Autor Wątek: [Ring] StarCraft II vs Farmville  (Przeczytany 4038 razy)

Offline MadBonsai

  • Użytkownik
    • Ifrit

# Maj 03, 2010, 22:29:29
Wątek jest swego rodzaju filozoficzną prowokacją  8)
Od paru dni bawię się betą SCII. Pierwsza rzecz, która rzuca się w oczy - położenie chatu jak w Facebooku ;)

Druga rzecz, poważna. Tempo i nieprzewidywalność rozgrywki są znacznie szybsze niż w jedynce. Już teraz mogę śmiało założyć, że dwójka będzie jeszcze bardziej nieśmiertelna niż 'oryginał'. Tylko, że wraz z tym nasilił się pewien problem. 90% przeciwników w moich pierwszych meczach stawiało na szybkie rushe - zero budowania bazy, a zamiast tego rzucenie 4 piechurów na wroga zanim cokolwiek zdąży zrobić. Koniec meczu.

To mi się bardzo nie podoba. Nie widzę w tym żadnej zabawy.
Co gorsza, jeszcze bardziej nie podobało mi się to, gdy sam zrobiłem rusha i wygrałem po minucie. Ilość zabawy - absolutne zero.

Wiem, zaraz powiecie: "tutaj liczą się rankingi", "nie umiesz grać".
Właśnie, mam bardzo głęboko w tyłku wszelkie rankingi. Celem gry zawsze sama gra. Wygrywanie to cel drugorzędny. Służy paru rzeczom, np:
- część systemu nagradzania gracza, przez to danie satysfakcji i przyjemności
- zmuszenie do poznania reguł gry, nie klikania jakkolwiek
- grę trzeba kiedyś skończyć

Wydaję się to oczywiste i naturalne w każdej grze, tak? Gadam jak głupek, nie?
To zagrajcie w Farmville czy inne typowe wirusowe popierdółki na Facebooku. Często te gry nie spełniają żadnego z 3 powyższych przykładów powiązanych ze zwyciężaniem w grach. Często nie ma tam aspektu zwyciężania. Owszem, są rankingi. Ale często ludzi to zupełnie nie obchodzi.

Jedna, paradoksalnie, StarCraft i Farmville mają ze sobą wiele wspólnego:
- rankingi i śmieszne rangi
- funkcje społecznościowe ;)
- chat z osobami, z którymi gramy ;]
- granie, które w zasadzie nigdy się nie kończy

Tak się zastanawiam. Czy poza postrzeganiem 'wygrywania', te 2 gry faktycznie czymś się różnią?  ::)
 
PS Dla mnie zdecydowanie większe znaczenie w SCII mają takie rzeczy, jak możliwość rozegrania długiego meczu zakończonego masową rzeźnią i taktycznym knuciem bardziej wymagającym niż szachy. I ciężko jest znaleźć dobrych partnerów do grania  ;)
« Ostatnia zmiana: Maj 04, 2010, 01:27:31 wysłana przez Bonsai »

Offline Mr. Spam

  • Miłośnik przetworów mięsnych

Offline MichalBe

  • Użytkownik
    • MichalBe's Github

# Maj 03, 2010, 22:34:16
w sc nie masz ciągłości rozgrywki, kazdy kolejny mecz zaczynasz od poczatku z 4 probami i komandsenterem. a lojalnosc uzytkownikow fejsbukowych wirusów opiera sie właśnie na ciągłości rozgrywki - jeśli będziesz dostatecznie dlugo i często czyścił akwarium to osiągniesz sukces, w końcu kropla drąży skałę, czy coś w ten deseń.

Offline MadBonsai

  • Użytkownik
    • Ifrit

# Maj 03, 2010, 22:35:20
Jeśli będę dostatecznie długo rushował, to też osiągnę sukces w rankingu :P

Offline really

  • Użytkownik

# Maj 03, 2010, 22:45:27
Cytuj
Gadam jak głupek, nie?
Nie, po prostu nie umiesz grać ;)

Mnie też mało obchodzą wszelkie rankingi, patrzę raczej lokalnie na konkretną rozgrywkę.
Wydaje mi się, że podstawowa różnica to własnie te funkcje społecznościowe i cyferki. "Prześlij mi X drewna", za "Y godzin będę miał już dużo trawy", te wszystkie poziomy. Chyba bliżej jest tutaj do WoWa, czy innych gier MMO. Niedawno znowu zacząłem grać w Diablo II po sieci z moim współlokatorem. Fabułę i questy znam na pamięć, nawet losowe nazwy potworów nie smieszą mnie już tak, jak kiedyś, ale syndrom "jeszcze jednego levelu"  pozostał.
Jeśli będę dostatecznie długo rushował, to też osiągnę sukces w rankingu :P
To w takim razie Blizzardowcy się nie postarali w tej kwestii. Może to po prostu kwestia tweakowania parametrów jednostek?

Offline lmmilewski

  • Użytkownik
    • Łukasz Milewski - devblog

# Maj 03, 2010, 23:57:20
To co jest dobre w SC to dynamika, złożoność i "rozwój osobisty". Fakt, że rozgrywka trwa 20-30minut i mogę zacząć od początku z nowym doświadczeniem był tym, co trzymało mnie przy tej grze.

Jeżeli chodzi o FV. Miałem konto. Pograłem chwilę i mi się znudziło. Teraz mam znów konto, bo komuś brakowało jednego sąsiada do traktora czy czegoś tam. Sam już nie gram. Nie lubię gier bez końca ani takich, że jeśli w sylwestra pójdę się bawić zamiast grać to będę w tyle ;-)

Dla mnie liczy się granie z możliwością zastosowania zdobytego "doświadczenia" i nabytych "umiejętności". Fakt, że jeżeli zagram drugi raz to będę lepszy niż wcześniej. W grach typu FV tego nie ma - liczy się ilość poświęconego czasu. Można wręcz napisać bota, który będzie siał, zbierał i co tam jeszcze się robi.

Co do różnicy nad którą się zastanawiasz. Na pewno jest jeszcze jakaś. Grając w StarCrafta bez problemu wchodzę w stan przepływu (jak przy kodowaniu). FV raczej denerwuje i rozprasza, a nie wciąga. Pytanie co jest tego powodem.

Offline bragl

  • Użytkownik
    • Strona domowa z moimi projektami

# Maj 03, 2010, 23:57:42
Nie do końca jest tak jak mówisz.

1. Każdy dobry gracz obroni się prze rushem.
2. Ligi są po to, abyś po x- walkach nie grał tylko z "kapciami" których możesz spokojnie rozjechać po 5minutach, tylko z wartościowymi graczami.
3. Jest bardzo dużo filmów gdzie np. bitwa trwa 30minut i więcej, łącznie z wykorzystaniem Thorów w ilościach hurtowych.

Co do samego balansu, to zwróć też uwagę na to, że jest to dopiero beta, a nie produkt finalny.

osobiście jeszcze nie grałem i raczej póki jest beta nie ruszę S2, ale z zaciekawieniem obserwuję postępy nad nią i powiem, że będzie to hit tak jak pierwowzór o ile nie większy.

Offline Wiesiu

  • Użytkownik

# Maj 04, 2010, 00:08:34
Czesc,

SC to gra umiejetnosci, wymaga czasu jak i nauki by osiagnac sukces.
Niestety ale chcac grac jak 'pros' (a 95% osob na BN chce), musisz wyzbyc sie checi prowadzenia zacietych bojow 'trzaskajac' sie limitem wojska po 50 minutach rozbudowy. (stad tak czesto stosowanie rasza, robia to ludzie a) bo nie umieja grac i chca latwo wygrac, b) jesli przeciwnik jest kiepski oszczedzaja sobie klikania na szybkim zwyciestwie z niewymagajacym przeciwnikiem)

edit: ogolnie powinnes grac z przeciwnikiem o tych samych umiejetnosciach, wtedy rozgrywka jest najdluzsza i najciekawsza.

Pamietam czasy jak gralem w SC1 tak jak Ty opisujesz, kawiarenka, nocka, najwieksza mapa, najwiecej kasy, kazdy kisi sie w bazie i buduje najpotezniejsze jednoskti. Po tym jak wszyscy byli gotowi no to sru i ostra jadka. Sek w tym ze tak wlasicwie nie bylo to fajne, tak wlasciwie nudne - ale oczywiscie wszyscy sie cieszyli i smiali.

Potem zaczalem powazniej grac, i pamietam mecze na totalne wyniszczenie, zero ekspansi i tylko jeden zbieracz, ktory latal przez pol mapy by dojsc do ostatnich krysztalow jakie pozostaly. Do tego operacja pojedynczym zerglingiem jakby to byla najwazniejsza jednostka w grze - a to dlatego ze pozostalo Ci ich tylko 5!

I to wlasnie bylo piekne w tych grach, wyzwanie! :)


A te gry typu mmo.. Coz, niewiele maja wspolnego z wyrzej wymieniona. To jest taki zbiorniczek, gdzie powolutku wrzucamy ziarenka piasku - kazdy moze to robic, kazdy moze robic to tak samo, kazdy jest taki sam. A ze wiele osob lubi oszukiwac i przyspieszac pewne rzeczy, no to rach ciach inwestycja w premiumy itp

SC to polaczenie umiejetnosci, zrecznosci, przewidywania i odrobiny taktytki.
MMO to czas, czas, czas, grosz na premium, no i czas.

Jak dla mnie to dwa rozne swiaty jesli chodzi o rozwoj gier komputerowych.
« Ostatnia zmiana: Maj 04, 2010, 00:11:26 wysłana przez Wiesiu »

Offline _OskaR

  • Użytkownik

# Maj 04, 2010, 01:01:14
Pograłem trochę w FV, ale po pewnym czasie dałem sobie z tym spokój - o tej trzeba zebrać, to trzeba zasiać. Potem pojawiło się CL - ale beta miała denerwujące bugi. Grałem, bo był w tym jakiś "cel" - nowe roślinki, traktorki itd. Ale w końcu człowiek zauważa, że sporo czasu traci się na bezsensowne klikanie - jest w tym trochę fajnych idei, ale moja wizja gry związanej z roślinkami jest nieco inna.
SC - w dwójkę nie grałem, ale miałem styczność z jedynką - takie granie na czas. Może osoby, które w to grały dłużej mają inne zdanie, może jest to gra kultowa, może i jest dobra - ale mnie to po prostu nie bawi. Od dłuższego czasu szukam jakiegoś fajnego RTSa, bo chciałbym pograć sobie w multi - ofensywa - ok, ale możliwości budowania bazy - wszędzie lipa. Nie jestem miłośnikiem turówek, ale mają one pewną istotną zaletę - można sobie pograć. Może to dlatego, że nie grałem zbyt długo na multi w RTSy i nie mam jeszcze wypracowanych konkretnych schematów działania. W E2160 (choć daleko mu do E2150) była taka fajna opcja grania - np. 15 min. bez walki, a potem co kto lubi.
Problem rankingów bardzo fajnie rozwiązano w BFBC2 - wystarczy pograć parę dni i już w zasadzie nie ma czego zdobywać. :D

therealremi

  • Gość
# Maj 04, 2010, 01:02:45
PS Dla mnie zdecydowanie większe znaczenie w SCII mają takie rzeczy, jak możliwość rozegrania długiego meczu zakończonego masową rzeźnią i taktycznym knuciem bardziej wymagającym niż szachy. I ciężko jest znaleźć dobrych partnerów do grania  ;)

Nie grałem w SC1 i SC2 i nie zamierzam grać, bo z zasady nie gram w krasnoludki czy ufoludki. Facebooka znam tylko z widzenia. Ale mimo wszystko się wypowiem ;)
Otóż pomyliło ci się "dobry" z "taki co gra tak, żeby mi pasowało" ;) Ale doskonale to rozumiem. Sam przestałem grać w bitwy 1 na 1 w Empire Total War bo praktycznie jest jedna strategia, która daje znaczną przewagę: kampienie z działami. Koleś rozstawia działa, wokół nich wbija pale - zanim podejdziesz piechotą pod jego pozycję to zmasakruje cię ogień jego artylerii, zaś wysłana z samobójczą misją konnica utknie na palach. Na tej samej zasadzie nie ma sensu gra w kampanię 1 na 1 (a tylko taka jest w Empire): koleś który wybierze sobie silniejsze państwo w pierwszej turze zbiera armię i robi desant na twoje najbogatsze miasta.
Jak dla mnie jedynym sensownym rozwiązaniem jest gra na kilkanaście osób. Ze znanych mi gier Hearts of Iron to oferuje. Można sobie wtedy wybrać państwo, którego raczej nikt nie napadnie w pierwszych tygodniach i spokojnie rosnąć w siłę, tak aby zaatakować w korzystnym dla nas momencie :) Oczywiście przy Hearts of Iron z definicji są inne kryteria wygranej, bo państwa są równe i równiejsze i tak np. dla gracza, który gra Polską wygraną może być zadanie ciężkich strat Niemcom. Poza tym, Hearts of Iron to Hearts of Iron :) - jest bardzo mała szansa, że trafimy na jakiegoś chamskiego dzieciaka, który będzie chciał nas rushować żeby poprawić sobie humor wygraną.

Offline blackhawk

  • Użytkownik

# Maj 04, 2010, 01:10:16
Jeśli myślicie, że gry w SC2 są za krótkie, patrzcie na to:
http://starcraft2.net.pl/portal/sc2/1/1102/W_krzywym_zwierciadle_kazdy_na_kazdego.html
:D :D

Offline TRAMPKI_JEZUSA

  • Użytkownik

# Maj 04, 2010, 02:32:41
Może łapie prowokacje jak młody pelikan, ale co tam...

To mi się bardzo nie podoba. Nie widzę w tym żadnej zabawy.
Co gorsza, jeszcze bardziej nie podobało mi się to, gdy sam zrobiłem rusha i wygrałem po minucie. Ilość zabawy - absolutne zero.

Wiem, zaraz powiecie: "tutaj liczą się rankingi", "nie umiesz grać".
Właśnie, mam bardzo głęboko w tyłku wszelkie rankingi. Celem gry zawsze sama gra. Wygrywanie to cel drugorzędny. Służy paru rzeczom, np:
- część systemu nagradzania gracza, przez to danie satysfakcji i przyjemności
- zmuszenie do poznania reguł gry, nie klikania jakkolwiek
- grę trzeba kiedyś skończyć
A to co opisujesz to single-player który dostaniesz z pełną wersją gry.

Jedna, paradoksalnie, StarCraft i Farmville mają ze sobą wiele wspólnego:
- rankingi i śmieszne rangi
- funkcje społecznościowe ;)
- chat z osobami, z którymi gramy ;]
- granie, które w zasadzie nigdy się nie kończy
"- chat z osobami, z którymi gramy ;]" a to numer totalna nowość.

A co do nowego Battle.net'u zobaczy się jak wyjdzie w praktyce. W W3 gdzie została wprowadzona drabinka, praktycznie nie powstawały żadne prywatne serwery. Przeciwnie w SC, gdzie tego była masa, bo nie  było miejsca które by skupiło wszystkich graczy.
Co do funkcji społecznościowych, gra ma pewnie za zadanie przyciągnąć nowe dusze nie tylko starych wyjadaczy, dlatego posiadanie takich błyskotek wydaje się być koniecznością. Bo jakby nie patrzeć każda gra takie coś posiada.

PS Dla mnie zdecydowanie większe znaczenie w SCII mają takie rzeczy, jak możliwość rozegrania długiego meczu zakończonego masową rzeźnią i taktycznym knuciem bardziej wymagającym niż szachy. I ciężko jest znaleźć dobrych partnerów do grania  ;)

Hehe, a to ciekawe bo tego na pewno nie znajdziesz na ladderze, no może w najniższej lidze gdzie ludzie się ogarniają z grą. Bo z reguły, od brązowej ligi w górę każdy gra żeby wygrać i tego nie zmienisz.
Ponadto Blizzard gdzieś oficjalnie napisał że sugeruje każdemu użytkownikowi około 60h gry(w trybach różnych od 1v1) w celu poznania mechaniki gry, aby móc rozpocząć swoje przygodę z 1v1 ;].

A co do balansu:
Cytuj
"In Platinum and Gold leagues the numbers look like this.

Terrans vs. Protoss 46% - 54%
Protoss vs. Zerg 51% - 49%
Terrans vs. Zerg 51% - 49%"


Offline Zielony

  • Użytkownik
    • Ghurund Engine

# Maj 04, 2010, 05:08:22
położenie chatu jak w Facebooku
90% stron internetowych ma menu z tej samej strony - tak jest wygodnie dla większości

90% przeciwników w moich pierwszych meczach stawiało na szybkie rushe [...] To mi się bardzo nie podoba. Nie widzę w tym żadnej zabawy.
Scouting panie, scouting. Jedziesz robotnikiem do bazy wroga. Widzisz rusha, to dostawiasz raxy i bronisz. Jak wybronisz i nie przejmiejsz inicjatywy, to obydwaj idziecie w expa. Obydwaj techujecie. Aż do momentu, kiedy ktoś przejmie inicjatywę, czyli zbuduje więcej wojska i wyjdzie z bazy. W ten sposób grasz kolejne 5 minut. SC:BW było identyczne. Może nie umiesz grać? ;)

Celem gry zawsze sama gra. Wygrywanie to cel drugorzędny.
Bijatyki, tetrisy, FPSy, simsy - liczy się sama gra.
Przygodówki, RPG - liczy się fabuła i ukończenie gry. Dwóch różnych odbiorców, dwa różne rodzaje gier.

Jedna, paradoksalnie, StarCraft i Farmville mają ze sobą wiele wspólnego:
Paradoksalnie kamień i iPhone różnią się tylko ekranem dotykowym.

A co do nowego Battle.net'u zobaczy się jak wyjdzie w praktyce. W W3 gdzie została wprowadzona drabinka, praktycznie nie powstawały żadne prywatne serwery. Przeciwnie w SC, gdzie tego była masa, bo nie  było miejsca które by skupiło wszystkich graczy.
iccup.com - link do drabinki w SC:BW na serwerze zrzeszającym 60714 graczy.
W W3 drabinka i ulepszony battle.net to najbardziej irytujące rzeczy w tej grze. Jak trafię na dobrego typa, który dla zgrywy gra na koncie cienkiego kolegi, to muszę przegrać z nim 10 gier pod rząd, bo system sam dobiera mi go jako najwłaściwszego przeciwnika, a ja nie mogę tego zmienić.
BTW: 'łykam' a nie 'łapię' jak młody pelikan ;)

Offline Krzysiek K.

  • Redaktor
    • DevKK.net

# Maj 04, 2010, 14:05:46
Cytuj
Nie lubię gier bez końca ani takich, że jeśli w sylwestra pójdę się bawić zamiast grać to będę w tyle ;-)
No to stawiasz bota i idziesz się bawić. ;) W życiu trzeba sobie radzić. ;)

Offline MadBonsai

  • Użytkownik
    • Ifrit

# Maj 05, 2010, 23:47:04

Offline yarpen

  • Użytkownik

# Maj 06, 2010, 00:38:12
Cytuj
Nie lubię gier bez końca ani takich, że jeśli w sylwestra pójdę się bawić zamiast grać to będę w tyle ;-)
No to stawiasz bota i idziesz się bawić. ;) W życiu trzeba sobie radzić. ;)
Ew. placisz chinskiemu farmerowi, trudniejsze do namierzenia :).