumiale o co chodzi, chodzi o to, że zatarła się, dla mnie przynajmniej, jakaś granica. Kiedyś robiło się grę i próbowało coś zrobić by wyglądała realniej. Teraz robi się realność i potem dodaje na siłę do niej grę.

Wymagania: Jak już dałem parę stówek na kartę to też mi to lata. Ciekawe jak polata za lata.

Czas rozgrywki: 6 Giga assetów nie robi gry. Gra to pomysł, to klimat to ciekawość. Zero ciekawości dla innej tekstury murku po trzech metrach jak dla mnie. Co tu dużo gadać - dorwij automat z Defenderem.

Cena... Tu po części się zgodzę, gry kiedyś także były drogie. Ale nie odczuwałeś tego tak bardzo bo w np. sharewareowego Dooma naparzałeś parę tygodni. Oczywiście w Polsce trochę inaczej było i czas trzeba liczyć praktycznie od 94 roku.

----
Jeszcze odnośnie zabezpieczeń - kiedyś były także. Nie wiem czy mniej upierdliwe bo nie grałem w nic co musiałem aktywować, legalizować itp. Przynajmniej nie pamiętam nic takiego.

Łatwość gier. Bez jaj, gry są aż durne. Modne aktualnie zagadki fizyczne są chyba dla mojego syna. Strzelanki FPP prezentują się pod tym względem aż idiotycznie. Ale czego wymagać, skoro postać musi mieć ćwierć miliona poly. Nie żebym został źle zrozumiany - to wpija się w dekiel na amen. Jak teraz robię strzelankę FPP to ktoś musi stać obok i mówić mi co i jak! Ile, dwa tygodnie temu? Krzysiek K. zwrócił mi uwagę, że wrogowie (celowo użył liczby mnogiej bo odnalazł dwóch) stoją jak wryci.
Skoro ja zręcznie gram w najnowsze tytuły to naprawdę coś nie gra, bo ja się tylko do szachów nadaję i to jak liczniki w opcjach wyłączę.
Pod tym względem o wiele lepiej wychodzą gry niezależne, ale pierdylionowa platformówka też nudzi.

Nie lubię multi. Multi to dla mnie gra na imprezie w rzucanie frisbee na PS3. Zrzeszanie się społeczności wokół gry jest z jednej strony dobre a z drugiej strony niebezpieczne. Każdą grupą jest łatwo manipulować co jest wykorzystywane przez marketing. Ble.

Stimy i inne Impulsy. Z jednej strony dobre jest to, że można kupić grę nie wychodząc z domu. Nie jestem maniakiem pudełek na szafce. Z drugiej mamy właśnie durne zabezpieczenia, update'y i całą masę pierdół nie związanych z grą tylko z tym, żeby popatrzeć na reklamy "przy okazji".

Offline Avaj

  • Użytkownik

# Lipiec 20, 2011, 20:22:44
To niedogodność wszelkich płatności przez Sieć, nie tylko gier. I akurat w przypadku gier jest najmniej barier. Steam, GOG, Impulse i im podobne pozwalają kupować ludziom z całego świata.
A spójrz na inne rynki: muzyka iTunes dostępna w parunastu krajach (nie w Polsce), podobnie wiele usług Amazona, Hulu (choć zasadniczo darmowe), Spotify, Pandora, Netflix. Tam wszędzie rządzą absurdalne ograniczenia narzucane przez koncerny i prawa autorskie.
Mam się cieszyć wychodząc z założenia, że zawsze może być gorzej?
OK, nie przepadasz za DLC. Być może nie przepadasz też wersjami reżyserskimi Blade Runnera na DVD. Czy to sprawia, że film jest gorszy? Bo ktoś wyciął coś przed premierą filmu, a po latach (sic!) to udostępniają. Czy Ridley Scott wydoił cię? ;)
Nie oglądałem Blade Runnera, ale co innego wyciąć coś i pokazać po 10 latach, a co innego wyciąć to tylko dlatego, żeby po tygodniu sprzedawać jako DLC. DLC w założeniu miał być niewielkimi dodatkami tworzonymi przez niewielką ekipę jako alternatywa dla full-scale dodatków i wprowadzić dodatkowy strumień pieniędzy. Niestety machina przekręciła znaczenie tego, teraz DLC to pozostałe 50% gry, które zostały wycięte krótko przed premierą (stąd absurdy takie jak nowy Call of Juarez, tam nie ma DLC (downloadable) tylko ULC (unlockable) - wszystko jest nawet na płytce, ale dopóki nie zapłacisz to nie dostaniesz.

Zauważ, że "serwisy Steamopodobne" zapewniają bezproblemowy update gry i pobieranie dodatków. Jedyny problem z update'm ze Steama może być taki, że pliki do pobrania będą sporo ważyły.
Steam dzieli społeczność? To jedna z największych społeczności, bardzo pomocna, zadziwiająco konkretna - trolle i małolaty są bardzo szybko gaszone. Możliwość budowania sieci przyjaciół + chat + nakładka na grę to jedyny znany mi, uniwersalny sposób na ustawianie się do multi na PC. Uniwersalny, czyli nie bazujący systemie konkretnie gry. Prosty i stosunkowo niezawodny.
Steam sam z siebie mi nie przeszkadza. Ja do chatów sieci kontaktów i nakładki używam akurat XFire, co kto lubi. Ale użycie Steamworksa i wymuszanie Steama jest dla mnie zagraniem wrednym, szczególnie wobec innych DD, taki np. Impulse jak chce sprzedawać dajmy na to Deus Exa 3 to i tak ludzie muszą Steama instalować, absurd!

A z update'ami, nie licząc problemu z rozmiarem patchy (Wiedźmin 2 :>), to jest inny problem, o którym teraz głośno jest w sprawie Origin vs Steam - jak masz grę ze Steama, to DLC też musisz mieć ze Steama, inaczej są problemy z kompatybilnością, nie podoba mi się to.

Offline pi1er

  • antyspam
  • Użytkownik
    • Mój devblog!

# Lipiec 20, 2011, 20:38:15
Cytuj
jak masz grę ze Steama, to DLC też musisz mieć ze Steama, inaczej są problemy z kompatybilnością, nie podoba mi się to.

Z pudełkowanymi też tak jest, mam prosty przykład (może nie DLC, ale patch): Kupiłem dawno temu Mafie z Pomarańczowej Kolekcji Klasyki, wszystko byłoby super, gdyby nie fakt, że zarówno moja stara karta graficzna, jak i ta nowa, jest niewspierana przez wersję gry poniżej 1.13 (czy jakoś tak). Niestety patch od twórców nie wykrywa gry od Cenegi, a sama Cenega nie planuje uczynić nic w tą stronę. Pomoc techniczna pozdrawia mnie tekstami o "formatowaniu" i "reinstalacji sterowników", uznając mnie za idiotę.

Prosty przykład, ale nawet z dodatkami słyszałem o takich numerach ;)

Offline dzemeuksis

  • Użytkownik
    • Blog quodmeturbat

# Lipiec 20, 2011, 22:26:02
Czekanie kliku minut na wczytanie nowej lokacji też nie należy do rzadkości.
Seriously, chyba nie grałeś w latach '90 ;) Nie mówiąc już o wczytywaniu gier z kaseciaków.
Litości Dab, naprawdę tak niejasno piszę, czy tylko przeleciałeś wzrokiem mój tekst? Przecież ja dobrze wiem, że zawsze tak było, że jak się kupowało nową grę, to trzeba było zjechać ustawieniami do siermięgi a i tak gra przycinała. Mi chodzi o to, że fajnie jest zagrać w starszą grę, bo sprzęt, którym dysponuję obecnie zazwyczaj przekracza z górką wymagania sprzętowe nawet kilkuletnich produkcji (nie mówiąc o jeszcze starszych). Co do kaseciaków, to jeszcze fajniejsza sprawa - dzisiaj emulator wczytuje mi w ułamku sekundy gierkę, którą się niegdyś wgrywało pół godziny, a jak ktoś kichnął, albo nie daj Bóg, trącił magnetofon, to dostawał po łbie (że niby przez to się nie wgrywało prawidłowo).

Spójrzmy na fakty. W '99 przeciętna gra kosztowała 149 zł. Jeszcze 2-3 lata temu nowości kosztowały 99 zł, teraz ~129 zł. Tyle że te 150 zł w '99 to było 1/4 jakiejś przeciętnej pensji, teraz 1/10. Nie mówiąc już o tym że w tamtych czasach większość forumowiczów miała do dyspozycji co najwyżej kieszonkowe a teraz dobrze zarabiają jako programiści.
No i znowu wychodzi nierozumienie tekstu (najwyraźniej muszę dopracować warsztat). Jeszcze raz, powoli. Mój tekst nie idealizuje starych gier ani starych czasów. Ja nie piszę bzdur typu, że kiedyś to gry były tanie a dzisiaj są drogie. Ja zwracam uwagę na to, że dzisiaj stare gry są kilkukrotnie tańsze od nowości i to jest fajne. Kapiszczi? ;)
« Ostatnia zmiana: Lipiec 20, 2011, 22:34:29 wysłana przez dzemeuksis »

Offline MadBonsai

  • Użytkownik
    • Ifrit

# Lipiec 20, 2011, 23:27:05
@Avaj
Ech, wszędzie widzisz szklankę w połowie pustą. Pokazuje tylko, że akurat branża growa świeci w tej dziedzinie przykładem ;) Przydałby się rozsądny sposób odsprzedaży zakupów i system płatności nie wymagający karty kredytowej, ale to już tylko kwestia rozwoju cyfrowej dystrybucji dóbr jako całości. Steam, GOG i tym podobne umożliwiają płatność przez PayPal. PayPal ma swój wallet. Jeśli tylko da się go jakoś zasilić przelewem, to 1 problem rozwiązany ;)
Branża growa jest tutaj znacznie bardziej przyjazna niż jakakolwiek inna. No może poza tym, co ostatnio Amazon robi z wypożyczaniem książek na Kindle'a. Bardzo dobry trend :)

Zresztą, jeśli ktoś nie chce nabywać gry na stałe - polecam OnLive. Płacisz parę dolców za określony czas grania, przechodzisz grę i tyle. Przy cenie $49.99 i PlayPass $4.99 jest to już alternatywa warta rozważenia. A to dopiero początek :)

Ostro przesadzasz z tym "50% jako DLC". Jeśli dostajesz gigantycznę DLC po premierze, to możesz być praktycznie pewien, że w chwili oddania gold mastera nie było skończone. W tej branży byłoby naprawdę niebywałe osiągnięcie ;)
Call of Juarez nie jest natomiast żadnym wyjątkiem. Bardzo wiele gier ma część contentu jako na płycie. DLC to plik odblokowujący je + reszta contentu.
Zresztą, co za różnica. DLC to treści opcjonalne. Jeszce nigdy nie zdarzyło mi się, by brak DLC jakoś psuł przyjemność ze zwykłego przejścia gry. Naprawdę, czy takie istotne jest to, że przejdziemy grę bez paru itemów, 2 questów? Jeśli chcesz mieć coś ekstra, zapłać. Jeśli nie, daj spokój. Przecież to tylko gra. Niech sobie developerzy dorobią na tych, co mają dużo kapusty do wydania.

Cytuj
Ale użycie Steamworksa i wymuszanie Steama jest dla mnie zagraniem wrednym, szczególnie wobec innych DD, taki np. Impulse jak chce sprzedawać dajmy na to Deus Exa 3 to i tak ludzie muszą Steama instalować, absurd!
Owszem, Impulse to jakiś żart :D

Cytuj
A z update'ami, nie licząc problemu z rozmiarem patchy (Wiedźmin 2 :>), to jest inny problem, o którym teraz głośno jest w sprawie Origin vs Steam - jak masz grę ze Steama, to DLC też musisz mieć ze Steama, inaczej są problemy z kompatybilnością, nie podoba mi się to.

Jakieś przykłady na taką niekompatybilność? Nie spotkałem się jeszcze
Problemy z rozmiarem patcha na Steamie wkrótce mogą odejść do przeszłości.
« Ostatnia zmiana: Lipiec 20, 2011, 23:29:46 wysłana przez MadBonsai »

Offline Kurak

  • Użytkownik

# Lipiec 20, 2011, 23:45:17
Ale co jest takiego złego w płatności kartą kredytową?

Offline Dab

  • Redaktor
    • blog

# Lipiec 21, 2011, 00:17:48
Cytuj
Zero ciekawości dla innej tekstury murku po trzech metrach jak dla mnie. Co tu dużo gadać - dorwij automat z Defenderem.

Nie do końca o to mi chodziło. I kiedyś, i teraz były gry dobre i słabe. Natomiast moim zdaniem mieszasz kilka różnych spraw. Nie da się porównać "czasu gry" Call of Duty i Arkanoida. Różne rodzaje gier mają różną powtarzalność, zwykle im wyższa powtarzalność tym krótsza pojedyncza sesja gry.

Poza tym: powiedzmy że przejście Crysisa zajmuje 4 godziny a Dooma 12. Tyle że ilość unikalnego contentu w Doomie jest tak naprawdę niewielka. W przypadku Crysisa za każdym przejściem można odkryć coś nowego, więc w sumie wrażenia z trzech przejść Crysisa mogą być takie jak jedno przejście Dooma. ;) (nazwy gier przykładowe)

To widać szczególnie w przypadku RPGów. Owszem, przejście Wiedźmina zajmuje kilkadziesiąt godzin, tyle że większość czasu spędzamy chodząc od jednego końca mapy na drugi (idź do A i zabij muchę, wróć do B po tytanową packę, idź do A dowiedzieć się że muchy już nie ma, wróć do B po nową lokalizację... itp). Bez tego całość zamknęła by się również w kilku godzinach.

Poza tym większość "nowych" gier też można przechodzić wielokrotnie. Kiedyś były sekrety, teraz są acziwmenty, reguła jest podobna. Czasem są specjalne tryby na czas albo z jakimiś utrudnieniami, czasem można zagrać w to samo w coop. Nie widzę tu dużej straty jakościowej w porównaniu do gier z '90.

@dzemeuksis:

Wybacz, nie spodziewałem się po prostu tak nieoczekiwanych argumentów, że 10-letnia gra jest starsza i ma mniejsze wymagania od "nówki". :) Na tej zasadzie można dopisać wiele innych wniosków, w rodzaju "stare gry mają już wyrobione recenzje więc wiadomo które są dobre" :) 

Cytuj
Niestety machina przekręciła znaczenie tego, teraz DLC to pozostałe 50% gry, które zostały wycięte krótko przed premierą (stąd absurdy takie jak nowy Call of Juarez, tam nie ma DLC (downloadable) tylko ULC (unlockable) - wszystko jest nawet na płytce, ale dopóki nie zapłacisz to nie dostaniesz.

Mnie najbardziej śmieszą "ekskluzywne, przedpremierowe, kolekcjonerskie wydania super premium" które poza zwykłą grą zawierają wypasioną naklejkę na hełm do ściągnięcia.
« Ostatnia zmiana: Lipiec 21, 2011, 00:20:10 wysłana przez Dab »

Offline Gieromaniak24

  • Użytkownik

# Lipiec 21, 2011, 00:26:31
A mnie denerwuje najbardziej marketing większych produkcji, gdzie jak już to wspomniał Avaj, jesteśmy zasypywani tonami gameplay'ów, dziennikami developerów i innymi trailerami "na premierę" i "na po premierze". Oszaleć można. Szczególnie gdy, najczęściej widać w jednym, małym trailerze  najbardziej widowiskowe momenty gry, całe streszczenie fabuły + urywki zakończenia. Takie "rzucanie" trailerami powinni ograniczyć do minimum, co prawda, fakt, kto mi każe to oglądać, ale taki nieświadomy niczego internauta/gracz zepsuje sobie zabawę z oskryptowanego (już i tak) FPS'a... 
Wydaje mi się, że kiedyś tak bardzo nie szaleli z pokazywaniem wszystkich lokacji, postaci, wszystkich "mega-wybuchów" i Bóg wie czego jeszcze. Dzisiaj nie powiem już: "Oh! Nie wiedziałem, że ta gra oferuje nawet pościgi samochodami na ulicach Nowego Jorku!", bo wszystko widziałem już na 30 sekundowym trailerze...
To jest, według mnie zdecydowanie najgorsza strona dzisiejszej branży gier.
« Ostatnia zmiana: Lipiec 21, 2011, 00:37:44 wysłana przez Gieromaniak24 »

Offline Avaj

  • Użytkownik

# Lipiec 21, 2011, 00:39:20
Ale co jest takiego złego w płatności kartą kredytową?
Nic, jeśli takową posiadasz