Autor Wątek: Cry Engine 3  (Przeczytany 19578 razy)

Offline lethern

  • Użytkownik

# Październik 18, 2009, 03:56:30
jeśli licencja coś mówi, to kupując grę zgadzasz się na wszystko. Nawet jeśli jest tam "wyrzucisz po miesiącu grę do kosza, bo będzie zablokowana", to tak ma być ;] jeśli się nie zgadzasz, nie kupujesz gierki.

Piractwo jest w 100% przestępstwem.. czemu? Analogia jak do samochodów - nie stać Cię na najnowszą BMW - niestety, kup sobie fiata albo np. chodź pieszo / itd

"Równie dobrze firma budująca mi dom mogłaby mi zakazać jego sprzedaży"
ma prawo.. jeśli zechce.. i jeśli się nie zgadzasz to nie kupujesz ich usług budowlanych. Jeśli tego nie rozumiesz, to piractwo Cię przeżarło chyba ;]

//sry za OT, ale rażące to było
« Ostatnia zmiana: Październik 18, 2009, 04:02:46 wysłana przez lethern »

Offline Mr. Spam

  • Miłośnik przetworów mięsnych

Offline skoti

  • Użytkownik

# Październik 18, 2009, 04:10:33
DRM zakazuje mi sprzedaży produktu, którego jest właścicielem? Przecież to śmieszne. Równie dobrze firma budująca mi dom mogłaby mi zakazać jego sprzedaży. Kupuję grę i ściągam cracka, by móc w nią grać na laptopie. Konsole stacjonarną mogą wymagać płyty, ale przenośne? W żadnym razie.
Rynek konsolowy jest zwyczajnie bardziej nastawiony na gracza niż PC. Tyle.
Kupując grę nie kupujesz płytki tylko to co na niej jest - usługę czyli rozrywkę (tak jak bilet do kina) i po użyciu nie możesz sprzedać (tak jak nie możesz po wyjściu z kina odsprzedać biletu komuś innemu) - ale w wypadku gier tylko w nielicznych wypadkach nie możesz odsprzedać, jeśli licencja tego zabrania.
Ja osobiście nie lubię DRM... i po prostu nie kupuję produktów z DRM.

I co z tego, że używka na PC kosztuje 4 dychy mniej? Kto normalny trzyma na półce 30 gier, w które nigdy więcej w życiu nie zagra? Żeby poszpanować przed kumplami?
Ten, kto pracuje i ma życie towarzyskie, nie kupuje 15 tytułów miesięcznie.
Nikt normalny tego nie robi więc jak nigdy już nie zagra to wyrzuca zamiast trzymać na półce. Tak ten kto pracuje i ma życie towarzyskie nie kupuje tylu tytułów z prostego powodu - nie ma czasu w nie grać i kupuje jedną grę na dłuższy okres czasu.
« Ostatnia zmiana: Październik 18, 2009, 04:13:43 wysłana przez skoti »

Offline Dab

  • Redaktor
    • blog

# Październik 18, 2009, 04:22:15
Piractwo jest w 100% przestępstwem.. czemu? Analogia jak do samochodów - nie stać Cię na najnowszą BMW - niestety, kup sobie fiata albo np. chodź pieszo / itd

Ile razy był powtarzany prosty rysunek? Nie da się "spiracić" BMW, żeby z jednej zrobiły się dwie. A grę owszem.

Cytuj
"Równie dobrze firma budująca mi dom mogłaby mi zakazać jego sprzedaży"
ma prawo.. jeśli zechce.. i jeśli się nie zgadzasz to nie kupujesz ich usług budowlanych. Jeśli tego nie rozumiesz, to piractwo Cię przeżarło chyba ;]

Tak? A jeżeli w umowie napisze że przedstawiciel tej firmy w każdy piątek może przyjść do mnie i przemalować moją szczoteczkę do zębów na fioletowo-żółto? Przy okazji zjadając kota? A co dwa miesiące ma prawo do wystawienia mojej duszy na ebayu? Żeby umowa była ważna, musi być legalna. Sam jestem ciekaw na ile legalny jest zakaz odsprzedaży gier.

Offline Krzysiek K.

  • Redaktor
    • DevKK.net

# Październik 18, 2009, 04:50:05
Cytuj
Tak? A jeżeli w umowie napisze że przedstawiciel tej firmy w każdy piątek może przyjść do mnie i przemalować moją szczoteczkę do zębów na fioletowo-żółto? Przy okazji zjadając kota? A co dwa miesiące ma prawo do wystawienia mojej duszy na ebayu?
http://xkcd.com/501/ ;)

Offline MadBonsai

  • Użytkownik
    • Ifrit

# Październik 18, 2009, 05:03:03
Moim zdaniem zupełnie nielegalny. O ile rzeczywiście istnieje :P
Kiedy kupuję grę, to ją... kupuję, nie wypożyczam. Jestem właścicielem swojego egzemplarza. To może jeszcze wydawcy gier dorzucają chipy to pudełek z grą, żeby sprawdzać, gdzie się faktycznie znajdują?

Wydawca dostał pieniądze za grę. Co z nią zrobię, to moja sprawa. Równie dobrze ktoś mógłbym próbować wmówić mi, że książkę, za którą zapłacę, mogę przeczytać tylko 3 razy i nie wolno mi jej sprzedać. A jak pożyczę ją kumplowi, to postąpię niemoralnie, bo kumpel nie zapłacił wydawcy, a czyta. A to cham!

Akceptacja licencji nie następuje w momencie kupna gry, ale jej instalacji. Licencja dotyczy danych instalowanych na kompie. DRM nie ma absolutnie nic wspólnego z pudełkiem gry. DRM to mechanizm zabezpieczający dane w formacie cyfrowym, nie żaden kodeks "Graczu Wolno Ci To, A Tego Nie". Nie mylmy pojęć.

Offline skoti

  • Użytkownik

# Październik 18, 2009, 06:42:46
Moim zdaniem zupełnie nielegalny. O ile rzeczywiście istnieje :P
Kiedy kupuję grę, to ją... kupuję, nie wypożyczam. Jestem właścicielem swojego egzemplarza. To może jeszcze wydawcy gier dorzucają chipy to pudełek z grą, żeby sprawdzać, gdzie się faktycznie znajdują?

Wydawca dostał pieniądze za grę. Co z nią zrobię, to moja sprawa. Równie dobrze ktoś mógłbym próbować wmówić mi, że książkę, za którą zapłacę, mogę przeczytać tylko 3 razy i nie wolno mi jej sprzedać. A jak pożyczę ją kumplowi, to postąpię niemoralnie, bo kumpel nie zapłacił wydawcy, a czyta. A to cham!
Rozumiem, że kupując wejście do kina na dany film rozumiesz, że jesteś właścicielem miejsca i możesz przychodzić tyle razy ile chcesz i odsprzedać miejsce jeśli się znudzi?

Akceptacja licencji nie następuje w momencie kupna gry, ale jej instalacji. Licencja dotyczy danych instalowanych na kompie. DRM nie ma absolutnie nic wspólnego z pudełkiem gry. DRM to mechanizm zabezpieczający dane w formacie cyfrowym, nie żaden kodeks "Graczu Wolno Ci To, A Tego Nie". Nie mylmy pojęć.
Akceptacja licencji nie następuje w momencie kupienia gry, ale już obowiązuje - jeśli później przeczytasz licencję i się z nią nie zgodzisz możesz zwrócić grę i odzyskasz kasę.

Offline pawelek

  • Użytkownik

# Październik 18, 2009, 11:11:27
0xCAFE: To za zajęć prawa, powiem Ci, że kupujesz egzemplarz płyty i egzemplarz pudełka, a tego co znajduje się na płycie właścicielem jest developer. On udziela Ci licencji na produkt i jeśli coś zrobisz nie tak może Ci ja zabrać, oraz może Ci ją zabrać odpłatnie. generalnie pudełko i płytę możesz odsprzedać, ale nie możesz odsprzedać licencji. To tak jak z biletem do kina, jak coś zrobisz nei tak (piracisz film? ) to mogą Cię wyprosić, to nie dość, że zabiorą Ci bilet, to dostanie sz dożywotniego  bana w danym kinie :) Za to w prawie autorskim jest luka i masz prawo odczytać sobie kod źródłowy programu :)

A Ferrari kiedyś nie można było ot tak kupić (nowego oczywiście). Przyjeżdżała specjalna komisja Ferrari i oglądała dom, garaż zabezpieczenia itp. I dopiero po pozytywnej kontroli mogłeś nabyć auto. Nie wiem jak jest teraz, ale chyba tak było z limitowanym ENZO. Tylko osoby między 30-45 lat o odpowiednim statusie mogły kupić to auto.

Pozdr.
P.


Offline vashpan

  • Użytkownik
    • Strona

# Październik 18, 2009, 12:33:05
Gadacie tutaj jakby piractwo nie istnialo... Prawdziwy no-life na PC sciaga sobie 30 gier z internetu w miesiac za darmo, ew. jak jest napalony kupi co poniektore gry do ktorych potrzebny jest oryginal by grac przez siec, moze takie co mu sie podobaja, a reszte "zaoszczedzonej" ( w cudzyslowie bo 90% tych gier ktore sciagnal i tak by nie kupil, przynajmniej nie od razu ) kasy przeznacza na lepszy sprzet...

Offline lethern

  • Użytkownik

# Październik 18, 2009, 13:25:17
A jeśli do tego mieszka w akademiku, i nieszczęśliwie wypada mu "wjazd policji na akademiki", to potem trochę popłacze za swój soft.

Prawda jest taka, że to łamanie pr... A że u nas się to ignoruje, nie znaczy, że możemy tworzyc własne prawo "to moja płyta i robię z nią co chce"

Aha, co do wypisanych wyżej ironii - użytkownik ma prawo przeczytać licencję i podjąć wybór, czy się zgadza czy oddaje grę do sklepu ;p

Vipa

  • Gość
# Październik 18, 2009, 13:43:50
A jeśli do tego mieszka w akademiku, i nieszczęśliwie wypada mu "wjazd policji na akademiki", to potem trochę popłacze za swój soft.

Prawda jest taka, że to łamanie pr... A że u nas się to ignoruje, nie znaczy, że możemy tworzyc własne prawo "to moja płyta i robię z nią co chce"

Aha, co do wypisanych wyżej ironii - użytkownik ma prawo przeczytać licencję i podjąć wybór, czy się zgadza czy oddaje grę do sklepu ;p

W licencjach nie ma mowy sklepach, a produkt z którego zdjęto oryginalne opakowanie oddaniu już nie podlega. Chyba, że sprzedający przyjmie taki produkt we własnym zakresie.

Offline skoti

  • Użytkownik

# Październik 18, 2009, 13:49:50
W licencjach nie ma mowy sklepach, a produkt z którego zdjęto oryginalne opakowanie oddaniu już nie podlega. Chyba, że sprzedający przyjmie taki produkt we własnym zakresie.
Sprzedawca musi przyjąć jeśli nie zgadzasz się z licencją - takie jest prawo i tak samo ludzie robią z laptopami z Windowsem (nie zgadzają się z licencją i udają się do sklepu, aby odzyskać kwotę za preinstalowanego windowsa - tylko tu jest trochę trudniejsza sytuacja, bo nie zgadzasz się z licencją na soft (który nie jest osobno wyceniony), a sprzęt chcesz mieć, więc kończy się z ustalaniem ceny Windowsa pomiędzy klientem, a producentem (nie sklepem w tym wypadku - ale dystrybutorem (czyli tak jak sklepem ;p) Windowsa - nie gadasz z producentem czyli MS) i oddaniem ustalonej kwoty za Windowsa klientowi).
« Ostatnia zmiana: Październik 18, 2009, 13:51:22 wysłana przez skoti »

Offline Janusz

  • Użytkownik

# Październik 18, 2009, 14:22:11
Cytuj
tak jak nie możesz po wyjściu z kina odsprzedać biletu komuś innemu

Dlaczego nie mogę? Inna sprawa, kto chciał by kupić taki bilet. Inna sprawa, że jak kupiłeś urzynaną grę, której licencja zabrania odsprzedaży,  to masz "pirata", który nie wymaga cracka.


Szkoda, że temat o piractwie został zamknięty, chciałem się tam zapytać zwolenników obecnego prawa, czy akceptują to, że prawo zabrania Twórcy ustanowienia w licencji, czego chce.

Offline Charibo

  • Redaktor

# Październik 18, 2009, 14:23:37
Dobra, ale nikt nie zabrania odsprzedaży biletu do kina. Ba, nawet kino nie zabrania, o ile to legalny bilet kupiony w kasie. Oczywiście, "grać" będzie można na tym bilecie, jeśli ktoś go wcześniej nie użył, ale nie o to chodzi.

Offline Kos

  • Użytkownik
    • kos.gd

# Październik 18, 2009, 15:12:26
Ten temat czasem nie dostał locka parę dni temu?

A nie, sorry, to przecież inny. :)

Offline ConayR

  • Użytkownik

# Październik 18, 2009, 15:34:13
jeśli licencja coś mówi, to kupując grę zgadzasz się na wszystko. Nawet jeśli jest tam "wyrzucisz po miesiącu grę do kosza, bo będzie zablokowana", to tak ma być ;]
Nawet jeśli przekonam Cię do podpisania "jutro strzelę sobie w głowę" nie mam podstawy prawnej by to od Ciebie wyegzekwować. Podobnie jest z licencjami - jeśli jest w niej coś, co nie jest zgodne z prawem, jest to zapis martwi w licencji, który można bez łamania prawa zignorować. Żadna umowa nie jest ponad prawem (tylko Nico jest ponad prawem ;>).