Pokaż wiadomości

Ta sekcja pozwala Ci zobaczyć wszystkie wiadomości wysłane przez tego użytkownika. Zwróć uwagę, że możesz widzieć tylko wiadomości wysłane w działach do których masz aktualnie dostęp.


Wiadomości - Anraz

Strony: 1 2 3 4 [5] 6 7 8 9 ... 15
61
Projekty rozpoczęte / Odp: World War 2 - Road to Victory
« dnia: Wrzesień 25, 2008, 20:28:35 »
Producent płaci, developer robi ;)

Śmieszne, że "IQ" zmieniło się "Id" :D
O "WI" też nikt nie pamięta, ale to było wliczone w "koszty".
Brakuje też info, że to swojska gra, czyli zrobione w Polsce ;)

62
@k_b

Cytuj
Zawsze mnie zastanawiało dlaczego tak poświęcacie się takim ładnym modelom pojazdów, skoro te pojazdy nie dość, że będą w 2D to jeszcze na malutkich żetonach... czy to może po prostu materiał reklamowy?

-   baza do sprajtów w grze (żetony to tylko jedna z opcji)
-   osoby które robią te modle, robią je bo lubią
-   reklama


@Vipa

Cytuj
Albo otworzyć sklep z modelami 3D. Sam bym kupił, bo potrzebuję

Dobry pomysł :D
Inny pomysł, który nam chodzi po głowie to pisanie książek o ww2 :D
Ale może skupimy się tylko na GRZE!

@ Riddle

Cytuj
Zawsze przydadzą wam się jak będziecie robili grę w full 3D

Kurak coś wspominał o 3D w BG2 :D

@kamykadze

Dzięki za info, może się przydać.


63
Kilka ujęć z Tarnowskiej fabryki traktorów ;)











a na deser jeszcze:



64
Cytuj
ale z tą druga o poranku da się jeszcze porozmawiać
A tego to ja już nie wiem bo spylam do roboty :D.

W weekendy też?

Cytuj
W końcu będzie w co pograć na spokojnie nie martwiąc się o to, że na wszystko ma się 15 minut.

Do tego najlepszy jest PBEM, ale to tylko w grach turowych się sprawdza.


65
Powiem (napiszę) ci Anraz, że mam dwojakie uczucia wobec tej gry.

Kto nie ma wątpliwości tego wiara nie jest mądra...
No ale to nie forum teologiczne, wiec do rzeczy ;)

Cytuj
Z jednej strony lubię mieć wpływ na każdą pierdołę w grze, z drugiej jednak strony raczej przeraża mnie ilość możliwości w waszej.

Polecam pograć w tą grę: http://www.gry-online.pl/s016.asp?ID=2503 BG jest dwa razy prostsze :D Mam świadomość skomplikowania pewnych rzeczy, ale skoro nauczyłeś się programować to taka gra będzie dla Ciebie pestką, a jak nie będzie, to wtedy pomoże Ci AI, które zajmie się tym co tobie będzie wadzić. Nie będziesz chciał tworzyć jednostek, sprzętów, odkrywać technologii, szpiegować, zajmować się dyplomacją,  zarządzać swoim państwem  czy produkcją to AI zrobi to za Ciebie. A jak nie będziesz chciał nawet ruszać jednostkami, to zamienisz się w widza ;)

Cytuj
Jestem naprawdę ciekawy co z tego wyniknie, czekam z ustęsknieniem.

Sam jestem ciekawy :D Jednak potrafię zachować pewien dystans i wiem ze zawsze istnieje ryzyko że wyjdzie gniot. Tylko głupiec by temu zaprzeczył...

Na szczęście wszyscy robią tyle ile potrafią by gra była co najmniej dobra. Nie będę wpisywał sloganów marketingowych o grze najlepszej na świecie, bo takie hasła nie są dla ludzi na poziomie.


Cytuj
Parcele w grze są trochę za małe. Nie wiem sam o co mi chodzi ( :D ), ale tylko na zbliżeniu widać z grubsza rodzaje jednostek, ale z drugiej plan dalszy daje większe możliwości planowania.

Zoomwanie daje ci wgląd w to co się dzieje w skali strategicznej, operacyjnej i omalże taktycznej. Omalże, bo jednak poziom dywizji/brygad to nie do końca szczebel taktyczny.

Cytuj
Jakiej grubości będzie instrukcja do tej gry? Większość graczy amatorów gubi się przy Panzer General 2, a tutaj widzę MASę możliwości.


Do tego typu gier instrukcje są bardzo grube. Bardzo bardzo grube.
Jeszcze nie wiem, na kogo spadnie ten zaszczyt, by ową instrukcję napisać, albo będzie to zaszczyt przygniatający ;)

Co do złożoności PG2 to trochę przesadzasz. To dość prosta gra.

BG jest adresowane do konkretnej grupy graczy, którzy są przyzwyczajeni do tego, że zasady gry poznaje się z czasem. To nie gra którą przechodzisz w 9 godzin albo w dwa wieczory. To nie gra „blondynka” w różowym stroju, a raczej zgrabna intelektualistka w okularach i w szarym swetrze co siedzi w bibliotece. Kto wie ten wie, a kto nie wie ten nie wie, że noc z oboma może być równie upojna, ale z tą druga o poranku da się jeszcze porozmawiać  :D

66
Poza tym całość wygląda tak dobrze, że pomimo iż jestem zbyt ograniczony czasowo i umysłowo na gry strategiczne, to aż bym sobie z chęcią w to poklikał.

Prócz mega kampanii będą jeszcze mini kampanie, w których większość skomplikowanych opcji będzie wyłączona.
Takie proste scenariusze bitewne będą akurat na kilkadziesiąt minut grania.

67
Jakby ktoś jeszcze chciał zobaczyć GUI w wersji kolorowej, a nie tak jak było w trailerze, czyli w odcieniach szarości:

http://img217.imageshack.us/img217/5466/techdemo313ku0.jpg

Ta na marginesie to trailer miał być zrobiony jak cześć kampanii związanej z poszukiwaniem programistów, ale tak się złożyło, że i trailer, i ogłoszenie, które z mozołem „kleciliśmy” przez kilka miesięcy, „skrobaliśmy” przepychając się na temat tego  co bardziej przyciąga programistów, jak i plakat rekrutacyjny, który został stworzony tylko na potrzeby rekrutacji, okazały się nie potrzebne, bo  programiści przyszli zanim zaczęła się rekrutacja :)

69
Projekty rozpoczęte / Odp: World War 2 - Road to Victory
« dnia: Lipiec 25, 2008, 18:50:53 »
A tak między nami ile ci zapłacili za grę xD :)

Kiedyś była taka dyskusja na temat modelu współpracy z wydawcami  i tam jest coś na ten temat napisane ;)

70
Projekty rozpoczęte / Odp: World War 2 - Road to Victory
« dnia: Lipiec 25, 2008, 18:43:44 »
W imieniu całego zespołu dziękuje wszystkim za dobre słowa.

Ze tak zapytam niedyskretnie... czy Wasz wydawca tez na was zeruje i w umowie macie zapisany calkiem nieduzy % czy to tylko tak z ksiazkami jest? :)

Z tego co wiem o polskich warunkach, to wydawanie książek to strata czasu ;) % jest całkiem duży albo i nawet większy :D

Gratulacje panowie... i sorry za tą przygodę z edytorem, zdecydowanie za wysoko oszacowałem swoje umiejętności.

Już dawno temu to zostało zapomniane ;)

Wydac ksiazke jest b. fajnie, ale wydanie GRY to juz zupelnie inna bajka :).

Frajda przy pierwszym razie prawie taka sama, tylko zasady współpracy z wydawcami inne.

Poza tym to chciałem powiedzieć, że ludzie za oceanem i za Bałtykiem są normalni i nie robią jakiegoś frycowego za pierwszą grę jak to jest w zwyczaju na naszym rodzimym podwórku ;)

No to pogratulować i zyczyć więcej takich projektów ;D

Oczywiście będą... :) Tzn robią się :D


71
Projekty rozpoczęte / Odp: World War 2 - Road to Victory
« dnia: Lipiec 25, 2008, 00:18:58 »
Będziemy pili szampana :D

72
Projekty rozpoczęte / World War 2 - Road to Victory
« dnia: Lipiec 25, 2008, 00:08:27 »
Rzadko się zdarza, że amatorski projekt zostaje ukończony.
A jeszcze rzadziej taki projekt zmienia się w profesjonalnie wydaną grę.

Z tym większa satysfakcją chce się podzielić miłą informacją, że  „World War 2 - Road to Victory”, czyli gra która powstała przy udziale osób z warsztatu (comrade, doomtradera, moim czy Kuraka) jest skończona i można już ją kupić.

Niezwykłe jest, że grupa nikomu nie znanych ludzi robi samodzielnie (można nawet powiedzieć, że "na kamieniu") grę, która potem jest jednocześnie sprzedawana przez dwie firmy, które dominują na światowym  rynku strategicznych gier komputerowych   :)

Tak właśnie realizują się marzenia :) 


Charakterystyczne cechy gry:

- klasyczna hexowa gra turowa: jedna tura - 2 tygodnie, 1 hex - 25 km
- jednostki: dywizje lub korpusy
- możliwość zagrania wszystkimi krajami zawartymi w scenariuszu
- prosty i intuicyjny interfejs, złożony i realistyczny gameplay
- mało mikromanagnamentu, aby skupić się na strategicznych decyzjach
- realistyczny model ekonomii, dyplomacji i walki
- system eventów dający grze dużą elastyczność ( eventy w plikach XML )
- łatwe modowanie (wszystkie parametry z gry znajdują się w plikach tekstowych)
- różne scenariusze o różnym zasięgu działań


Linki:


Strona gry
Matrix Games
Gamers Gate - sklep Paradoxu



73
Design / Odp: Remake Fantasy General, albo nowa podobna gra
« dnia: Czerwiec 27, 2008, 17:43:23 »
No to już prawie wsyp gier strategicznych.
Ciekawe, ze k_b kiedyś robił edytor do ww2, a Madlock robił przy reserchu do BG...

Widać zaraza strategiczna rozprzestrzenia się  i zaczyna żyć własnym życiem ;D

74
Gry / Odp: Gdzie jest granica ścigania piratów
« dnia: Czerwiec 24, 2008, 20:07:56 »
W całej warsztatowej rozmowie  na temat praw autorskich widzę dwa obozy:

1)   ludzie którzy pracują na etacie [ lub jeszcze wcale ;) ]
2)   ludzie którzy pracują na (prawie) swoim

Dla tych z pierwszego obozu brakuje bezpośredniego przełożenia pomiędzy wysokością sprzedaży a własną pensją, przez co uznają, że prawo autorskie im jest zbędne, gdyż tylko chroni wydawców (pośredników) a nie zabezpiecza ich interesów.
„Etatowiec” nie czuje czy gra się dobrze sprzedaje do póki go nie zwolnią w ramach redukcji etatów ;) Widać, że coś jest nie tak skoro mechanizm działa tylko w stronę  „na nie” (premie premiami, ale nie z premii się żyje). 

Ale w korporacjach (i nie tylko ) taki model biznesowy jest standardem i nie ma szans na rewolucję na tym polu.
Ciekawe, że ten model przekład się na niską lojalność pracowników wobec pracodawców. Czy daje to czasami do myślenia tym na górze?

Owszem daje...Chyba można uznać że odpowiedzą na małą lojalność jest zestaw chorych klauzul w umowach o pracę, to jednak ma krótkie nogi, bo skoro rynek się rozrasta to okazji do pracy dla programistów będzie coraz więcej, a opinia o jednej lub drugiej firmie skutecznie zniechęci nowych pracowników gdy starzy odejdą..., choć niestety takie procesy potrafią trwać latami.


Obóz drugi to programiści/developerzy, ale będący bliżej „wizji świata według wydawców”, bo często ich wpływy BEZPOŚREDNIO wynikają z wielkości sprzedaży (albo też można powiedzieć, że w jakimś stopniu eliminują pośredników - na przykład pracodawcę, skoro pracują na sowim). Ta grupa tworzy gry i je sprzedaje. Robią na swoim. I jej dochody są bezpośrednio uzależnione od sprzedaży. Czy maja prawa czerpać korzyści ze swojej pracy?

Moim zdaniem obecnie prawo autorskie chroni bardziej dużych wydawców(pośredników) i topowych autorów, którzy maja dobre % kontrakty (czyt. mają dobrych menadżerów i zarabiających obrzydliwą kasę), niż całej masy autorów średniego i mniejszego kalibru przed wszelkimi korporacjami.

Na marginesie prawo autorskie jest niestety skażone grzechem pierworodnym. Geneza tego prawa jest związana z wprowadzeniem cenzury w XVIII czy XIX w. Ówcześnie istniały cechy mające absolutny przywilej wyłączności wydawania książek – książki  wydane poza cechem były nielegalne i je palono :] W samym cechu dana książka figurowała od nazwiskiem członka cechu który ją zarejestrował, ale nie autora. I to ta osoba, a nie autor, miała wyłączność na zyski  ze sprzedaży zarejestrowanej książki – prawda że rewelacyjne prawo autorskie?).
Oczywiście cały czas chodziło czas chodziło o cenzurę - kontrola wydawnictw pod płaszczykiem prawa królewskiego broniącego biednych autorów. Tak moi drodzy prawo autorskie od początku chroniło wydawcę :) A przyczyną jego powstania było kneblowanie poddanych :] Ktoś mówił, że woli monarchię :]?

Jednak sama idea ochrony własności intelektualnej jest jak najbardziej słuszna, tylko z realizacją jest gorzej ;) Co więcej nie bardzo widzę alternatywy dla prawa autorskiego. Można dyskutować, a nawet trzeba, jak powinna wyglądać granica tej ochrony i jak powinno wyglądać karanie „piractwa”, ale samo prawo autorskie, konieczność jego istnienia, choćby osobiste, moim zdaniem nie podlega dyskusji.

 Bo co w zamian ?

Brak praw autorskich = brak ograniczeń w dostępie do produktów = brak zysków = brak powodów by zawodowo robić gry

Jeżeli firma robi grę to musi z tego wygenerować pieniądze na pokrycie swoich kosztów. Musi mieć na wynagrodzenie dla pracowników, na prąd, czynsz itp. Jeśli gra była by legalnie była dostępna za darmo to czy ludzie by ją kupowali?

Czy w tej sytuacji w grze należy umieszczać reklamy?
 Albo może liczyć na ochotnicze wpłaty graczy? 

Duża cześć osób krzyczy tutaj ze ograniczenia w „używaniu” są złe „wylewając z kąpielą” wszystkie małe firmy (kto by pomyślał, że trochę będę bronił Vipy ;) )

Chyba, że złożymy, że firmy tworzące gry nie powinny istnieć ;) Ani małe, ani duże ;)

Swoją drogą jak nazwać osobę która korzysta z cudzej własności bez pozwolenia? Każdy może sobie sam nazwę nadać. Jedni taką inni inną. Jeśli ktoś bierze nie swoje i bez pytania czy mu wolno, a raczej wbrew tej woli, to już robi coś złego. To jest intuicyjne, tak intuicyjne jest, że ilość koni w stadninie w żaden sposób nie wytycza momentu, gdy kradzież konia przestaje być kradzieżą, tu nawet nie pomaga filozofia – masz milion koni to jak jeden Ci zniknie to i tak zaraz będziesz miał źrebaka to Ci się wyrówna. Ba nawet jakbym miał samo nakrywający się stoliczek, na którym w nieskończonej ilości pojawiałby się  nowe dania to czy oznaczałoby że nic z tego stołu nie da się ukraść (zwłaszcza dla żartu :P)? :] Chyba nie tędy droga.

Tutaj można się zastanawiać nad szkodliwością takiego czynu i czy należy za niego karać, albo w jakim wymiarze. Ale to inna sprawa. I nikt nad tym w tej rozmowie się nie zastanawia, a szkoda.

Można sobie pisać różne rzeczy, ale w rozmowach z wydawcami wyszło ze nawet brak jakichkolwiek zabezpieczeń ZABIJA sprzedaż, nawet pomimo istnienia tak strasznych praw autorskich... a że branża niszowa, developerzey to małe firmy żyjące z % kontraktów, wydawca nie za duży ...
Razem to daje do myślenia, zwłaszcza wszelkim teoretykom powinno to dać od myślenia ;)
Bo o ile korporacja może czasami sobie pozwolić na wpadkę ze słabą sprzedażą, to mała firma może upaść  gdy sprzedaż jednej gry którą właśnie skończyła robić jest za mała by pokryć wydatki związane ze stworzeniem gry (znam taki przypadek).

I nikt mi nie wmówi, ze ludzie w przewadze są tak super porządni że nie skorzystają z okazji by „oszczędzić” kilka złotych jeśli jest ku temu okazja....

Chce być dobrze zrozumiany – bardzo mi się nie podoba co robi RIAA,  nie podoba mi się akcja od która dała przyczynek do tego tematu, mam silne atpliwośc co do etycznej strony działań BSA, nie podoba mi cały lobbing mający na celu zdezorientowanie społeczeństwa  co wolno a co nie wolno według dzisiejszych przepisów (np. akcja „ściągnie czegokolwiek jest przestępstwem”) czy lobbing związany z forsowaniem rozwiązań  prawnych korzystnych tylko dla dużych firm; ale też nie podoba mi się automatycznie stawianie się w drugiej skrajności i podnoszenie do rangi naturalnego prawa zjawiska, które kiedyś tendencyjnie zostało nazwane tak a nie inaczej, bo takie działanie tylko daje do ręki atuty adwersarzom (idee, które łatwo podpiąć pod „anarchizacje życia społecznego”), co trochę daje skutek dokładnie taki  jak w przysłowiu: kowal (korp-granitur) zabił (przeforsował swoje prawa), a cygana („urwisa”) powiesili (...)...

Chce być dobrze zrozumiany – jestem zwolennikiem umiarkowanych, kompromisowych rozwiązań, bo skrajności szkodzą. Tak jak prohibicja nie wyeliminowała produkcji bimbru, tak żadne metody, włącznie z rozstrzeliwaniem na miejscu, nie wyeliminują piractwa. Jak złem była prohibicja, tak samo nic dobrego by nie przyniosła całkowita dowolność w gorzelnictwie.

To że kogoś jego firma nie obsypuje kasą, tak bardzo jak to sobie wymarzył, to tylko dobry powód, żeby rzucić tam robotę i zrobić coś samemu. Znam wiele osób, które tak zrobiło i żyją. Bardzo dobrze żyją. A jak człowiek robi na swoim, to też nagle i prawo autorskie jakoś inaczej widzi... (punkt widzenia zależy od miejsca siedzenia ;) )
Polecam każdemu eksperyment o nazwie „własna firma robiąca gry” ;)

BTW  opłaty pośrednie od nośników i nagrywarek idą na cele „statutowe” OZZPA`ów, a artyści nic z tego nie dostają. Niektóre  organizacje tego typu istnieją tylko dla samego istnienia i egzekwowania ustawowo wyznaczonych % od sprzedaży.
Absurd?
Owszem...

75
Gry / Odp: Gdzie jest granica ścigania piratów
« dnia: Czerwiec 19, 2008, 21:56:18 »
Rzecz w tym, że zgodnie z polskim prawem (i w sumie z prawem obowiązującym w Europie), z Internetu możesz sobie ściągać co chcesz, natomiast nie wolno Ci rozpowszechniać, kupować/sprzedawać, a także czerpać korzyści majątkowych z dzieł objętych ochroną.

Zgodnie z polskim prawem z internetu można na własny użytek legalnie ściągać muzykę, filmy, zdjęcia, ale jest nielegalnym ściąganie oprogramowania, a w tym gier komputerowych, jeżeli są to  „piraty”.

Patrząc na treść artykułów zamieszczonych na stronie, Vagla jest również zaangażowany w walkę z patentami, prawami autorskimi, i innymi "chorobami cywilizacyjnymi", więc nie dziwię się, że stara się wypunktować przeciwnika.

Jako stały czytelnik serwisu Vagli, (od kilku lat) stwierdzam, ze zwykle jeślii ktoś go w taki sposób atakuje (w gruncie rzeczy pokazujący, ze nie czytał tego serwisu)  to najczęściej okazuje się  przedstawicielem korporacji lub tak zwanym "lobbystom" ( w znaczeniu pejoratywnym).

Wielokrotnie w tym serwisie były poruszane tematy pokazujące różne nie prawne, na granicy prawa, kontrowersyjne, wątpliwe czy też absurdalne działania i wydarzenia w obszarze nowych mediów i prawa autorskiego. Notki są bardzo stonowane, przemyślane i w miarę możliwości w szerokim kontekście pokazują opisywane tematy. Nie jest dziwne , ze Vagla naraża się korporacjom, organizacjom zbiorowego zarządzani prawami autorskimi czy innym POŚREDNIKOM, bo pokazuje jakie jest prawo a nie to czego chciałby by grupy, korporacje, i tym podobne ogólnie nie lubiane instytucje.

Vagla czasami faktycznie poddaje w wątpliwość, a raczej pod dyskusje niektóre rozwiązania prawa autorskiego, jednak z tym wojowaniem z prawem autorskim to strzeliłeś jak kulą w płot. Vgala kiedyś występował przed jedną z komisji sejmowych w publicznym wysłuchaniu gdzie przedstawił się jak „twórca” i nie była to kpina czy ironia, a tylko uprawnione  nawiązanie do obwiązującego prawa. A skoro jest świadomym twórca i na swoim serwisie  powołuje się na prawo autorskie chroniąc swoje prawa do swoich tekstów, to raczej z nim nie wojuje :]

Z patentami jest podobnie – obecnie patent chronią tylko duże korporacje, koszt ich obsługi jest tak duży ze nie każdego na nie stać i  co najwyżej blokują one rozwój, albo jak w przypadku niektórych znanych firm służą do szantażowania innych, często partnerów... Jeżeli ktoś mówi, że warto się zastawiać czy tak być powinno, czy może jest coś tutaj nie tak, to nie jest nawiedzony, ani nie walczy z cywilizacją, a raczej kieruje się zdrowym nie skażonym korporacyjnym lobbingiem, zdrowym rozsądkiem.
 
Polecam, każdemu ten serwis, bo naprawdę sporo można się o świecie z  niego dowiedzieć...

Strony: 1 2 3 4 [5] 6 7 8 9 ... 15