Autor Wątek: Cry Engine 3  (Przeczytany 19547 razy)

Offline Janusz

  • Użytkownik

# Październik 18, 2009, 15:57:59
Ale jeśli licencja wymawia, byś położył pudełko na podłodze i zasadził na nim klocka, to nie jest wymagane byś zrobił kupę, tylko jak nie zrobisz jej, to używasz programu bez ważnej licencji.

Offline Mr. Spam

  • Miłośnik przetworów mięsnych

Offline Kuba D.

  • Użytkownik

# Październik 18, 2009, 16:09:01
Ale jeśli licencja wymawia, byś położył pudełko na podłodze i zasadził na nim klocka, to nie jest wymagane byś zrobił kupę, tylko jak nie zrobisz jej, to używasz programu bez ważnej licencji.
Nie, wtedy tylko ten zapis który mówi o tym żebyś zasadził tego klocka jest nieważny i nieobowiązujący. Do reszty warunków licencji jeśli nie są niezgodne z prawem musisz się stosować.

Offline Dab

  • Redaktor
    • blog

# Październik 18, 2009, 16:09:45
Kos: a czemu tamten dostał locka?


Poza tym, mam jeszcze jedną uwagę, która mnie boli. Czy nikt nie widzi różnicy między dobrem *materialnym* a *kulturowym*? Filmy, muzyka, gry to są elementy kultury i nijak nie można można ich porównywać do kupowania mielonki. Jeżeli jakiś wydawca twierdzi że jest inaczej to sprowadza swój film/płytę do wizyty w wesołym miasteczku czy innym domu uciech. Ja się z tym nie zgadzam i nie mam obiekcji jeżeli np. dzieciak ściąga sobie np. dyskografie klasyków rockowych i wyrasta na ludzi a nie siedzi w ciemnej piwnicy, skrobie tynk i reprezentuje jotpe.
« Ostatnia zmiana: Październik 18, 2009, 16:16:43 wysłana przez Dab »

Offline Janusz

  • Użytkownik

# Październik 18, 2009, 16:40:17
Ale jeśli licencja wymawia, byś położył pudełko na podłodze i zasadził na nim klocka, to nie jest wymagane byś zrobił kupę, tylko jak nie zrobisz jej, to używasz programu bez ważnej licencji.
Nie, wtedy tylko ten zapis który mówi o tym żebyś zasadził tego klocka jest nieważny i nieobowiązujący. Do reszty warunków licencji jeśli nie są niezgodne z prawem musisz się stosować.

Na jakiej podstawie? We własnym domu możesz zrobić kupę na pudełku pd gry.  Czy uważasz, że licencje typu bearwere, czy postcardwere także są nieważne?

bs.mechanik

  • Gość
# Październik 18, 2009, 16:49:56
Dab:

co ma skrobanie tynku do reprezentowania jotpe? :D

Offline Esidar

  • Użytkownik

# Październik 18, 2009, 16:57:01
gry to są elementy kultury i nijak nie można można ich porównywać do kupowania mielonki.
Aż mnie w dołku ścisnęło... Moje gry jako element kultury. Nigdy o tym tak nie myślałem. Aż mi wstyd że żądałem za to pieniędzy. Jak ja śmiałem. Całe moje życie byłem wręcz bandytą ! Sprzedawałem dobra kulturowe dla chęci wzbogacenia się. Powinno się mnie wychłostać.



Kos: a czemu tamten dostał locka?
Bo był równie bez sensowny co ten. Równie dobrze można by zadzwonić do kogoś i powiedzieć "słuchaj, ja wiem że do tej pory wszystko miałeś za darmo, ale zapłaciłby teraz co ?" i liczyć na to że odpowie "patrz, nie pomyślałem. masz całkowitą rację. Od dzisiaj będę za wszystko płacił".
Ale jak widać na przykładzie jedyne co można usłyszeć to "po co ? przecież to dobro kulturowe. jak będę chciał to wezme za darmo. A, i przy okazji, jak nie zrobisz Fallout 4 żebym sobie mógł pograć to przyjdę i cię tak skuję że cię wydawca nie pozna."

Offline Kuba D.

  • Użytkownik

# Październik 18, 2009, 16:59:55
Na jakiej podstawie? We własnym domu możesz zrobić kupę na pudełku pd gry.  Czy uważasz, że licencje typu bearwere, czy postcardwere także są nieważne?
Pewnie się zdziwisz ale w Polsce jeśli osoba jest nieletnia to nie może zakupić piwa ( ofc alkoholowego) autorowi czy sobie samej w celu wypicia za jego zdrowie.
I nie napisałem że licencja jest w całości nieważna tylko że jej niezgodne z prawem postanowienia są nieważne, reszta jest ważna.

Poza tym jest taki fajny urząd o nazwie UOKiK więc jeśli ktoś uważa że licencje ( czy inne umowy ) są niezgodne z prawem lub łamią prawa klienta/konsumenta wystarczy się poskarżyć.

PS. Wątek ma tytuł "Cry Engine 3" ;)

@Dab: Tamten temat dostał locka gdyż pewien forumowicz nie zrozumiał sarkazmu pewnych treści przeze mnie zapoczątkowanych i niestety poprosił moda o skasowanie pewnych postów i zamknięcie tematu, który coraz bardziej oddalał się od tematyki piractwa ( aczkolwiek miał pewne z nim związki ).

bs.mechanik

  • Gość
# Październik 18, 2009, 17:04:15
PS. Wątek ma tytuł "Cry Engine 3" ;)

Ewolucja:
Engine -> Konsole vs PC -> Piractwo.


Offline Limal

  • Użytkownik
    • http://wolnik.co.uk

# Październik 18, 2009, 17:39:29
Ja się z tym nie zgadzam i nie mam obiekcji jeżeli np. dzieciak ściąga sobie np. dyskografie klasyków rockowych i wyrasta na ludzi a nie siedzi w ciemnej piwnicy, skrobie tynk i reprezentuje jotpe.
Nie masz i nie możesz mieć obiekcji, bo te "elementy kultury" nie są twoje.

Offline ConayR

  • Użytkownik

# Październik 18, 2009, 17:50:51
Czy nikt nie widzi różnicy między dobrem *materialnym* a *kulturowym*?
Czyli skoro zamek Krzyżtopór jest polskim dobrem kulturowym, mam prawo go zagrabić? W końcu dzięki temu wyrosnę na ludzi...

Offline MadBonsai

  • Użytkownik
    • Ifrit

# Październik 18, 2009, 19:39:41
Mielonka również jest dobrem kultury. Jeśli jest to tylko oryginalna mielonka. Podobnie dobrem kultury jest Empire State Building i Maluch.

Licencja określa warunki użytkowania produktu, nie prawo własności. Nikt nie prawa określać, czy mogę pozbyć się swojej własności czy niej. Brakuje jeszcze tylko dlatego, żeby ktoś rzucił "nie wolno odsprzedawać gier, bo osoba kupująca używkę nie kupi kolejnego oryginała, a więc pomniejsza zyski pokrzywdzonego Ubisoftu". Ludzie, jeśli chcecie wmawiać sobie, że jako właściciel produktu nie jestem właścicielem, to miłej zabawy życzę ;)

Ja bym jednak odblokował wątek o piractwie. Z jednego powodu - ludzie chcą o tym gadać, lepiej niech wykłócają się o to, w jednym miejscu, nie całym forum ;)

Offline dragomir

  • fish killer
  • Użytkownik

# Październik 18, 2009, 19:40:30
Chyba mylicie pojecia. Dab mowiac o dobrach "kulturowych" mial na mysli zapewne jakas wartosc, idee czy cokolwiek innego co ma znaczenie intelektualne. Zamek jakis tam jest dobrem kulturowym dzieki temu co reprezentuje, dzieki historii i wydarzeniom jakie za nim stoja, kazdy ma prawo sie o nich dowiedziec a sam zamek zobaczyc. Natomiast traktowanie gry tylko i wylacznie jako dobra materialnego, czyli cos czego CALA WARTOSC lezy tylko w przedmiocie i jego zastosowaniu, jest, tak jak powiedzial Dab sprowadzaniem gier do poziomu mielonki czy wesolego miasteczka... Slowem zgadzam sie z tym co mowi Dab i prosze aby nie szukac dziury w calym i dziwnie interpretowac terminy dobro kulturowe vs materialne.

A licencje sa wymyslem wydawcow ktorzy wlasnie gry i wszystko inne traktuja jako dobra materialne, bo tylko na takich da sie zarobic. I teraz zalezy czy traktujemy tworcow gier (albo zalezy jak oni sami siebie traktuja) jako w pewien sposob artystow, ktorzy chca by ich gry staly sie elementem kultury czy tez jako bezdusznych rzemieslnikow nastawionych na zysk i wpuszczanie masowych produkcji... Zapewne istnieja i tacy i tacy, jak w kazdej dziedzinie ludzkiego zycia - bo to tyczy sie przeciez muzykow, tworcow filmow, pisarzy etc.etc. Dla mnie zespoly muzyczne, ktore postanawiaja wydawac wlasne utwory niezaleznie (internetowo) i pozwalaja uzytkownikom wybrac jaka cene chca za ich dziela zaplacic (vide Radiohead) sa na rowni z tworcami gier niezaleznych ktorzy stosuja podobne praktyki (np. ostatnia promocja world of goo ktore mozna bylo kupic za dowolna kwote) i ktorzy chca aby ich gry byly dostepne dla kazdego. A ze gdzies musza pojawic sie w tym pieniadze - coz, zyjemy w kapitalizmie, z pustego i salomon nie naleje.

Tak wiec pdosumuwjac mysle ze kazda branze rozrywki neka w pewien sposob stosunek tworcy<->wydawcy. Zadaniem tworcow jest tworzyc (i ich interesuje wkladanie w to co robia serca, angazowanie sie w rozwoj kultury, whatever) a wydawcow interesuje kasa. Stad licencje, zakaz odsprzedawania i inne wymyslu typu DRM :(

Offline skoti

  • Użytkownik

# Październik 18, 2009, 23:14:15
Licencja określa warunki użytkowania produktu, nie prawo własności. Nikt nie prawa określać, czy mogę pozbyć się swojej własności czy niej. Brakuje jeszcze tylko dlatego, żeby ktoś rzucił "nie wolno odsprzedawać gier, bo osoba kupująca używkę nie kupi kolejnego oryginała, a więc pomniejsza zyski pokrzywdzonego Ubisoftu". Ludzie, jeśli chcecie wmawiać sobie, że jako właściciel produktu nie jestem właścicielem, to miłej zabawy życzę ;)
Tak licencja określa warunki używania zawartości. Ty jesteś właścicielem kawałka plastiku (oraz masz przyznaną osobistą licencję na wykorzystanie danych której nie możesz sprzedać), ale nie zawartych tam danych/informacji. Kawałek plastiku możesz sprzedać, ale nie informacje tam zawarte i licencje na ich wykorzystywanie (więc kupujący nie ma licencji i kupuje pirata (kawałek plastiku z danymi na których używanie nie ma licencji)).

Offline pawelek

  • Użytkownik

# Październik 19, 2009, 00:07:06
dragomir:
"Zadaniem tworcow jest tworzyc (i ich interesuje wkladanie w to co robia serca, angazowanie sie w rozwoj kultury, whatever)"
To oddaj to co stworzyłeś do tej pory mi, jak nie interesuje Cię kasa, to ja chętnie się na tym pouczę :D

Licencja wprost wyłącza możliwość odsprzedaży produktu - i dobrze. Bo przecież mógłbym kupić produkt, zainstalować, a płytkę sprzedać, bo to moje przecież, a program posiadać dalej, bo przecież go kupiłem. Licencja również mówi kto posiada pełne prawa do produktu, których Ty nie kupujesz, ty otrzymujesz tylko zgodę na używanie.
To tak jakbyś kupił bilet do kina i uważał, że fotel jest Twój, bo kupiłeś bilet.

Pozdr.
P.

Offline MadBonsai

  • Użytkownik
    • Ifrit

# Październik 19, 2009, 00:29:30
Jeśli sprzedasz produkt, to tracisz prawa do użytkowania go proste.
I przestańcie wreszcie porównywać grę do biletu kinowego. Gra w pudełku to produkt, seans kinowy to usługa - nie kupuję ani filmu, ani fotela, ani kina, płacę za wyświetlenie mi filmu. Mój może być popcorn.