Autor Wątek: pomysł na gre moj pierwszy tytul  (Przeczytany 9693 razy)

Offline Dab

  • Redaktor
    • blog

# Kwiecień 02, 2010, 19:10:59
Cytuj
Nie miałem żadnego deja vu, a ty chyba właśnie sugerujesz, że nikt nie powinien tworzyć własnego settingu, tylko kalkować Tolkiena po wsze czasy.

Nie w tym rzecz. O ile odgrzewanie kolteta co najwyżej wywołuje znużenie, to próba nagłego przekręcenia tego kotleta o 180 stopni tudzież zmiksowanie go z kapustą wywołuje mdłości. Jak byś próbował mi wmówić że krasnoludy są cycate i urodziwe to mimo innowacyjności bym tego nie kupił :) Inna sprawa: w rzeczonym HP mag jest magiem dlatego, że jest magiem -- ma różdżkę, miotłę, śmieszny kapelusz -- i to stanowi o jego istnieniu.  Tym się różni właśnie słaba książka od dobrej.

Natomiast nie widzę przeszkód w tworzeniu własnych krain/ras/itd. Przykładowo Sapkowski wprowadził profesję wiedźmina, którą bez mrugnięcia okiem mógł nagiąć do swoich potrzeb i wyobrażeń. Ale gdybyś teraz napisał książkę w której wiedźmini parają się sadownictwem, sportem i ekologią to wzbudzisz co najwyżej uśmiech politowania*. :)

Nie znaczy to oczywiście że jest ustalony co do najmniejszego szczegółu "bestariusz" (jak to smok zielony pokonał w tej książce czerwonego, przecież ma 600 HP mniej!), ale jest pewien kanon którego się należy trzymać albo porzucić.

* chyba że jest to działanie celowe: u Piekary wiedźmini parają się przede wszystkim alkoholowymi ekscesami ;)
« Ostatnia zmiana: Kwiecień 02, 2010, 19:14:01 wysłana przez Dab »

Offline Mr. Spam

  • Miłośnik przetworów mięsnych

Offline leonpro778

  • Użytkownik
    • Ninderleht - gra RPG via WWW

# Kwiecień 02, 2010, 19:40:17
Nie jestem za stary, ale już omijam wszelkie książki i gry, w których orki odgrywają bardziej znaczącą rolę w fabule. Po prostu wiem, że autor po raz n-ty wałkuje drętwy schemat.

Gier i książek z Drugiej Wojny Światowej też jest mnóstwo a jakoś ciągle dużo ludzi podbija Berlin i wcale nie jest to drętwy schemat. Może ciekawiej by było jakby to dywizja kioskarzy szturmowała na Niemcy  :)

Nie chodzi mi o złośliwość tylko o nakreślenie tego, że pewne schematy do dzisiaj trzymają się dobrze i wielu z nich korzysta a wielu gra/czyta w takie gry/książki. Oczywiście biorę pod uwagę to, że komuś nie spodoba się taki rodzaj gry ale przecież trafić na raz w gusta wszystkich jest rzeczą niemożliwą.

Ponadto pisałem, żeby autor swój pomysł rozwijał a coś z tego wyjdzie (skoro ma chęć i lubi pisać).

Zestaw Sapkowskiego nie jest klasyczny. Nie ma tam orków.
Nie ma orków... i co z tego. A muszą być orkowie? A jak w jakiejś komedii nie zagra twój ulubiony aktor komediowy to też tego filmem nie nazwiesz?

Dab, mogę zagrać w grę z orkami i da mi to fun. Ale najpierw musiałbyś mnie przekonać, że te orki są... hmm... orkowe po swojemu, nie tolkienowate.
A jakie są tolkienowate?

Ale najlepiej, żeby nie było tam już jednego z pozostałych standardów elementów zestawu. To siłą rzeczy narzuca pewne rozwiązania.
Jeżeli gracz będzie intuicyjnie pewne rzeczy będzie rozwiązywał to dla mnie plus. Głupio by było jakby gracz sprawdzał w instrukcji, że jakiś tam żywiołak ognia jest odporny na ognistą kulę :)

No tylko, że jeśli to ci się uda, to musisz przekonać graczy takich jak, że ta gra faktycznie nie jest kalką ze Śródziemia jeszcze przed kupnem gry ;)
No... tu może dobry marketing i reklama by pomogła  ;D




Offline MadBonsai

  • Użytkownik
    • Ifrit

# Kwiecień 02, 2010, 20:14:43
Cytuj
Nie miałem żadnego deja vu, a ty chyba właśnie sugerujesz, że nikt nie powinien tworzyć własnego settingu, tylko kalkować Tolkiena po wsze czasy.

Nie w tym rzecz. O ile odgrzewanie kolteta co najwyżej wywołuje znużenie, to próba nagłego przekręcenia tego kotleta o 180 stopni tudzież zmiksowanie go z kapustą wywołuje mdłości. Jak byś próbował mi wmówić że krasnoludy są cycate i urodziwe to mimo innowacyjności bym tego nie kupił :)
No, cycatego krasnoluda też bym nie kupił. Ale do urodziwych nic nie mam. To tylko jedno z założeń Tolkiena, który wydumał własną wersję tego od tysięcy lat znamy jako "elfy" i "krasnoludki".

Cytuj
Inna sprawa: w rzeczonym HP mag jest magiem dlatego, że jest magiem -- ma różdżkę, miotłę, śmieszny kapelusz -- i to stanowi o jego istnieniu.  Tym się różni właśnie słaba książka od dobrej.
Ej, no zmuszajmy od razu fantasy było stało się realistyczne. Bo zaraz wyjdzie, że Harry Potter powinien przejść przeszkolenie w CIA, a potem stracić pamięć i przez 7 tomów szukać odpowiedzi na pytania, czym jest Treadstone i który Rosjanin zrobił mu to bliznę?

Cytuj
Natomiast nie widzę przeszkód w tworzeniu własnych krain/ras/itd. Przykładowo Sapkowski wprowadził profesję wiedźmina, którą bez mrugnięcia okiem mógł nagiąć do swoich potrzeb i wyobrażeń. Ale gdybyś teraz napisał książkę w której wiedźmini parają się sadownictwem, sportem i ekologią to wzbudzisz co najwyżej uśmiech politowania*. :)
I twoim zdaniem "wiedżmin nie jest wiedźminem, dlatego, że jest wiedźminem"? Harry Portier miał rodziców czarodziejów i to stanowiło o jego przyszłości - co do tego, że genetyka nie jest wymysłem, zgadzamy się, nie? Los Geralta z Rivii także został ustalony w momencie jego urodzenia. I Harry Potter i Geralt z Rivii przechodzą długie szkolenie. Z tymże o szkoleniu wiedźminów Sapek ledwie co wspomina, a Rowling robi z tego całą sagę. No i Geralt dostaje w pewnym momencie tęgie lanie, co wpływa na dalszą część fabuły. Potter jest bardziej uberpro, ale geneza postaci jest podobna. Ich życie zostało zdefiniowane na starcie. Są kim są, bo są kim są.**
Cytuj

* chyba że jest to działanie celowe: u Piekary wiedźmini parają się przede wszystkim alkoholowymi ekscesami ;)
U Piekary to podobno nic poza ekscesami nie ma ;)

Nie jestem za stary, ale już omijam wszelkie książki i gry, w których orki odgrywają bardziej znaczącą rolę w fabule. Po prostu wiem, że autor po raz n-ty wałkuje drętwy schemat.

Gier i książek z Drugiej Wojny Światowej też jest mnóstwo a jakoś ciągle dużo ludzi podbija Berlin i wcale nie jest to drętwy schemat. Może ciekawiej by było jakby to dywizja kioskarzy szturmowała na Niemcy  :)

Nie chodzi mi o złośliwość tylko o nakreślenie tego, że pewne schematy do dzisiaj trzymają się dobrze i wielu z nich korzysta a wielu gra/czyta w takie gry/książki. Oczywiście biorę pod uwagę to, że komuś nie spodoba się taki rodzaj gry ale przecież trafić na raz w gusta wszystkich jest rzeczą niemożliwą.
Punkt dla ciebie. Choć twórcy wielu popularnych gier z zabijaniem Niemców w czasie II Wojny dali sobie z nimi spokój i dają nam do zabicia kogoś zupełnie innego. Bo to drętwy schemat, który ograniczał rozwój marki.

Cytuj
Zestaw Sapkowskiego nie jest klasyczny. Nie ma tam orków.
Nie ma orków... i co z tego. A muszą być orkowie? A jak w jakiejś komedii nie zagra twój ulubiony aktor komediowy to też tego filmem nie nazwiesz?
Eee... no przecież o to chodziło, że to dobrze, iż nie ma tych orków.
Owszem, jeśli w komedii nie zagra Hugh Grant to nie nazwę tego komedią z Hughem Grantem, ale dobrą (?) komedią bez Hugha Granta ;)

Cytuj
Dab, mogę zagrać w grę z orkami i da mi to fun. Ale najpierw musiałbyś mnie przekonać, że te orki są... hmm... orkowe po swojemu, nie tolkienowate.
A jakie są tolkienowate?
Takie, które przywodzą na myśl te tolkienowe. To bodajże najpełniejsza definicja.

Cytuj
Ale najlepiej, żeby nie było tam już jednego z pozostałych standardów elementów zestawu. To siłą rzeczy narzuca pewne rozwiązania.
Jeżeli gracz będzie intuicyjnie pewne rzeczy będzie rozwiązywał to dla mnie plus. Głupio by było jakby gracz sprawdzał w instrukcji, że jakiś tam żywiołak ognia jest odporny na ognistą kulę :)
Znów nadinterpretujesz. Chodzi o elementy decydujące o całym wyglądzie świata, nie jakie odporności ma jakiś stworek. Wrzuć do jednej gry orka z elfem i spróbuj wytłumaczyć graczowi, że to 2 najbardziej zaprzyjaźnione rasy. Ciężko będzie. A wrzuć coś, co nie jest orkiem i spora część graczy łyknie każdą możliwą konfigurację z elfami.

Cytuj
No tylko, że jeśli to ci się uda, to musisz przekonać graczy takich jak, że ta gra faktycznie nie jest kalką ze Śródziemia jeszcze przed kupnem gry ;)
No... tu może dobry marketing i reklama by pomogła  ;D
Jeśli tylko masz na reklamę więcej niż wynosi budżet, to proszę bardzo. Im gra droższa i bardziej tłucze uklepany schemat, tym więcej hajsu na promocję. No chyba, że schemat jeszcze nie jest maksymalnie wyeksploatowany (czasem 2, 3 gry stykną), a gracze jeszcze chętnie pokatowali by ten schemacik.
Jakiś czas temu nienawidziłem gier z zombie, ale teraz pracuje przy jednej i o dziwo daje mi to mnóstwo zabawy. Ale jestem przekonany, że jako gracza zupełnie nie znającego tej gry, ciężko byłoby mnie zachęcić do niej - nie byłbym zupełnie zainteresowany tematem.

** pocieszne to zdanie  ;D

Offline Avaj

  • Użytkownik

# Kwiecień 02, 2010, 20:19:16
Ciężko z orkami trafić, bo albo macie orków tolkienowatych (Gothic), albo wpadacie na warhammerowych orków (Warcraft) :P

Offline leonpro778

  • Użytkownik
    • Ninderleht - gra RPG via WWW

# Kwiecień 02, 2010, 20:40:24
Choć twórcy wielu popularnych gier z zabijaniem Niemców w czasie II Wojny dali sobie z nimi spokój i dają nam do zabicia kogoś zupełnie innego. Bo to drętwy schemat, który ograniczał rozwój marki.
Bo ile to razy można Berlin oglądać :D

Wrzuć do jednej gry orka z elfem i spróbuj wytłumaczyć graczowi, że to 2 najbardziej zaprzyjaźnione rasy. Ciężko będzie.
Nie żebym chciał mieć ostatnie zdanie ale czytałeś może Świat Dysku? Tam bodajże były takie połączenia i całkiem całkiem nieźle to wyszło (śmiesznie). Inna sprawa, że to właśnie taki klimat tam panuje  :)

No ale przecież pierścień był niesiony w grupie gdzie był i krasnolud i elf (hehe) i tam przyjaźń trwała do końca  :D Takie odbieganie od lini prostej daje czasami dobre rezultaty chociaż może ork z elfem by nie przeszedł.

Offline MadBonsai

  • Użytkownik
    • Ifrit

# Kwiecień 02, 2010, 20:53:40
Fundamentalną cechą Discworldu jest mieszanie wszystkiego ze wszystkim. I wcale nie ogranicza się do fantasy, jak np. Anthill Inside.
Jeśli chcesz robić grę w takim klimacie, to zachęcam do krzyżowanie orka z elfą i pasikonikiem. Jeśli dasz radę odpowiednio balansować humor przez całą grę, to chętnie stracę na nią hajs.

Offline K'Aviash

  • Użytkownik

# Kwiecień 03, 2010, 11:12:15
Fundamentalną cechą Discworldu jest mieszanie wszystkiego ze wszystkim.
Różnie to wchodzi, z reguły trochę dziwnie :D

Offline Anonim

  • Użytkownik
    • Anonim's Page!

# Kwiecień 03, 2010, 16:43:25
Anthill inside był mocny! Jestem fanem twórczości Pratchetta, miło, że jesteście z nim zaznajomieni. :)
Ogólną cechą ŚD jest lekkie podejście do schematów, stereotypów etc, Terry mimo swojego wieku wciąż pisze dobre powieści ze zdrowym, no może lekko 'angielskim' poczuciem humoru, majstersztykiem jest Śmierć, tak TEN, Śmierć... ;)
Cheers!
-a

melkor

  • Gość
# Kwiecień 03, 2010, 20:34:38
...do wywalenia...
« Ostatnia zmiana: Kwiecień 03, 2010, 20:51:59 wysłana przez kazzmir »

melkor

  • Gość
# Kwiecień 03, 2010, 20:39:07
w sprawie specyficznego ujęcia tematu orków, elfów, dużo można by powiedzieć na podstawie książki, "OSTATNI WŁADCA PIERŚCIENIA" Kiryła Yeskova. polecam przeczytać, bo nie dość że uzupełnił to co moim zdaniem spieprzył Tolkien to jeszcze mocno poprawił, wzbogacił i tak dalej...

krótki cytat z książki, wybrałem ten bo to jeden z moich ulubionych, ale podobnych które zniekształcają na korzyść twórczość Tolkiena jest tam znacznie więcej...

Cytuj
Brzmi to banalnie, ale wszystko na tym świecie ma swoją cenę. Cena żołnierza to czas i koszt - co w gruncie rzeczy jest tym samym - wyszkolenia, uzbrojenia i wyposażenia nowego, na zmianę. Przy tym każda epoka posiada właściwą jej progową wielkość, powyżej której nie ma sensu podnosić kosztu przygotowania wojownika: poziom pewnego mistrzostwa został już osiągnięty, a całkowitego zabezpieczenia przed eliminacją z walki i tak nie da się osiągnąć. Po co więc tracić siły na przekształcenie średnio statystycznego żołnierza w szermierza najwyższej klasy, skoro i tak nie ustrzeże go to ani przed bełtem z kuszy, ani, co jest jeszcze bardziej ponure, od krwawej biegunki?

Weźmy na przykład walkę wręcz. Sztuka, na pewno, pożyteczna, ale do osiągnięcia doskonałości potrzebne są lata nieustannych ćwiczeń, a żołnierz, jak wiadomo, ma również inne zajęcia na głowie. Istnieje kilka wyjść z sytuacji; w mordorskiej armii, uważano, że człowiek musi opanować co najwyżej tuzin chwytów - ale za to kombinacje ruchów muszą być wbite w podświadomość dosłownie do poziomu odruchów. Oczywiście, nie da się przewidzieć wszystkich ewentualności, ale uwolnienie się od duszącej dźwigni od tyłu wchodziło w ów tuzin na pewno.

Wykonać - raz! - błyskawiczny stepujący przytup nieco do tyłu: obcasem po sklepieniu stopy przeciwnika, krusząc jej delikatnie ptasie kosteczki oplecione wrażliwymi nerwowymi zakończeniami. Wykonać - dwa! - uginając kolana i nieco obracając się w biodrach, wysuwaj się ze słabnącego z powodu straszliwego bólu uchwytu w dół i nieco w prawo - aż do momentu, gdy da się gwałtownym dźgnięciem wsadzić łokieć w pachwinę wroga. Dalej, gdy jego ręce opadną ku obitym genitaliom, możliwe są warianty. Cerlega, na przykład, na "wykonać - trzy!" uczono zadawania podwójnego uderzenia otwartymi dłońmi w uszy: koniec z bębenkami, utrata przytomności gwarantowana. To nie wyszukany balet dalekowschodnich sztuk walki, gdzie hieroglify pozycji są tylko nutami służącymi do zapisu Muzyki Sfer. To jest mordorska walka wręcz, tu robi się wszystko prosto i na serio.

więc, jurneam jeżeli chcesz robić grę, zapoznaj się z tą bardzo inspirującą książką  ;D