Autor Wątek: "Creative Dimension" - prywatna szkoła nowoczesnych technologii - współpraca  (Przeczytany 3437 razy)

Offline hypnoarts

  • Użytkownik

# Maj 12, 2010, 23:28:15
...
« Ostatnia zmiana: Maj 13, 2010, 03:08:24 wysłana przez hypnoarts »

Offline Mr. Spam

  • Miłośnik przetworów mięsnych

Offline hypnoarts

  • Użytkownik

# Maj 12, 2010, 23:44:51
...
« Ostatnia zmiana: Maj 13, 2010, 03:08:34 wysłana przez hypnoarts »

Offline Pomar1

  • Użytkownik

# Maj 12, 2010, 23:54:43
Pomysł jak dla mnie genialny, ale co prawo polskie nasze drogie powie  :) ?

Offline hypnoarts

  • Użytkownik

# Maj 13, 2010, 00:00:17
...
« Ostatnia zmiana: Maj 13, 2010, 03:08:45 wysłana przez hypnoarts »

Offline hypnoarts

  • Użytkownik

# Maj 13, 2010, 00:05:39
Nie znam się, ale zaryzykuję stwierdzenie, że mozna to trochę porównać do nauki języków :) - otwierasz szkołę językową, w której chcesz uczyć np. dialektów wymarłych plemion zamieszkujących amazonię... :)

Offline TeMPOraL

  • Użytkownik
    • devBlog

# Maj 13, 2010, 00:25:57
No szkola mialaby charakter prywatny, wiec zadnych narzuconych programow ktorych i tak nie ma i dluuuugo nie bedzie, a zeby nauczac nawet dzieci nie potrzeba zadnego wyksztalcenia pedagogocznego - jezeli sa to zajecia prywatne pozalekcyjne, musi byc jedynie zarejestrowana dzialalnosc

- Potwierdzilem jakis czas temu w ministerstwie oswiaty i na takiej zasadzie prowadze wlasne zajecia
Pytanie, jaki wyobrażasz sobie wymiar godzin? Przedstawiony przez Ciebie program wymagałby więcej, niż "1.5h 2x w tygodniu" znanego ze szkół językowych.

Pomysł jest bardzo ciekawy i byłby szczególnie pożyteczny, gdyby udało się go "przepchnąć" jako pełnowymiarową szkołę. Masz jakiś pomysł, jak można by to zrobić?

Vipa

  • Gość
# Maj 13, 2010, 00:31:18
Ja bym z tymi młodymi umysłami wchłaniającymi jak gąbka nie przesadzał. Owszem, dzieci szybciej pojmują pewne rzeczy ale dlatego, iż nie mają głowy zabałaganionej, normalnymi dla nas dorosłych, sprawami. Ot i cała filozofia. Kwestia tego, czy na tym etapie jest sens wrzucania im do głowy rzeczy, z którymi mogą w przyszłości mieć mało wspólnego a więc zabieramy czas nauki podstaw pożycia w społeczeństwie na rzecz, uproszczonej do zdolności pojmowania młodego umysłu, wiedzy technicznej, którą i tak będą musiały rozwinąć. Ale to tylko moja uwaga i oczywiście wiek gimnazjalny wydaje się już odpowiedni.

Druga sprawa to kwestie czysto psychologiczne. Dzieciom kreatywności nie brakuje. To nas, starych, trzeba uczyć oderwania się od ukierunkowanego myślenia i dołączenia do planu odrobiny wyszukiwania nowych rozwiązań. Owszem, do tego potrzebna jest wiedza, ale tej dzieciom i tak brakuje. Zanim zdoła się przekazać w stopniu podstawowym o co chodzi w tworzeniu gier, szybko zarzucą nas argumentami o gotowych rozwiązaniach.
Programowanie gier to nie jest najprostsza dziedzina, choć na pewno dla młodego umysłu najbardziej ciekawa. Dlatego właśnie oparłbym nauczanie o gotowe przykłady. Nie prawda, że tutoriale nie uczą myślenia. Pokazują co prawda gotowe techniki, lecz najczęściej w oparciu o dość nowatorskie rozwiązania. To się nazywa dawanie przykładu a nie przedstawianie gotowych rozwiązań.
Ale do czego zmierzam, uczyć należy po kolei. Aby wymyślić nową technikę, należałoby najpierw nauczyć na czym polegają stare. Tych nie pozna się grając bez umiejętności poznania tego co się dzieje na ekranie. A to jest proces żmudny i biegunowo odległy od idei szybkiego przekazania młodym i chłonnym umysłom od razu materiału na doktorat.

W sumie jest tu nisza, jest luka, którą warto zagospodarować. Chwała za sam pomysł. Jednakże ten wymaga dokładniejszego przemyślenia. Trochę to przypomina mi mój przypadek - od 8 roku życia wpajano mi programowanie. Nie twierdzę, że to było złe. Różnica pomiędzy mną a młodym pokoleniem jest taka, iż ja napiszę Tetris w 20 linijkach kodu przy dość pobieżnym poznaniu języka programowania. Nie zmienia to faktu, iż ktoś kto ma 14 lat, zagnie mnie wiedzą przy każdej z tych linii mimo, iż na takie pomysły jak ja, nigdy by nie wpadł.

Zastanów się czy właśnie taki los chcesz zgotować uczniom. Nie utworzysz geniuszy. Utworzysz drony.

Z kwestii technicznej: popraw tekst. Piszesz o szkole a językowo...

Offline hypnoarts

  • Użytkownik

# Maj 13, 2010, 00:40:24
...
« Ostatnia zmiana: Maj 13, 2010, 03:09:00 wysłana przez hypnoarts »

Offline hypnoarts

  • Użytkownik

# Maj 13, 2010, 00:47:10
...
« Ostatnia zmiana: Maj 13, 2010, 03:09:12 wysłana przez hypnoarts »

Offline hypnoarts

  • Użytkownik

# Maj 13, 2010, 00:50:02
...
« Ostatnia zmiana: Maj 13, 2010, 03:09:23 wysłana przez hypnoarts »

Offline Pomar1

  • Użytkownik

# Maj 13, 2010, 00:59:18
1. Podpisuję się pod wypowiedzią Vipy, ale i tak jestem pozytywnie nastawiony do tego pomysłu  :)

2. Robi się taki problem - aby nie zniszczyć dziecku kreatywności trzeba dać mu problem do rozwiązania i sporo czasu, żeby samo doszło do rozwiązania. Niestety czasu aż tak wiele raczej nie ma, nie?

Cytuj
Nie utworzysz geniuszy. Utworzysz drony.
Wyobraziłem sobie taką ogromną armię robo-dzieci, którym jeden zły człowiek wydaje rozkazy np. "zhakować Microsofta!"  :D To by było dobre!

Cytuj
W sprawie poprawy tekstu - proszę wszystkich o przełkniecie stylistyki od kilku dni jestem świeżo upieczonym ojcem, więc przyznam się bez bicia, że przez moje wypowiedzi przemawia odrobina zmęczenia przez którą nie zadaję sobie trudu dokładniejszego redagowania wypowiedzi...
Gratulować, gratulować - interpunkcją się nie przejmować a dziecko dobrze wychować!

Vipa

  • Gość
# Maj 13, 2010, 01:03:17
Wbrew pozorom rozwiązanie jest bardzo proste. Dostosowanie poziomu przekazywanej wiedzy do wieku. Stosowane od lat i niezmiennie słuszne. Słowem - najpierw zachęta, potem podstawy i w końcu regularna nauka. Młodszych, granie w gry zachęci do poznania a starszych zachęci metodologia gier. Taka trochę cybernetyka umysłowa ale słuszna i powszechnie akceptowalna społecznie.

Po prostu potrzebny jest program nauczania dostosowany do potrzeb. Najpierw trzeba komercyjnie zrobić badanie rynku (celowo bez cudzysłowia) a potem nakreślić stan rzeczy.


Gratuluje zostania ojcem. Nie ma nic bardziej pozytywnego jak coranne dysputy z latoroślą :). Szczere gratulacje.

2. Robi się taki problem - aby nie zniszczyć dziecku kreatywności trzeba dać mu problem do rozwiązania i sporo czasu, żeby samo doszło do rozwiązania. Niestety czasu aż tak wiele raczej nie ma, nie?
Właśnie. Dziecko (mówimy o <12 lat) nie rozwiąże problemu z zagadnień opisanych. A tak jak szybko zapała chęcią, tak szybko się także i zniechęca. I to o ironio - właśnie z powodu nadmiernej pomysłowości :).

Offline hypnoarts

  • Użytkownik

# Maj 13, 2010, 02:16:59
...
« Ostatnia zmiana: Maj 13, 2010, 03:09:33 wysłana przez hypnoarts »

Offline MichalBe

  • Użytkownik
    • MichalBe's Github

# Maj 13, 2010, 05:14:14
i wyście to wszystko z tych jego kropek wyczytali?
« Ostatnia zmiana: Maj 13, 2010, 14:25:41 wysłana przez michalb »

Offline TeMPOraL

  • Użytkownik
    • devBlog

# Maj 13, 2010, 08:02:47
Right...
What just happened?